Aleksander NiwelińskiCAŁE ŻYCIE ZE ZWIERZĘTAMI
Bez mapy, bez GPS-u, czasem samotnie. Jak pokonać pół świata, tysiące kilometrów i ani razu nie zgubić drogi do celu?
Żeby było jasne: ich migracja nie ma w sobie nic magicznego. To niewiarygodnie ciężka, wyczerpująca praca. I do tego niebezpieczna.
Ptaki odlatują na zimę nie dlatego, że jest im zimno, ale dlatego, że nie mogą znaleźć pożywienia. Wiele gatunków ma wyjątkowo gęste upierzenie i z łatwością przetrwałoby mroźne temperatury.
Mówiąc o migracjach, często myślimy o dużych, widocznych ptakach. Znane są jesienne „sejmiki” bocianie poprzedzające odloty do Afryki, podobnie „sejmiki” żurawi. Jednak większość ptaków wędrownych jest mała i ledwo widoczna – kojarzymy wielkie stada pomniejszych gatunków, np. szpaków zbierających się do odlotu.
Ale niezwykłym zjawiskiem jest bezbłędny lot w określonym kierunku, umiejętność trafiania w określone miejsca, odnajdywanie przez bociany gniazda z ubiegłego roku – choć nie zawsze dotyczy to całej pary.
Czasem tylko, gdy jeden z partnerów się spóźnia, pierwszy osobnik nie czeka długo i sprowadza do gniazda nowego partnera. W naturze punktualność się liczy.
Na zdj.: bociany w Kenii, grudzień 2017 r. Fot. A. Niweliński

Ptaki, niezależnie od wielkości, pokonują setki, tysiące kilometrów i bezbłędnie odnajdują drogę, całkowicie bez GPS-u, bez map drogowych, często nawet bez innych ptaków swojego gatunku i bez wcześniejszego doświadczenia. Wciąż jest wiele pytań, na które nie potrafimy znaleźć odpowiedzi i pomimo naukowych wyjaśnień wciąż jest wystarczająco dużo powodów do zachwytu, dzięki czemu migracje ptaków zachowują w sobie coś magicznego, a przynajmniej cudownego.
Szlamnik przelatuje z Alaski do Nowej Zelandii w jednym locie. Zajmuje mu to około dziewięciu dni i pokonuje bez przerwy około 12,2 tys. km. Po dotarciu do celu jest skrajnie wychudzony, ponieważ skurczył swoje organy wewnętrzne, aby wycisnąć z nich trochę więcej energii i tym samym zużywać jej mniej. Po tym monumentalnym wyczynie zdecydowanie potrzebuje odpoczynku lub drzemki. I czegoś do jedzenia!
Na zdj.: szlamnik, fot. Andreas Trepte

Maleńki piecuszek, pospolity również w Polsce, pomimo swoich niewielkich rozmiarów potrafi pokonać co najmniej 13 tys. km podczas wędrówki z północno-wschodniej Rosji na zimowisko w Afryce i jest rekordzistą długości wędrówek wśród najmniejszych ptaków o ciężarze ciała do 10 gramów.
Na zdj.: piecuszek, fot. Aleksander Niweliński

Miniaturowe urządzenia śledzące wykazały niedawno, że białorzytka odbywa jeden z najdłuższych znanych lotów migracyjnych – 30 tys. km z Afryki Subsaharyjskiej do arktycznych terenów lęgowych w Arktyce.
Obecnie wiemy, że wiele gatunków ptaków orientuje się w terenie, wykorzystując pole magnetyczne Ziemi podczas migracji. Jednak pole magnetyczne nie działa jak kompas wskazujący północ lub południe; zamiast tego wskazuje ptakom kierunek równika. Ptaki zawsze wiedzą, czy zbliżają się do równika, czy od niego oddalają.
Na zdj.: białorzytka, fot. A. Niweliński

Obecnie wiemy, że wiele gatunków ptaków orientuje się w terenie, wykorzystując pole magnetyczne Ziemi podczas migracji. Jednak pole magnetyczne nie działa jak kompas wskazujący północ lub południe; zamiast tego wskazuje ptakom kierunek równika. Ptaki zawsze wiedzą, czy zbliżają się do równika, czy od niego oddalają.
Wiele ptaków posiada specyficzne białka w oczach, tzw. kryptochromy oraz kryształki magnetytu w dziobach, które służą im do odbierania pola magnetycznego Ziemi, podobnie jak wewnętrzna igła kompasu.
Ptaki wędrowne nocą orientują się w położeniu gwiazd i w ten sposób określają kierunek lotu. W dzień umieją wykorzystać położenie słońca i dostosowują jego ruch do swojego wewnętrznego zegara (rytmu dobowego).
A starsze, doświadczone ptaki wykorzystują punkty orientacyjne wizualne i akustyczne, zapamiętują linie brzegowe, doliny rzeczne, autostrady czy pasma górskie. Co ciekawe, niektóre wykorzystują nawet infradźwięki morza.
Ale np. kukułka – nie może polegać na stadzie ani na wiedzy rodziców. Nie zna swoich biologicznych rodziców ani żadnych innych kukułek. Jej zachowania migracyjne i wiedza o kierunku, w którym powinna lecieć, są wrodzone. Dlatego zaledwie kilka tygodni po wykluciu wyrusza w podróż do dalekiej Afryki. Co ciekawe, kukułki migrują wyłącznie nocą i całkowicie samotnie, więc nigdy nie zobaczymy ich lecących w stadach. Kukułka znajduje drogę do Afryki dzięki instynktowi, który dokładnie wskazuje jej kierunek i czas.
Na zdj.: kukułka, fot. A. Niweliński

Przed odlotem ptaki wpadają w szał objadania się i gromadzą rezerwy tłuszczu. W tym procesie ich masa ciała może się nawet podwoić. Tłuszcz to niezwykle wydajne paliwo do lotu. Aby zaoszczędzić na wadze, niektóre gatunki kurczą narządy niepotrzebne przed lotem, takie jak żołądek czy układ trawienny. Podczas lotu nawet białko mięśniowe ulega rozpadowi, co generuje energię. Duże ptaki wykorzystują prądy wstępujące, czyli prądy termiczne, i szybują z wiatrem tak często, jak to możliwe. Gęsi i żurawie lecą w formacji klinowej. Ptak prowadzący przełamuje prąd wstępujący, podczas gdy kolejne ptaki lecą w prądzie tworzonym przez ptaka z przodu. Pozwala to zaoszczędzić do 20 proc. energii. Ptaki regularnie zmieniają się na czele.
Trudno nam sobie wyobrazić te niesamowite wyczyny, ponieważ działamy z ograniczonej perspektywy ludzkiej wyobraźni, zorientowanej na to, co my, ludzie, potrafimy zrobić, co potrafimy sobie wyobrazić.
Może więc migracja ptaków rzeczywiście nie jest magią. Może jest czymś ciekawszym. Jest jednym z tych zjawisk, w których natura przypomina nam, że rzeczy całkowicie realne potrafią być bardziej niewiarygodne niż wszystko, co sami moglibyśmy wymyślić.
Aleksander Niweliński
Mgr inż. zootechnik, zatrudniony w Zoo w Krakowie w latach 1975–1997, od 1990 r. – z-ca dyrektora ds. hodowlanych. W latach 1997–2014 dyrektor Zoo w Płocku, następnie – 2014-2015 – dyrektor Zoo w Poznaniu. Staże zawodowe w ogrodach zoologicznych w Brazylii, Holandii, Niemczech, Austrii i Stanach Zjednoczonych. Przedstawiciel Polski w Radzie Europejskiego Stowarzyszenia Ogrodów i Akwariów (EAZA Council). Przewodniczący Rady Dyrektorów Polskich Ogrodów Zoologicznych w latach 2013-2015, obecnie honorowy członek Rady. W latach 2001-2015 członek ARTAG – Zespołu Doradczego EAZA ds. Hodowli Gadów i Płazów. Biegły Ministerstwa Środowiska ds. fauny ex situ. Zajmuje się doradztwem z zakresu żywienia i hodowli zwierząt, opracowywaniem ekspertyz przyrodniczych oraz fotografią przyrodniczą. Autor 32 publikacji i tłumaczeń naukowych.
Na zdj. na górze strony: klucz żurawi, fot. A. Niweliński
Udostępnij artykuł:
Zobacz także

Pechowy tydzień. Pod Płockiem wykoleił się pociąg z pasażerami, a na Górze Płockiej wóz z cegłami stoczył się po śliskiej drodze – jeden koń zabity, drugi potłuczony
Autor: Michał Kacprzak
Mamy to! Powiało Europą na Tumskiej – w starym nowym lokalu tłumy, do tańca gra jazzband, tylko… gdzie jest bęben?
Autor: Michał Kacprzak
Zdrowie jest zbyt ważne, by oddać je szarlatanom. Niestety, gdy maleją możliwości porad lekarskich, budzą się demony
Autor: Jarosław Wanecki
Został mi „Dzienniczek zlotowy”. Dzięki niemu opowiem wam o Dzieciach Płocka, druhu Milke, swoim dzieciństwie. I o tym, jak Berlin zawojowaliśmy [FOTO, WIDEO]
Autor: Dariusz Michalski
Na płockim targu jak na bazarze Różyckiego. Miejscowi ofiarami warszawskich kombinatorów. A było nie grać w te trzy naparstki (vel kubki)…
Autor: Michał Kacprzak
Jesień nie ułatwia podejmowania nowych wyzwań, ale może trzeba spróbować i pomyśleć o zmianie stylu życia…
Autor: Jarosław Wanecki
Dziś Kościół obchodzi święto, które wiąże się ze św. Heleną i odnalezioną przez nią cenną relikwią
Autor: Ks. Andrzej Rojewski
Wszystkie drzewa z Tumskiej do wycięcia. Nowe nasadzenia mają odpowiadać „warunkom nowoczesnego zadrzewienia ulic”
Autor: Michał Kacprzak




