Michał KacprzakMichał Kacprzak
STUTYGODNIK PŁOCKI

Pechowy tydzień. Pod Płockiem wykoleił się pociąg z pasażerami, a na Górze Płockiej wóz z cegłami stoczył się po śliskiej drodze – jeden koń zabity, drugi potłuczony

Na szczęście ludzie nie ucierpieli – Stefan Nych, woźnica z Podolszyc, z całej tej przygody wyszedł bez szwanku. I jeszcze jedno: strażakom nie udało się uratować drewnianej chaty pewnego włościanina radziwskiego, p. Dorobka. Spłonęła doszczętnie.

„Stutygodnik Płocki” nr 40, 1-7 października 1926 r.

Życie społeczne

  • Medal na wystawie poznańskiej (1 X)

„Dowiadujemy się, że p. M. Koźlakowski, właściciel folwarku podmiejskiego w Płocku – otrzymał na ostatniej wystawie ogrodniczej w Poznaniu – mały medal złoty za wzorowo prowadzone szkółki drzew owocowych”.

  • Otwarcie pokazu koni (2 X)

„W dn. 1 października r. b. odbyło się na boisku miejskiem otwarcie pokazu koni, urządzonego staraniem Okr. T-stwa Rolniczego w Płocku. Do pokazu przyjmowane były wszystkie konie, wychodowane w powiecie płockim, zarówno luksusowe jak i typu roboczego. Na boisku, przystrojonem we flagi, ustawiono koło barjery kilkadziesiąt sztuk koni, wśród których przeważa typ roboczego. Na ogół pokaz przekonywa, że hodowla u nas zaczyna wkraczać na tory racjonale. Wśród okazów roboczych daje się zauważyć przeważnie typ cięższy, o budowie silnej, należycie przystosowanej do pracy rolnej. Wśród koni folwarcznych powszechną uwagę zwraca kilka pięknych okazów rasy arabskiej (z Bonisławia)”.

  • Znowu upadek koni z wozem z Góry Płockiej (2 X)

„Góra Płocka jest prawdziwą plagą dla koni. Żywo wszyscy jeszcze mamy w pamięci upadek koni z wozem i woźnicą w pobliżu spichrza Pł. Stow. Rolniczego, gdy oto w dniu 30 b. m. na drugim zboczu tej góry zdarzył się wypadek podobny. Wóz powożony przez Stefana Nycha z Podolszyc, a zaprzężony w dwa konie i naładowany cegłą w pobliżu cegielni p. M. Koźlakowskiego wskutek oślizgłej drogi spadł z góry wraz końmi. Jeden koń został zabity, drugi potłukł się bardzo poważnie. Na szczęście wypadku z ludźmi nie było, gdyż woźnica z całej tej przygody wyszedł bez szwanku”.

  • Nieomal katastrofa na linji Kutno – Płock (4 X)

„Wieczorny pociąg odchodzący wczoraj z Łodzi do Płocka prześladowało jakieś dziwne nieszczęście. W Kutnie popsuł się parowóz, którego naprawa trwała 1 g. m. 20 tak, że odjazd z Kutna nastąpił o godzinie, w której pociąg ten przybywa zwykle do Płocka t. j. o godz. 12 m. 10. Lecz nie na tem koniec. W odległości 1 1/5 kilometra za Gostyninem 2 środkowe wagony bez widocznej przyczyny wykoleiły się i czas jakiś wśród okropnego zgrzytu pędziły po podkładach kolejowych, chybocząc się na wsze strony i grożąc upadkiem z wysokiego nasypu w bagno. Chwila była krytyczna. Światła w wagonach tych pogasły. Powstała panika wśród publiczności. Wreszcie pociąg zahamowano i zabrano się do badania przyczyn wypadku.

Przybył naczelnik stacji Gostyniu i po dłuższym postoju pociąg ruszył dalej w drogę do Płocka, gdzie przybył z 2 i pół godzinnym opóźnieniem. Zwracał uwagę fakt, że żaden z konduktorów nie uspokoił publiczności ani nie objaśnił co się stało. Wogóle o ile odcinek Łódź – Kutno jest doprowadzony do wzorowego porządku to odcinek Kutno – Płock widocznie jest przez władze dyrekcyjne lekceważony i ledwie tolerowany”.

  • Pożar w Radziwiu (5 X)

„W niedzielę ubiegłą około g. 8-ej z wieży ratuszowej zauważono pożar w Radziwiu. Na skutek natychmiastowego alarmu wyjechały na miejsce pożaru straże radziwska i płocka z sikawką motorową. Jak się okazało na miejscu, płonęła chata pewnego włościanina radziwskiego, p. Dorobka. Ogień wkrótce zlokalizowano. Jednakże drewnianej chaty nie dało się już uratować. Spłonęła doszczętnie”.

  • Podpalił stóg, bo mu było chłodno (6 X)

„Pewien chłopiec służy za pastuszka we wsi pod Bielskiem. Chłodno pastuszkowi podczas jesiennych ranków i wieczorów, to też gdy doń przybył w odwiedziny w niedziele ojciec – prosił go o danie mu paczki zapałek, aby mógł sobie rozpalić ognisko. Żądane zapałki otrzymawszy młody pastuszek zaraz nazajutrz chciał się rozgrzać i rozpalił ognisko tak blisko stoga, iż stóg spłonął doszczętnie. Oj, było potem młodemu pastuszkowi, z wielu powodów aż… za gorąco!”.

Życie gospodarcze

  • Płocki jarmark (6 X)

„Jarmark kilkudniowy, jedyny u nas w ciągu roku, już się rozpoczął. W porównaniu z rokiem ub. jarmark odznacza się pewnem ożywieniem, zarówno co do liczby kramów, jak i ruchu, panującego na placu. Różnorodność w dowiezionym towarze dosyć duża, osobliwie zwraca uwagę dość znaczna liczba stołów, zajęta przez towary bławatne. Przeważa jednak, jak zwykle galanterja, wśród której zabawki dziecinne odgrywają pierwszorzędną rolę. Nie brak również dewocjonalij, a nawet obrazów i książeczek takich naprz. jak senniki egipskie i rozmaite tandetne sensacje.

Tranzakcyj końmi, bydłem, a nawet trzodę chlewną na jarmarku nie ma. Jarmark kończy się w piątek nadchodzący”.

Reklama

Z Kościoła

  • Uroczystość marjawicka (5 X)

„Z powodu rocznicy śmierci »mateczki Kozłowskiej« jaka przypadała w dniu wczorajszym w mieście naszem już od 2 bm. zauważyć było można duży napływ marjawitów pościąganych ze wszystkich prawie parafji marjawickich w kraju. Szczególniejszą uwagę zwracał duży napływ strzelców, którzy w poważnej sile nieraz po kilkudziesięciu przybywali do marjawitów statkami i pociągami”.

Kronika kryminalna

  • Kradzież z wystawy „Zgody“ (1 X)

„Szyba wystawowa w sklepie bławatnym »Zgoda« od pewnego czasu była pęknięta. Skorzystał z tego jakiś złodziejaszek i w dniu 29 ub. m. w godzinach popołudniowych szybę podważył i skradł sztukę materiału wartości 133 zł. Policja wszczęła energiczne śledztwo w tej sprawie”.

Z kina

Z teatru

  • Brak spluwaczek i odpowiednich napisów w teatrze (6 X)

„W Teatrze Płockim daje się odczuwać na korytarzach brak spluwaczek oraz odpowiednich napisów o paleniu, niespluwaniu na podłogę i t. d. Policja na te braki już zwróciła uwagę, ale czy to co poskutkuje?”.

  • Teatr miejski w Płocku (7 X)

„Po dwudniowej przerwie, spowodowanej występami Karola Adwentowicza, teatr nasz powtórzy w czwartek 7 b. m. ostatni raz wieczorem doskonałą komedję amerykańską Mangommer`ego »Dzień bez kłamstwa«. Komedja ta zyskała sobie ogólne uznanie, tak nadzwyczaj ciekawą fabułą jak i wspaniałą grą aktorską całego zespołu. Na specjalną uwagę zasługują wyborne sytuacje, jakie zastosował reżyser p. M. Mieczyński. Komedja ta jest w zupełności dostępną dla młodzieży, jako zdrowe źródło śmiechu, nie pozbawione jednak głębszej sentencji”.

Michał Kacprzak

Harcerz, historyk z Malachowianki

Artykuły publikował 100 lat temu „Dziennik Płocki”. Pisownia oryginalna.

Na zdj.: dwukonny zaprzęg na polnej drodze, rok 1934, źródło: NAC

Udostępnij artykuł:

Polityka prywatności © 2026 Gazeta Płocka. Projekt i wykonanie: Hedea.pl