Płock. Spór o ukraińską flagę przed ratuszem. Posłanka PiS żąda jej usunięcia, prezydent odpowiada: To symbol solidarności, nie UPA. Nie zdejmiemy

Decyzja Wołodymyra Zełenskiego o nadaniu elitarnej jednostce ukraińskich sił specjalnych honorowego miana „Bohaterów UPA” wywołała w Polsce polityczną burzę. W Płocku stała się pretekstem do kolejnego sporu o obecność ukraińskiej flagi przed ratuszem.

Wioletta Kulpa domaga się jej natychmiastowego zdjęcia. Andrzej Nowakowski odpowiada, że potępia decyzję Zełenskiego, ale nie zamierza usuwać symbolu solidarności z napadniętym państwem.

Niebiesko-żółta flaga Ukrainy powiewa przed płockim ratuszem od ponad czterech lat. Zawisła tam w lutym 2022 roku, krótko po rozpoczęciu pełnoskalowej rosyjskiej inwazji. Dziś stała się przedmiotem politycznego sporu. W opublikowanym w mediach społecznościowych nagraniu Wioletta Kulpa, była płocka radna, obecnie posłanka Prawa i Sprawiedliwości, wystąpiła na tle ratusza i stojących przed nim masztów.

Gest protestu

– Na jednym z masztów powiewa cały czas flaga Ukrainy. Mimo naszych interwencji, mimo interwencji środowisk prawicowych, radnych, pan prezydent Płocka nie podjął decyzji o jej zdjęciu – mówi.

Jak podkreśla, prezydent miasta nie zdecydował się na taki krok nawet po ostatniej decyzji Wołodymyra Zełenskiego.

– Nie zdecydował się na to nawet po haniebnym działaniu prezydenta Zełenskiego w ostatnim czasie, czyli nadaniu jednej z formacji wojska Ukrainy imienia Bohaterów UPA, zbrodniczej organizacji, która wymordowała w bestialski sposób Polaków na Wołyniu – stwierdza posłanka.

Domaga się usunięcia ukraińskiej flagi „w geście protestu”.

– Żądamy od prezydenta Płocka natychmiastowego zdjęcia flagi Ukrainy wobec gloryfikowania przez naród ukraiński tego typu formacji. Polacy naprawdę wyciągnęli bardzo pomocną dłoń w stosunku do mieszkańców Ukrainy. I za to oczekujemy przede wszystkim szacunku – twierdzi stanowczo.

O co chodzi z „Bohaterami UPA”?

Spór wybuchł po dekrecie podpisanym pod koniec maja przez prezydenta Ukrainy Wołodymyra Zełenskiego. Nadał on Samodzielnemu Centrum Operacji Specjalnych „Północ” Sił Operacji Specjalnych Ukrainy honorowe miano „Bohaterów UPA”. W uzasadnieniu wskazano na „przywracanie historycznych tradycji narodowego wojska” oraz zasługi jednostki w obronie niepodległości kraju.

Dla wielu Ukraińców UPA pozostaje symbolem walki o niepodległość przeciwko Związkowi Radzieckiemu. W Polsce nazwa ta budzi jednak jednoznacznie negatywne skojarzenia z rzezią wołyńską i masowymi mordami na polskiej ludności cywilnej dokonanymi przez ukraińskich nacjonalistów podczas II wojny światowej.

W debacie publicznej pojawiły się postulaty bardziej stanowczych działań wobec władz Ukrainy.

Instytut Pamięci Narodowej ocenił decyzję Zełenskiego krytycznie, podkreślając, że budowanie kultu UPA musi budzić sprzeciw wszystkich pamiętających o działalności tej formacji. Równie ostro wypowiedział się szef Biura Bezpieczeństwa Narodowego Bartosz Grodecki, który nazwał decyzję ukraińskiego prezydenta „policzkiem w naszą stronę”. Prezydent Karol Nawrocki zadeklarował, że będzie zabiegał o odebranie Wołodymyrowi Zełenskiemu Orderu Orła Białego – najwyższego polskiego odznaczenia państwowego.

Nie tylko Płock. W Lublinie flaga już zniknęła

Płock nie jest pierwszym miastem, w którym po decyzji prezydenta Zełenskiego pojawiły się żądania zdjęcia ukraińskiej flagi.

Sprawa odbiła się szerokim echem w mediach i stała się symbolem narastającego napięcia wokół polityki historycznej Ukrainy. Najgłośniejszym przykładem ostatnich dni jest Lublin. Tam też ukraińska flaga powiewała nad ratuszem od 2022 roku, obok flag Polski i Unii Europejskiej. Po decyzji Zełenskiego została jednak zdjęta. Władze miasta otwarcie przyznały, że był to krok bezpośrednio związany z nadaniem jednostce wojskowej nazwy „Bohaterów UPA”.

W wielu innych miastach podobne apele pojawiały się głównie ze strony środowisk prawicowych, m.in. Konfederacji (jednak samorządy najczęściej nie decydowały się na usuwanie flag). W Płocku jej polityk sugerował zdjęcie flagi już 31 maja. Marek Tucholski pisał w portalu X: „Prezydent i Rada Miasta Płocka półtora roku temu nie chcieli zdjąć ukraińskich flag sprzed ratusza. Może teraz, po nadaniu ukraińskiej jednostce wojskowej imienia >>Bohaterów UPA<<, przyjdzie u nich czas na refleksję?”.

Niżej tekst z listopada 2024 roku:

Prezydent: decyzję Zełenskiego potępiam, ale flaga zostaje

Andrzej Nowakowski odpowiada, że stanowisko miasta wobec rosyjskiej agresji nie zmieniło się.

– Ukraińska flaga została umieszczona na maszcie przed ratuszem w lutym 2022 roku, tuż po agresji Rosji na Ukrainę. Jest wyrazem naszej solidarności z narodem ukraińskim, który od czterech lat bohatersko walczy z wojskami Putina, broniąc swojej niepodległości, a także wolności Polski i całej Europy – wyjaśnia prezydent Płocka.

Przypomina skalę pomocy udzielanej Ukrainie zarówno przez państwo polskie, jak i przez mieszkańców miasta.

Mówi o wsparciu wojskowym, humanitarnym i dyplomatycznym ze strony Polski, przypomina, że „społeczność Płocka również włączyła się we wsparcie dla walczącego narodu w takim zakresie, w jakim może działać wspólnota samorządowa, tj. pomoc dla uchodźców, głównie kobiet i dzieci, którzy przybyli do naszego miasta, przekazywanie na Ukrainę darów dla potrzebujących, które pochodziły ze zbiórek od mieszkańców i firm działających na naszym terenie oraz naszych miast partnerskich w Niemczech i Stanach Zjednoczonych. Organizowane były też różne wydarzenia, których celem było m.in. zademonstrowanie, że jesteśmy przyjaciółmi, na których nasi sąsiedzi z Ukrainy mogą liczyć w tej tragicznej sytuacji”.

Nowakowski szacuje bilans rosyjskiej agresji: setki tysięcy poległych i rannych ukraińskich żołnierzy, tysiące zabitych i rannych cywilów, tysiące porwanych ukraińskich dzieci, zniszczone domy, drogi, infrastruktura. Zwraca uwagę, że Płock od lat współpracuje z ukraińskim Żytomierzem. – Mogę powiedzieć, że „z pierwszej ręki”, dzięki osobistym kontaktom, wiemy o tym ogromnym cierpieniu, którego doświadczają Ukraińcy – uzupełnia.

Jednocześnie Nowakowski nie pozostawia wątpliwości co do swojej oceny decyzji Zełenskiego.

„Decyzja prezydenta Zełeńskiego nadająca jednostce wojskowej imię UPA zasługuje na potępienie. Jako Polacy nie możemy godzić się na to, żeby formacja, która jest odpowiedzialna za zbrodnie popełnione na Polakach na Wołyniu, była wynoszona na sztandary. Mam nadzieję na załatwienie tej sprawy na szczeblu państwowym. Chciałem także podkreślić, że przed ratuszem wisi flaga niebiesko-żółta, symbol państwa ukraińskiego, a nie czerwono-czarna. I to jest zasadnicza różnica, której nie dostrzegać może tylko ktoś, kto albo z głupoty albo celowo wpisuje się w putinowskie wysiłki mające na celu wprowadzenie rozdźwięku i niechęci między polskim i ukraińskim narodem.

Fot. UMP

Kategoria: News

Udostępnij artykuł:

Polityka prywatności © 2026 Gazeta Płocka. Projekt i wykonanie: Hedea.pl