Jarosław WaneckiJarosław Wanecki
NASTĘPNY PROSZĘ

Rodzino, demonizowanie smartfonów nic już nie da. One nie znikną. Ale wciąż możesz nauczyć się mądrze z nimi żyć

Od kilku lat jak bumerang powracają pytania o wpływ smartfonów i tabletów na rozwój kolejnych pokoleń. Najczęściej zadają je zaniepokojone mamy nastolatków, którym najpierw, od urodzenia niemal, pokazywano zdjęcia, filmiki i gry, a potem nagle poszukuje się pretekstu, by je odebrać.

Sytuacja, w której cała rodzina, każdy ze swoim ekranem, żyje obok siebie, ale jakby w odrębnych wirtualnych bańkach, zaczyna być nową normą. Zakłócanie interakcji rodzic – dziecko nazywane jest przez naukowców technoferencją i budzi coraz większe zainteresowanie lekarzy, psychologów i pedagogów.

W opublikowanym w maju tego roku międzynarodowym czasopiśmie dla pediatrów ukazała się praca analizująca wpływ nowych technologii na rozwój psychomotoryczny i emocjonalny małych dzieci. Kluczowym elementem opracowania jest wykazanie subtelnych, ale istotnych statystycznie związków między rozwojem poznawczym i psychospołecznym a czasem ekranowym, spędzanym przez rodziców w obecności maluchów do piątego roku życia. Luką raportu jest brak oceny zmian w kontekście aktywności fizycznej i snu.

Coraz częściej jesteśmy także świadkami zjawiska „phubbingu”, polegającego na lekceważeniu innej osoby poprzez korzystanie z telefonu komórkowego w jej towarzystwie. Owo ciągłe „podłączenie do sieci” w obecności współmałżonków, znajomych, przyjaciół i pracowników dotyczy także relacji z dziećmi. Cyfryzacja życia rodzinnego jest widoczna gołym okiem i – zgodnie z polskimi badaniami – stwarza ryzyko osłabienia więzi domowników. Skutkiem takich zachowań jest wykazanie, że 37 proc. młodych ludzi ma problemy z racjonalnym używaniem smartfonów. Nie bez znaczenia jest w tym kontekście zachowanie rodziców od momentu narodzin dziecka. Mówimy wówczas o ciągłości efektów technoferencji.

I co z tymi faktami zrobić dalej, gdy dane statystyczne są szczątkowe, a intuicja podpowiada, że nie jest dobrze?


Nikt przecież nie odbierze ani dorosłym, ani dzieciom ekranów, które przyrosły do nas niczym zapasowy dysk. Zalecenia w tym zakresie są zatem miękkie.

Należy do nich między innymi wprowadzanie „stref bez technologii” w kluczowych momentach dnia (posiłki, spotkania rodzinne i towarzyskie oraz czas po przebudzeniu i przed snem). Demonizowanie urządzeń elektronicznych, będących źródłem nie tylko rozrywki, ale także umożliwiających dostęp do aplikacji i platform edukacyjnych, nie przyniesie pożądanych skutków. Trzeba raczej nauczyć się symbiozy w niezbędnych obszarach.

Warto do nich zaliczyć proces wychowawczy, by dziecko częściej rozmawiało z rodzicami twarzą w twarz i nie było zajmowane cyfrowym migotem, zastępującym uważną obserwację kolejnych etapów rozwoju.

Jarosław Wanecki

Lekarz, były prezes Okręgowej Izby Lekarskiej w Płocku, prezes Płockiego Towarzystwa Przyjaciół Teatru

Fot. Freepik

Kategoria: News, Opinie, Zdrowie

Udostępnij artykuł:

Polityka prywatności © 2026 Gazeta Płocka. Projekt i wykonanie: Hedea.pl