Nie napisała ani jednego artykułu. Nie była dziennikarką. Była dla naszej redakcji kimś znacznie ważniejszym. Pani Teresko… Już nie staniemy przy oknie na pogaduchy
Wspomnienia pisze się zazwyczaj po śmierci kogoś znanego, sławnego. Albo ważnego. Teresa Nalazek była dla nas ważna. Dla nas, czyli dla całej dawnej ekipy płockiej „Gazety Wyborczej”.
Nie pisała artykułów. Nie chodziła na konferencje prasowe, nie robiła zdjęć. Nie kontaktowała się z klientami w sprawie reklam i ogłoszeń. Ale była i pozostanie częścią, ważną częścią naszej wspólnej historii, naszej gazetowej rodziny, a jej brak odciska się szczerym żalem i smutkiem.
Niektórzy z nas pracę w redakcji zaczęli zaraz na początku lat 90. ubiegłego wieku, więc byli w niej prawie od zarania jej istnienia, inni – w pierwszej, drugiej dekadzie kolejnego stulecia. Pani Tereska – wszyscy tak do niej mówiliśmy – była z nami wszystkimi.
Zajmowała się utrzymaniem porządku i czystości w siedzibach naszej redakcji – przy 3 Maja, Królewieckiej. Powiecie – sprzątaczka. Tak, to też. Ale również koleżanka, powierniczka naszych smutków, towarzyszka w doli i niedoli.
Zmarła we wtorek. Niebo bardziej pociemniało, wróciły wspomnienia. Mój Boże…
Była cicha, ale odczajna. Skromna, bywało, że chciała się wycofywać, kiedy organizowaliśmy wspólne wigilie albo „jajeczka”. Nigdy na to nie pozwalaliśmy. Musiała być razem, jak to w rodzinie. – Kurde, przecież to się ubrać jakoś porządnie na to trzeba – rozpaczała po cichu. Koniec końców, i tak wyglądała najpiękniej ze wszystkich. Tak naprawdę, to lubiła tę atmosferę wspólnoty. Znała nas, nasze dzieci, my znaliśmy jej córki, które czasem pomagały czy wyręczały mamę w pracy. Miała w sobie takie ciepło, trochę matczyne, trochę przyjacielskie. Zawsze pytała, co słychać u Anki, Oli, Mileny, Arka i innych. Nie żeby plotkować, ale żeby wiedzieć i być blisko.\
Bywało, że kiedy człowiek miał kłopot, mówił: – Pani Teresko, chodźmy do okna na papierosa.
Okno było na korytarzu i tylko tam wolno było nam palić. Tam można się jej było wyżalić, wykrzyczeć nerwy. Słuchała uważnie, bez narzucania się, coś doradzała z mądrością nabytą w niełatwym przecież życiu.
Czasem wtedy przeklinała. Ale nawet przeklinać umiała pięknie.
Niektórym została po niej mięta w doniczkach, którą z chęcią obdarowywała każdego, kto tylko chciał, bez lilak w ogrodzie, który wykopywała w rodzinnej wsi i przywoziła, „bo taki najlepiej się przyjmie, smak świeżych jajek prosto od szczęśliwych kur. Nawet, gdy redakcja przestała już istnieć. Szło się do jej mieszkania przy Miodowej po te jajka i zostawało na dłużej, żeby jeszcze pogadać. Mówiła, jak bardzo tęskni za nami wszystkimi, jak jej tej gazetowej rodziny brakuje. Teraz nam boleśnie zabrakło Jej…
Pani Tereska – zwykły-niezwykły człowiek. Taki, któremu nie stawiają pomników, ale bez których świat jest mniej prawdziwy, mniej kolorowy, mniej dobry. W naszych sercach będzie miała zawsze pomnik wdzięcznej pamięci.
Pani Teresko, już nie staniemy przy oknie na pogaduchy. Ale może skrzykniecie się tam gdzieś z Jackiem, Mańkiem, Piotrkiem… Rodzina musi się trzymać razem.
Powspominajmy więc też:
IRENEUSZ CIEŚLAK
– Nie pisz Ireneusz, pisz Irek Cieślak – stale powtarzał, kiedy podpisywaliśmy jego zdjęcia. Ale mówiliśmy do niego: Maniek, a on zanosił się tym swoim homeryckim śmiechem. Maniek wziął się stąd, że do facetów mówił właśnie tak: Maniek. A do koleżanek – Lalka. Taki już miał styl. Nikogo nigdy nie obrażał, przeciwnie: był cichy, spokojny, zdyscyplinowany…

PIOTR AUGUSTYNIAK
Zapamiętajcie Piotra jako wybitnie uzdolnionego fotografa. Samouka, pasjonata, spod którego ręki wychodziły zdjęcia takie jak jego wnętrze – pełne nieoczywistego, zaskakującego piękna. Bo tak, był fotografem, fotoreporterem, ale przede wszystkim – artystą. A do tego osobą niezwykle wrażliwą.

Przyjaciele z czasów pracy w płockiej „Wyborczej”
Udostępnij artykuł:
Zobacz także

Droga krajowa nr 60 w Goślicach zablokowana po zderzeniu auta osobowego z ciężarówką
Autor: Gazeta Płocka
Cztery osoby ranne w wypadku na drodze krajowej nr 62 w Popłacinie
Autor: Gazeta Płocka
Czarodziejski Płock, magiczne Mazowsze… Zapraszamy w podróż szlakiem niezwykłych zamków, postaci i wydarzeń, które przez stulecia kształtowały nasz region
Autor: Materiał Partnera
Przyjechał na Tumską pan Szałański z Krynicy, patrzy na swą słynną, kochaną przez Płocczan cukiernię, i oczom nie wierzy. Pustki! Gdzie starzy goście? Co się stało?
Autor: Michał Kacprzak
Wisła Płock wywozi ze Szczecina jeden punkt. Ta zdobycz nie pozwala jej jednak wydostać się ze strefy spadkowej
Autor: Arkadiusz Adamkowski
100P!łock. Zmiany na przystankach autobusowych, utrudnienia w ruchu podczas niedzielnego półmaratonu
Autor: Gazeta Płocka
„Zdarzenie drogowe” na starym moście. Nissan wjechał w barierki
Autor: Gazeta Płocka
Chwile grozy na skrzyżowaniu Bielskiej i Sienkiewicza. Na szczęście nikt nie ucierpiał
Autor: Gazeta Płocka



