Jarosław WaneckiJarosław Wanecki
NASTĘPNY PROSZĘ

Choroby wracają z wakacji. Nieco krótsze w letnie miesiące kolejki do podstawowej opieki zdrowotnej stają się przeszłością

Jesienno-zimowa aura sprzyja infekcjom, które corocznie: od żłobków począwszy, poprzez szkoły i urzędy, a na dużych zakładach przemysłowych skończywszy, osaczają gorączką, rozbiciem mięśniowym, zmęczeniem, katarem i kaszlem.

Pourlopowe poczucie nabytej podczas słonecznych dni odporności nagle znika i znów potrzebna jest większa przezorność w ubiorze, rezygnacja z klimatyzacji oraz zaplanowanie szczepień przeciw grypie, a może nawet krztuścowi, pneumokokom i RSV. Ewentualną suplementację diety zostawmy raczej na później, myśląc bardziej o racjonalnym żywieniu, niż o szukaniu reklamowanej wszechmocy witamin w tabletkach.

Tymczasem zmieniające się od kilku dekad przyzwyczajenia urlopowe rodaków każą pamiętać, że niemała część pacjentów wraca z wakacji niezależnie od pory roku. Moda na krótkie przerwy i oddalone od domu święta oraz przedłużone weekendy powoduje wzrost zachorowań wynikających z szybkiego przemieszczania się. Nie raz i nie dwa gwałtowne różnice temperatury otoczenia, powrót w mocno wyziębionych samolotach, trudności w pokonaniu zespołu nagłej zmiany strefy czasowej (jet lag) są powodem wizyt w gabinetach lekarskich, gdy odpoczynek kończy się znacznym pogorszeniem samopoczucia. W takich wypadkach wzrasta także możliwość przywiezienia ze sobą chorób, które z racji ich bardzo rzadkiego występowania w naszym klimacie długo czekają na rozpoznanie lub są przyczyną nieoczekiwanych powikłań i hospitalizacji.

Razem z pięknymi wspomnieniami i egzotycznymi pamiątkami można zatem przywieźć do domu drobnoustrój, który do niedawna był problemem nie z tej ziemi. Najczęściej jest to zarodziec malarii, wywołujący jedną z najczęstszych chorób świata, przenoszoną przez komary. Nowym zagrożeniem są odzwierzęce hantawirusy o coraz trudniejszych do wymówienia nazwach, wywołujące gorączki krwotoczne, ciężkie uszkodzenia układu oddechowego i nerek. Z zagranicznych wojaży docierają już jednak, znane dotychczas tylko z telewizyjnych newsów, Denga, Chikungunya i Zika. Na szczęście nie rozpoznano jeszcze w Polsce ani jednego przypadku zakażenia wirusem Ebola.

O zdrowotnych aspektach podróżowania warto pomyśleć wcześniej.

Po pierwsze: należy sprawdzić ważność karty EKUZ, a także wykupić ubezpieczenie na wypadek nagłego zachorowania za granicą, nie daj Boże transportu do Polski.

Po drugie: nie tylko ze względu na wymogi dalekich krajów, trzeba się zaszczepić przynajmniej przeciw wirusowemu zapaleniu wątroby typu A i co 10 lat od tężca, błonicy i krztuśca. W wypadku bardziej egzotycznych wypraw, do dyspozycji jest szczepienie przeciw wściekliźnie i żółtej febrze.

Po trzecie: trzeba zabrać ze sobą profilaktyczne dawki leków przeciwmalarycznych, które nie są tanie, ale przecież zdrowie jest najważniejsze.

Po czwarte: czasem warto przypomnieć sobie zasady obowiązujące podczas pandemii i w razie wątpliwości środowiska wokół, założyć maseczkę ochronną, co nikomu nie zaszkodzi, a może uchronić przez zakażeniem.

Podróże kształcą. Lepiej jednak nie odchorowywać nieuważności na własnej skórze.

Jarosław Wanecki

Lekarz, były prezes Okręgowej Izby Lekarskiej w Płocku

Fot. Freepik

Kategoria: Komentarze, opinie, analizy, News, Zdrowie

Udostępnij artykuł:

Polityka prywatności © 2026 Gazeta Płocka. Projekt i wykonanie: Hedea.pl