Polish Hip-Hop Festival przenosi się znad Wisły na Orlen Stadion: „Wchodzimy w nowy etap rozwoju”. Komentujecie: „Nieśmieszny żart?”, „Lipa”, „Koniec niepowtarzalnego klimatu”

„Nowa przestrzeń daje nam większą skalę produkcyjną, nową jakość doświadczenia i zupełnie nowe możliwości budowania PLHHF” – piszą organizatorzy i po raz pierwszy pokazują nową festiwalową mapę. Festiwalowicze nie są – delikatnie mówiąc – zachwyceni.

Festiwal potrwa od 2 do 4 lipca – to było wiadomo już od dawna. Podobnie, jak i to, że organizatorzy noszą się z zamiarem wyprowadzki z plaży i przeniesienia imprezy – m.in. na Orlen Stadion. Stąd już wcześniej, parę miesięcy temu ogłoszono nową formułę trzydniowego wydarzenia. Tak była wtedy zapowiadana:

2-4 lipca będą trzy strefy Urban Takeover:

  • Ink the city – Walk-In Hip-Hop Tattoo Jam (w nieoczywistych miejskich lokalizacjach),
  • City Flex Market (marketplace kultury ulicznej: polskie marki streetwearowe, projektanci, rework/second-hand, biżuteria miejska),
  • Miejskie Perły (unikatowe samochody jako element miasta, niecodzienne lokalizacje, kultura dźwięku).


Co na to festiwalowicze?

  • monika 31081998:

– „Jestem uczestniczką tego festiwalu od wielu lat i z ogromnym rozczarowaniem przyjęłam informację o zmianie lokalizacji. Każdego roku, kupując bilety, od razu rezerwowałam nocleg na Wzgórzu – właśnie po to, aby być jak najbliżej wydarzenia i móc w pełni korzystać z jego wyjątkowej atmosfery. Koszty takich noclegów są bardzo wysokie – porównywalne z ceną zagranicznych wakacji w formule all inclusive – a dodatkowo rezerwacje często są bezzwrotne.

W związku z tym nasuwa się pytanie: czy organizator przewiduje jakąkolwiek rekompensatę dla osób, które poniosły realne koszty, opierając swoje decyzje na dotychczasowej formule wydarzenia?

Chciałabym również podkreślić, że w pełni rozumiem głosy wielu uczestników wyrażających swoje niezadowolenie. To właśnie lokalizacja nad Wisłą tworzyła niepowtarzalny klimat tego festiwalu i wyróżniała go spośród innych wydarzeń. Festiwali organizowanych na stadionach czy dużych obiektach jest w Polsce naprawdę wiele. Tym, co czyniło to wydarzenie wyjątkowym, była jego atmosfera i charakter miejsca.

Mam niestety poczucie, że ta decyzja odbiera festiwalowi jego unikalność i sprawia, że traci on to, za co uczestnicy pokochali go przez lata. Szkoda, że przy tak istotnej zmianie zabrakło większego zrozumienia dla stałych uczestników i konsekwencji, jakie ta decyzja niesie dla nich”.


A to kolejne komentarze opublikowane w pierwszych godzinach po tym, jak organizatorzy opublikowali informację o zmianie lokalizacji. Trudno znaleźć wśród nich pozytywne opinie:

  • Zmiana na gorsze w stu procentach, lokalizacja przy Wiśle miała piękny klimat.
  • No i cyk, sami się pozbawiliście ostatniej rzeczy, która dodawała temu festiwalowi jakiejkolwiek wyjątkowości, vibe’u czy atmosfery. Z klimatycznej plaży nad Wisłą, pól namiotowych, jeziora po drugiej stronie, postanowiliście zabunkrować cały event pod stadionem i zrobić z niego copypaste 90 proc. eventów w kraju. Szkoda.
  • Przecież cały vibe tego festiwalu polega na tym, że można z pola namiotowego lub górki, z widokiem na cały festiwal, słuchać koncertów – bez napieprzania pod sceną przez wszystkie dni. Trybuny nigdy nie oddadzą tego samego vibe’u. Zamiana PLAŻY na stadion jako lokalizacja festiwalu to bardzo… odważna decyzja.
  • Lipa.
  • Lokalizacja nad Wisłą to właśnie był największy vibe tego festiwalu, a wy dajecie info jak ludzie bilety kupili, nice.
  • Koniec pewnej ery.
  • Czyli z festiwalu, który był wyjątkowy, chcecie zrobić festiwal, jakich mamy kilkanaście w tym kraju?
  • Mam nadzieję, że w takim przypadku rozpatrywane będą reklamacje biletów. Jako wieloletnia uczestniczka festiwalu nie na to się zapisywałam, kupując bilet.
  • Zabraliście właśnie temu festiwalowi to, co dawało mu ten vibe, więc nie mówcie, że on zostaje. Plaża była nieodłączną częścią tego wszystkiego i zmiana tak ikonicznego dla nas miejsca to po prostu głupota. Za dużo mniejszą kasę jest All Star w Warszawie, zgadnijcie na co ludzie teraz wydadzą pieniądze i gdzie pojadą.
  • A wrócicie mi chociaż pieniądze za bilet, bo muzykę to ja z balkonu uslyszę?
  • Super, mieszkańcy Wielkiej Płyty się mega cieszą, znowu nie będziemy mieli, gdzie postawić auta.
  • Mam nadzieję, że to jakiś nieśmieszny żart i lokalizacja wróci taka jaka była.

Tak naprawdę pozytywny komentarz znaleźliśmy jeden:

  • Powinniście dać szansę, serio, nie będzie zawodu, line up jest pod młodych, a to ludzie tworzą festiwal, racji jest trochę z tą Wisłą, ale ja wiem, że to dowiezie.

Na Instagramie odpowiedzieli organizatorzy:

Rozumiemy sentyment. Plaża to część historii PLHHF. Jednocześnie wchodzimy w nowy etap rozwoju festiwalu i chcemy dać Wam zupełnie nowe możliwości doświadczania wydarzenia – Elooo!

Na zdj. na górze strony: Polish Hip-Hop Festiwal. Miasteczko festiwalowe: na pierwszym planie pole namiotowe nad Wisłą

Kategoria: Kultura, News

Udostępnij artykuł:

ja

Polityka prywatności © 2026 Gazeta Płocka. Projekt i wykonanie: Hedea.pl