Jeden lekarz na L4, drugi nie zdał dotąd egzaminu z języka polskiego. Efekt: chirurgia dziecięca na Winiarach zawiesza ostry dyżur
Ostatnia decyzja szefostwa szpitala wojewódzkiego obowiązuje do odwołania.

„Udzielanie świadczeń w trybie planowym odbywać się będzie bez zmian” – zastrzegają Winiary.
Ale co w tzw. przypadkach ostrych, wymagających nagłej interwencji chirurgicznej? – Jesteśmy na etapie finalizacji porozumienia z dwoma szpitalami dziecięcymi: przy ul. Niekłańskiej w Warszawie i w Dziekanowie Leśnym – mówi dyrektor Stanisław Kwiatkowski. – Rodzice z dziećmi będą kierowani bezpośrednio do tych placówek; w razie potrzeby, jeśli tego będzie wymagała sytuacja, transportem zajmiemy się my.
A co do chwili finalizacji porozumienia? – Będziemy korzystać ze wsparcia szpitala przy Niekłańskiej.
Szpital wojewódzki jest placówką marszałkowską, działa pod skrzydłami samorządu województwa mazowieckiego. Sytuację na Winiarach skrytykowali już politycy opozycji.
„To jest dramat” – pisze Marek Tucholski z Konfederacji. I dalej: „W razie nagłej potrzeby będzie trzeba jechać ponad godzinę do Dziekanowa lub 1,5 godziny, a często więcej do Warszawy. Wydajemy coraz więcej na ochronę zdrowia, a jest w niej coraz gorzej (…). Wyobrażacie sobie jechać godzinę i 20 minut z dzieckiem co ma złamaną rękę, nogę, pękniętą czaszkę, złamany nos itp.? (…) Ciechanów w ogóle już nie ma oddziału chirurgii dziecięcej. W Mławie szpitalowi grozi zamknięcie. Dramat”.
Wioletta Kulpa z PiS: „Ochrona zdrowia nie może być zarządzana kosztem bezpieczeństwa mieszkańców. Pacjenci oczekują dostępnych oddziałów i lekarzy, a nie kolejnych eksperymentów organizacyjnych. Zamiast poprawy widzimy pogłębiający się kryzys. To najwyższy czas, aby władze województwa odpowiedziały, jaki mają rzeczywisty plan dla szpitali na Mazowszu”.
Skąd decyzja o zawieszeniu ostrego dyżuru na chirurgii dziecięcej na Winiarach?
– Zostaliśmy do niej zmuszeni, jest podyktowana trudną sytuacją kadrową na oddziale. Jeden z lekarzy z chirurgii dziecięcej jest na zwolnieniu lekarskim, drugi nie ma zdanego egzaminu z języka polskiego i w związku z tym nie może już, jak dotąd, pracować na oddziale. Nie jesteśmy w stanie świadczyć usług jak do tej pory.
Co do egzaminu z polskiego, to podejście do niego i zdanie jest wymagane od lekarzy, którzy uzyskali kwalifikacje za granicą, a w Polsce byli zatrudnieni dzięki warunkowemu prawu wykonywania zawodu. Celem miało być sprawdzenie, czy potrafią bezpiecznie komunikować się z pacjentami i personelem medycznym, wyjaśnić przebieg leczenia, prowadzić dokumentację. W czerwcu prezydent RP zawetował ustawę, która miała przedłużyć o kolejny rok termin na przedstawienie przez lekarzy spoza UE dokumentu potwierdzającego znajomość języka polskiego na ustalonym poziomie.
Udostępnij artykuł:

Zobacz także

Dziś uroczystość Matki Bożej Zielnej. Błogosławimy bukiety kwiatów i ziół, plony ziemi w snopach lub wieńcach
Autor: Ks. Andrzej Rojewski
A skoro już piszemy o lwach… Kto pamięta, jak dwie bestie rodem z Kaukazu grasowały pod Płockiem? Postawiły na nogi wszystkie możliwe służby
Autor: Opr. Arkadiusz Adamkowski
Alfonso Silva nafciarzem. Podpisał z Wisłą Płock umowę na najbliższe dwa sezony
Autor: aa
Pożar wędzarni w Świerczynie pod Drobinem. Jedna osoba nie żyje
Autor: Gazeta Płocka
Wieża Zegarowa będzie odnowiona. Umowa z wykonawcą podpisana
Autor: aa
Krzysztof Izmajłowicz, były wiceprezydent Płocka i prezes Izby Gospodarczej Regionu Płockiego, nie żyje
Autor: Arkadiusz Adamkowski
100P!łock. Kontuzja za kontuzją u nafciarzy. Zaćmienie slońca. Sukces Vox Singers. Nowy skwer na Zielonym Jarze…
Autor: Gazeta Płocka
Kamienne płockie lwy wcale nie są z Płocka. Budował się kombinat, gdy na pace ciężarówki jako element napływowy przyjechały…
Autor: Arkadiusz Adamkowski



