Czy radnym można zakazać korzystania z komórek albo siorbania? A prezydentom żucia gumy?

Nie byłoby tych pytań, gdyby nie naganne zachowanie naszych samorządowców podczas uroczystej sesji rady miasta poświęconej obronie Płocka przed bolszewikami w 1920 r. Obecni radni i prezydenci mogą odetchnąć – to się działo 25 lat temu.

Przeglądamy gazety, zerkamy na zdjęcia, sprawdzamy, co działo się w Płocku 25 lat temu – tym razem między 18 a 24 sierpnia 2000 r. Czytajcie!

Pół tysiąca młodych ludzi z diecezji płockiej wybrało się do Rzymu na spotkanie z Janem Pawłem II. Są częścią prawie dwumilionowej wspólnoty, która z całego świata zjechała na XV Światowe Dni Młodzieży.


Dobra wiadomość dla miłośników królowej sportu: Płock będzie miał stadion lekkoatletyczny z prawdziwego zdarzenia (na zdj., przed ostatnią modernizacją). Ratusz ogłosił przetarg na wybór firmy, która zmodernizuje zdewastowany obiekt przy ul. Kochanowskiego. Przyczyna jest prosta: w 2002 r. mają być w Płocku rozegrane międzynarodowe igrzyska młodzieży szkolnej. Do miasta może przyjechać 1,4 tys. dzieci wraz z opiekunami i trenerami z ok. 30 państw. Będą się mierzyć w trzech dyscyplinach: tenisie ziemnym, pływaniu i lekkiej atletyce.


Prawie siedem tysięcy podpisów zebrała płocka radna Maria Rózga pod apelem o utrzymanie ograniczeń w ruchu tirów do czasu zbudowania nowego mostu. Trwającą półtora miesiąca akcję zakończył festyn na Starym Rynku. Miał być manifestacją płocczan wspierających budowę mostu, a także okazją do powiedzenia głośno, co trzeba jeszcze zrobić, by inwestycja w końcu się zaczęła. Przy okazji zbierano też pieniądze, można było kupić cegiełki Społecznego Komitetu Budowy Mostu „Ratunek dla Płocka”. Kompletnie zawiedli oficjele. Z zaproszonych gości – poza prezydentem Płocka Stanisławem Jakubowskim i kilkoma radnymi – przyszedł jeszcze tylko senator Adam Struzik.


Naganne zachowanie radnych na uroczystej sesji poświęconej obronie Płocka przed bolszewikami w 1920 r. Jeden rozmawiał przez komórkę, drugi siorbał napój, trzecia czytała gazetę. Nie lepiej było z prezydentami: jeden cały czas podpisywał dokumenty, a inny żuł gumę. – To rzeczywiście naganne zachowanie, świadczy ono o braku kultury. Tym bardziej że po raz pierwszy chyba rada miasta w ten sposób uczciła rocznicę obrony Płocka, zwołując nadzwyczajną sesję – komentował przewodniczący rady miasta Wojciech Hetkowski. Jak zapobiegać podobnym sytuacjom? Nie można na przykład zakazać używania w czasie sesji telefonów komórkowych? – Można. I kiedy prowadzę sesję, nie pozwalam na takie sytuacje. Może mój zastępca był zbyt wyrozumiały? – dodał Hetkowski.


Prasa donosi, co działo się w Płocku 100 lat wcześniej, czyli w 1900 r.: „Z bruku miejscowego ubyła typowa postać Staśka, gamonia płockiego, któregośmy wszyscy znali. Umarł w środę w szpitalu, a podobno upał tak go ostatecznie zmordował. Dobroczynna śmierć uwolniła go nareszcie od pośmiewiska i igraszek łobuzów miejskich, od których stale musiał się opędzać”.


Znów można się pluskać w wyremontowanej pływalni miejskiej przy al. Kobylińskiego. Remont trwał tam od lipca. Płocczanie, którzy odwiedzą Szklankę, zastaną gruntownie odnowione szatnie. Wszędzie jest zielona i jasnobeżowa glazura, a na podłodze gres. Wymienione zostały też drzwi do szatni. Za pozostałe pieniądze ekipa remontowa odświeżyła elewację obiektu. Być może jeszcze w tym roku zostaną wymienione okna i odmalowane korytarze.


Na połowę września władze Płocka przewidują sprowadzenie z renowacji dwóch kamiennych lwów zabranych ze Wzgórza Tumskiego. W urzędzie miasta nie zapadła ostateczna decyzja, gdzie je teraz ustawić. Propozycje są trzy: lwy mogą wrócić na swoje dawne miejsce przy wieży zegarowej, gdzie w ubiegłym roku zostały zniszczone przez wandali. Mogą też stanąć przed gmachem sądów i prokuratur przy pl. Narutowicza albo przed wejściem do ratusza


Miejski Zespół Obiektów Sportowych ogłosił przetarg na wyposażenie osiedli mieszkaniowych w urządzenia sportowe. Będą montowane stoły do ping-ponga, bramki do piłki nożnej i ręcznej.


Czy w Płocku działają jakieś sekty? „Gazecie na Mazowszu” odpowiada Anna Niesłuchowska, psychoteraputka, wykładowczyni psychiatrii w Medycznym Studium Zawodowym w Płocku: – Na pewno są krisznaici, grupa satanistyczna i taka rodzima sekta Live, która zajmuje się wyłudzaniem pieniędzy za obietnicę bogatego życia.

Kategoria: 25 lat temu, News

Udostępnij artykuł:

Polityka prywatności © 2026 Gazeta Płocka. Projekt i wykonanie: Hedea.pl