Wisła Płock wywozi ze Szczecina jeden punkt. Ta zdobycz nie pozwala jej jednak wydostać się ze strefy spadkowej

W siódmej kolejce Ekstraklasy Nafciarze zremisowali z Pogonią 1:1.

Pierwsza połowa była wyrównana, choć z lekkim wskazaniem na gospodarzy. Najpierw, po błędzie Valentina Cojocaru, już w 9. min na prowadzenie mogli wyjść nafciarze. Mógł ich na nie wyprowadzić Jime, ale bramkarz w ostatniej chwili naprawił swą pomyłkę. Wisłę z kolei dwukrotnie ratował Rafał Leszczyński, znakomicie broniąc po uderzeniach Jana Biegańskiego i Lukasa Willena. Jeszcze przed przerwą po wrzucie z autu po uderzeniu głową przez Dimitriosa Keramitsisa piłka odbiła się od słupka. Była też bramka nieuznana – sędzia Łukasz Kuźma odgwizdał spalonego po strzale Paula Mukairu z linii pola karnego, obronie Leszczyńskiego i dobitce Husseina Alego.

Po zmianie stron Szczecinianie dopięli swego. Biegański wykorzystał źle wybitą piłkę i mocnym strzałem umieścił ją w okienku. Nafciarze nie zamierzali jednak odpuszczać. Najpierw blisko wyrównania był Afonso Silva, a chwilę później po podbramkowym zamieszaniu Marcus Haglind-Sangre doprowadził do remisu. Była to jego pierwsza bramka w polskiej Ekstraklasie.

W końcówce obie drużyny miały jeszcze swoje okazje, strzelać próbowali m.in. Marcin Kamiński, Adam Radwański, ale wynik już się nie zmienił.

Kolejny mecz – w niedzielę 13 września, w Płocku z Cracovią.

Zdaniem trenerów

Adam Majewski (Wisła Płock):

– Na pewno cieszymy się, że zdobyliśmy punkt po naszej krótkiej serii trzech spotkań bez zwycięstwa. Oczywiście przyjechaliśmy tutaj po to, żeby powalczyć o wygraną, natomiast to się nie udało. Mecz, myślę, że dla kibica nie był jakimś pasjonującym widowiskiem. Początek dobry w naszym wykonaniu. Wyszliśmy z dobrą energią, stworzyliśmy sobie jedną bardzo dobrą sytuację Jimeneza. Szkoda, że tak jak w większości spotkań ten gol nie wpadł, bo to by miało wpływ na oblicze spotkania i dodałoby nam jeszcze większej wiary.

Natomiast później świadomie wycofaliśmy się do obrony niskiej i w tym momencie Pogoń osiągała przewagę optyczną, ale sytuacja stworzyła chyba tylko po stałym fragmencie, były dwie dobre sytuacje. Tutaj bardzo dobrze zachował się Rafał Leszczyński i uchronił nas przed utratą bramki.

Później mieliśmy dobre momenty. Udało nam się wyrównać, można powiedzieć, wepchnąć piłkę do bramki, a wcześniej jeszcze jedna dobra sytuacja Afonso Silvy. Szkoda, że nie wykorzystujemy tej sytuacji, bo wtedy na pewno byłoby nam łatwiej, a zdobycz punktowa byłaby większa. Reasumując, z jednej strony pewnie niedosyt Pogoni, a z drugiej strony, patrząc na cały mecz, ten remis wydaje mi się w miarę sprawiedliwy.

Oscar Garcia (Pogoń Szczecin):

– Myślę, że wynik jest niesprawiedliwy, bo zrobiliśmy więcej od przeciwnika, żeby wygrać ten mecz. Znowu straciliśmy gola po stałym fragmencie gry i to jest irytujące, bo kiedy co mecz tracisz takiego gola, robi się trudniej, bo trzeba strzelić co najmniej dwie bramki. Myślę, że graliśmy dobrze piłką, ale w końcówce potrzebowaliśmy kogoś, kto będzie mógł dać asystę lub strzelić bramkę, jednak nic takiego się nie wydarzyło.

Pogoń Szczecin – Wisła Płock 1:1 (0:0)

1:0 – Jan Biegański 52’, 1:1 – Marcus Haglind-Sangre 60’

Pogoń: 77. Valentin Cojocaru, 6. Jan Biegański (73′ 3. Kellyn Acosta), 13. Dimitrios Keramitsis, 15. Hussein Ali (83′ 41. Attila Szalai), 16. Patryk Dziczek (C), 18. Paul Mukairu, 21. Darko Churlinov (83′ 7. Musa Juwara), 23. Benjamin Mendy, 29. Lukas Willen, 35. Maciej Wojciechowski (73′ 30. Jacek Czapliński), 47. Natan Ława (59′ 17. Jean-Pierre Nsame).

Wisła: 12. Rafał Leszczyński – 4. Marcus Haglind-Sangré, 35. Marcin Kamiński, 34. Afonso Silva – 19. Dion Gallapeni, 5. Sidnei Tavares, 17. Adam Radwański, 21. Žan Rogelj – 23. Patryk Kun, 20. Łukasz Sekulski (69′ 77. Marcin Kościelecki), 11. Jorge Jimenez (31′ 7. Olaf Kobacki).

Żółte kartki: Dziczek, Cojocaru, Willen – Tavares, Sangre.

Fot. Sebastian Wiciński / Wisła Płock SA

Kategoria: News, Sport

Udostępnij artykuł:

Polityka prywatności © 2026 Gazeta Płocka. Projekt i wykonanie: Hedea.pl