Wisła Płock – Cracovia 3:1. Nafciarze w końcu wygrali mecz na własnym stadionie

To dopiero drugie ich zwycięstwo w tym sezonie. Gospodarze od początku meczu byli aktywniejsi, objęli prowadzenie jeszcze w pierwszej połowie, a po przerwie wykorzystali grę w przewadze.

Spotkanie zaczęło się od ataków Wisły. Już w 2. minucie strzelał Sidnei Tavares, ale jego uderzenie zostało zablokowane. Cracovia próbowała odpowiedzieć, jednak jej pierwsze akcje nie przynosiły większego zagrożenia. W 10. minucie nafciarze dopięli swego. Dion Gallapeni dośrodkował w pole karne, a Patryk Kun głową skierował piłkę do bramki. Gallapeni próbował jeszcze raz przed przerwą, ale jego strzal z kilkunastu metrów obronił Sebastian Madejski.

Nie minęła godzina gry, gdy drugą żółtą i w rezultacie czerwona kartką sędzia ukarał Dominika Baumgartnera – Cracovia musiała kończyć mecz w dziesiątkę.

Wisła wykorzystała grę w przewadze. W 61. minucie po strzale Adama Radwańskiego piłka odbiła się od słupka, następnie od pleców bramkarza Cracovii i wpadła do siatki. Trafienie zapisano jako samobójczego gola Sebastiana Madejskiego. W 69. minucie Mohamed Berte zdobył głową bramkę kontaktową. Wisła odpowiedziała natychmiast – Samuel Akere przywrócił gospodarzom dwubramkowe prowadzenie.

Wisła Płock – Cracovia 3:1 (1:0)

aa

POWIEDZIELI PO MECZU

Bartosz Grzelak (Cracovia): – W żadnej fazie i w żadnym okresie tego meczu nie zagraliśmy dobrze. Choć my i Wisła Płock to dwa wyrównane zespoły, to dziś rywale byli od nas lepsi w każdym elemencie gry. Próbowaliśmy odwrócić losy spotkania, kończyliśmy mecz dwoma napastnikami, robiliśmy, co w naszej mocy. Niestety, wszyscy wiemy, jakim wynikiem zakończyło się to starcie. Nasza gra nie była wystarczająco dobra, aby wygrać mecz w Ekstraklasie.

Adam Majewski (Wisła Płock): – Na początku gratuluję zespołowi i sztabowi wygranej, bo czekaliśmy na to trochę czasu. W kilku poprzednich spotkaniach to się nie udało z różnych względów, ale nie będziemy już do tego wracać.

Sam mecz na bardzo duży plus. Od samego początku przejęliśmy inicjatywę, wyszliśmy bardzo zmobilizowani. Strzeliliśmy gola i była to sytuacja, na którą czekaliśmy, pierwszy celny strzał na bramkę przeciwnika Patryk Kun zamienił na gola. Wiadomo, że to zdecydowanie ułatwia grę i tego nam brakowało w poprzednich spotkaniach.

Później szkoda sytuacji Olafa na 2:0, ponieważ cały czas mieliśmy inicjatywę i być może ta bramka dałaby nam jeszcze większą kontrolę. Potem wydawało się, że jest już po meczu, czerwona kartka dla zawodnika Cracovii.

Niestety, tutaj akurat minus dla naszego zespołu za brak koncentracji i nonszalancję, bo wydawało się, że nic złego nie może się już wydarzyć. Szybka reakcja, piękny strzał debiutującego Samuela Akere. Tak naprawdę myślę, że w tym momencie to spotkanie się zakończyło, bo do końca kontrolowaliśmy już przebieg meczu. Dziękuję kibicom za wsparcie, a zawodnikom za zaangażowanie. To jest pierwszy wygrany mecz u siebie. Mam nadzieję, że nie ostatni i że nie będziemy musieli tak długo czekać na następny.

Fot. Sebastian Wiciński / Wisła Płock SA

Kategoria: News, Sport

Udostępnij artykuł:

aa

Polityka prywatności © 2026 Gazeta Płocka. Projekt i wykonanie: Hedea.pl