Jarosław WaneckiCZAS WYTCHNIENIA
W alejach drzew, rabat kwiatowych i skał… Zanim zaśpiewamy „Addio pomidory”, żegnając się z latem na rok, zapraszam na ogrodowy tour
Definicja ogrodu jest tak szeroka, że w praktyce możemy przenieść się w dowolne miejsce, które zostało przeznaczone do uprawiania roślin.

Zielone przestrzenie, naturalne lub stworzone sztucznie przez architektów krajobrazu, uspokajają zmysły. Kolory liści i płatków zachwycają od wiosny do jesieni. W przydomowym ogródku i na pracowniczych działkach wraca wigor życia, nawet gdy bolą stawy po pieleniu chwastów i zbieraniu owoców. Zanim więc z przełknięciem śliny zaśpiewamy „Addio pomidory”, żegnając się z latem na rok, zapraszam na ogrodowy tour.
W Europie jest kilka miejsc, bez których trudno zrozumieć założenia parkowe. Przede wszystkim konkurują tutaj wypielęgnowane kompozycje francuskie i naturalizm angielski, podbity wystrzyżonymi trawnikami. W Paryżu trzeba zajrzeć do Ogrodów Luksemburskich i pojechać do Wersalu, a w Londynie do jednego z królewskich parków. Wszystko, co znajdziemy w innych miastach, będzie podobne w stylu. Różnica polega jedynie na kompilacji, czyli pokazaniu obydwu krajobrazów w bliskich przestrzeniach. Na Krymie będzie to Liwadia, znana z konferencji jałtańskiej. W Warszawie Wilanów. W Wiedniu Park Miejski.
Inne natomiast będą ogrody w Andaluzji. Większy wpływ na nasadzenia miały tam tradycje arabskie (perskie). Zatem wizyta w Alhambrze staje się obowiązkowa wśród hiszpańskich punktów TOP. Podobne wpływy będą w Indiach i tu wszystkie drogi prowadzą do kompleksu Tadż Mahal w dawnej stolicy nad Jamuną – Agrze.
(ciąg dalszy tekstu pod galerią zdjęć)












Inaczej wyglądają tradycyjne parki azjatyckie. W Japonii elementem zamków, świątyń buddyjskich i shintoistycznych chramów są oparte na harmonii i asymetrii zadrzewione przestrzenie z rybnymi stawami poprzecinanymi mostkami, w których odbijają się herbaciane pawilony. Karesansui to już estetyka zen z suchym krajobrazem, gdzie wodę z falami symbolizuje żwir, a wyspy są układem kamieni. Jego miniaturą domową jest bonseki ułożone na tacy z laki. Z kolei w Suzhou, znajdziemy Ogród Mistrza Sieci, gdzie łączą się wodne oczka, zadbana roślinność, bloki skał i architektura chińskich pawilonów, z których chłodnego wnętrza można podziwiać zaaranżowane kompozycje, ucząc się kaligrafii i popijając herbatę z gryki.
Odbiciem europejskich przyzwyczajeń są ogrody kolonialne. W Kapsztadzie (RPA) pozostałością osadników z Holenderskiej Kompanii Wschodnioindyjskiej jest, założony w centrum miasta, Company’s Garden, gdzie z polany turyści podziwiają Górę Stołową.
Na przekór modom poprawności lubię ogrody zoologiczne, zwłaszcza gdy są przyjazne dla mieszkających w niewoli zwierząt. Ogromną ich wartością jest edukacja, gdzie zoologia, botanika i geografia stają się przystępne. W konkurencji zoo wygrywa zawsze Płock, chociaż warte uwagi są także zwierzyńce Berlina, Wiednia, Szanghaju, Łodzi, Wrocławia i Warszawy.
Doktor Henryk Jordan w 1889 roku zrealizował pomysł specjalnego terenu zieleni dla rozwoju fizycznego dzieci i młodzieży. Krakowska idea rozwinęła się w polskich miastach aż do wybuchu II wojny światowej. Płocki Ogród Jordanowski przy Wyszogrodzkiej, według odkrywanych przez Michała Kacprzaka doniesień prasowych, ma już ponad 90 lat.
Wycieczkę powinienem zakończyć w Małopolskim Ogrodzie Sztuki, pięknej przestrzeni Krakowa z teatrem, mediateką i warsztatami artystycznej terapii zajęciowej. Wrócę jednak do Francji, gdzie Claude Monet, namalował nasionami najpiękniejszy ogród świata. Patrzenie na cuda Giverny może, nie tylko fanom impresjonizmu, wyjść na zdrowie.
Jarosław Wanecki
Lekarz, prezes Płockiego Towarzystwa Przyjaciół Teatru, podróżnik
Fot. Jarosław Wanecki
Udostępnij artykuł:


Zobacz także

Zwracam się do wszystkich posłów z płn. Mazowsza, bez względu na barwy partyjne: wspólnie podpiszmy projekt ustawy tworzącej Uniwersytet Mazowiecki
Autor: Piotr Zgorzelski
Ratusz obwieścił: „Psy samotne, bez kagańców ma czyściciel miasta chwytać i przetrzymawszy 1—3 dni, zabijać”. A co z kozami na trawnikach?
Autor: Michał Kacprzak
Uniwersytet w Płocku i co dalej? Odłóżmy ambicje, wykorzystajmy szansę, połączmy dwie uczelnie. To najlepsze rozwiązanie dla miasta
Autor: Roman Jaskulski
Przychodzi taki moment, gdy zaczynamy maleć. Rzecz w tym, by go szybko wychwycić
Autor: Jarosław Wanecki
Jak wzrokiem sięgnąć, wszędzie tam czekają kamienne schody, których pokonanie wynagradzają pocztówkowe panoramy
Autor: Jarosław Wanecki
Bocian biały i jego krewniak bocian czarny naturalnie mają długie czerwone nogi. A co oznacza, jeśli one są białe…
Autor: Aleksander Niweliński
Egzamin z polskiego dla lekarza, czyli… Między bezpieczeństwem pacjentów a zagrożonymi grafikami dyżurów
Autor: Jarosław Wanecki
Panie i panowie – oddzielnie. Jest pomysł, by plażę nad Wisłą podzielić na część męską i żeńską
Autor: Michał Kacprzak

