Jarosław WaneckiNASTĘPNY PROSZĘ
Lubię stać w kolejce do lekarza. W kolejce uczę się pokory, zanim sam zawołam: „Następny proszę!”
Zadzwonił Arkadiusz Adamkowski z „Gazety Płockiej”, porozmawialiśmy i… Tak, dziś już wiem – nasze drogi znów się skrzyżują, dokładnie tak jak przed blisko trzema dekadami w płockiej „Wyborczej”.
Niedzielne poranki znów będę spędzał nad klawiaturą, łamiąc sobie głowę opowieściami godnymi felietonu. Dzięki temu już nic nie powinno mi zakłócić przyjęć pacjentów od poniedziałku, zwłaszcza że początek tygodnia zawsze otwiera sezam nowych wyzwań.
Dziś w kolejce do lekarza stoi kolejne pokolenie, które bez dostępu do opieki zdrowotnej nie wyobraża sobie codzienności. Nie zawsze tak było.
Słynne wołanie z „Nocy i dni” Marii Dąbrowskiej – „Ludzie uciekajta, doktory jadą” – wciąż bawi, pokazując równocześnie, jak współczesna promocja, z różnym wszak skutkiem, nawołuje do badań kontrolnych i zachowań profilaktycznych. Z drugiej strony słychać przecież coraz bardziej nachalny internetowy refren dziewiętnastowiecznego głosu, który tak przestraszył chłopki i chłopów ze wsi zarządzanej przez Bogumiła Niechcica.
Mimo to ludzie nie uciekają, uparcie wierząc nie tyle w eliksir życia, rozdawany na receptę, ale raczej w uśmierzenie bólu ciała i lęków egzystencji.
W coraz bardziej absurdalnych kolejkach po lekarską poradę stoją już niemal wszyscy. Ogonek wydłuża się nie tylko do lekarzy ubezpieczenia zdrowotnego, ale także do prywatnych praktyk i komercyjnych klinik. Czasem terminy są tak odległe, że są bohaterami memów z domieszką czarnego humoru.
A wszystko to mimo cyfryzacji, bardzo prostego dostępu do Internetowego Konta Pacjenta i błyskawicznie działającej platformy ZUS.
W poniedziałkowej kolejce do lekarza stoją weekendowe infekcje i zabawy. Kaszel dziecka od piątkowego wieczoru, sobotnia impreza z domieszką alkoholu bez umiaru i katar przyniesiony z niedzielnej mszy w nieogrzewanym kościele. Na dobry początek tygodnia czekają powtórki lekowe na cały miesiąc lub kwartał, a dalej – pragnący powrotu do pracy po badaniu kontrolnym.
Z nogi na nogę przestępują chętni, którzy znaleźli czas na zrobienie analiz i specjalistyczne porady, ale niezbędnie potrzebują skierowania. Na cito! Do okienka rejestracji podchodzą ze swadą wielbiciele sanatoryjnych wypraw i złamani bólem korzonkowcy, którzy przeszarżowali podczas przedświątecznych porządków lub drobnego remontu. Pokłosie stołów suto zastawionych dzwoni z toalet, prosząc o zwolnienie na jeden dzień, by spokojnie przetrawić pokusy kulinarne zebrane w kaloryczna bombę 72 godzin odsiebnej dyspensy.
Puk, puk. Jak to? Już nie ma numerków? Ale ja przecież tyle płacę na NFZ…
Z wydłużającą się kolejką do lekarzy mają kłopoty niemal wszystkie systemy opieki zdrowotnej na świecie. Nie usprawiedliwia to Polski w żadnej mierze, ale nie zwalnia także z obowiązku zastanowienia się nad przyczyną powszechnej, a nie tylko incydentalnej tendencji. Kluczem do rozwiązania zagadki nie są, wbrew pozorom, wyłącznie pieniądze.
Z zaskoczeniem przyjmujemy zmianę mechanizmów społecznych i postrzegania pracy lekarza, który zwłaszcza w młodszym pokoleniu nie traktuje ordynacji medycznej ani w kategorii zawodowego powołania, ani tym bardziej misji. Nie można jednak tej perspektywy potępiać, o ile praca wykonywana jest solidnie i zgodnie z kanonem sztuki.
Każdy bowiem, także lekarz, ma prawo do odpoczynku, korzystania z dobrodziejstw rynku i oferty kulturalnej oraz oddania się obowiązkom rodzinnym, z opieką nad dziećmi i starzejącymi się rodzicami włącznie.
Lubię stać w kolejce do lekarza, choć zdarza mi się to rzadziej niż moim pacjentom. Z oczywistych względów. Słyszę wtedy dużo dobrych i złych słów o tych, którzy są za drzwiami gabinetów. W kolejce uczę się pokory, zanim sam zawołam: następny proszę!
Jarosław Wanecki
Lekarz, były prezes (przez dwie kadencje) Okręgowej Izby Lekarskiej w Płocku. Prezes Płockiego Towarzystwa Przyjaciół Teatru
Udostępnij artykuł:
Zobacz także

Skala negatywnych skutków jest już niewyobrażalna i nie dotyczy wyłącznie młodych. Peron odjechał przede wszystkim nam, dorosłym
Autor: Jarosław Wanecki
Zagłębiak z Sosnowca, który sympatyzował z Górnikiem Zabrze, ale serce i sześć dekad życia oddał Płockowi i Wiśle. Szczepan Targowski nie żyje
Autor: Arkadiusz Adamkowski
Jedna osoba ranna po zderzeniu ciężarówki z autem osobowym
Autor: Gazeta Płocka
Rok bezwarunkowego więzienia, dożywotni zakaz prowadzenia aut, przepadek równowartości samochodu – sąd bezwzględny dla 33-latka…
Autor: Gazeta Płocka
Statek pasażerski z Warszawy do Płocka omijał zator lodowy. Zniesiony przez prąd rzeki rozbił się o filar mostu od strony Radziwia
Autor: Michał Kacprzak
Napady złości, agresja, izolacja, wady postawy, pogorszenie wzroku, zakłócenia snu, zaniedbanie szkoły… Co ci grozi, jeśli nadużywasz internetu
Autor: Jarosław Wanecki
Awaria na Podolszycach. Zimne kaloryfery i brak ciepłej wody w kranach w blokach, budynkach przy blisko 20 ulicach
Autor: Gazeta Płocka
Poszukiwany listem gończym „prokurator okręgowy” przez kilka tygodni zacierał za sobą ślady. Wpadł na jednym z płockich osiedli
Autor: Gazeta Płocka

