Jarosław WaneckiNASTĘPNY PROSZĘ
Zawsze pracuję w Wigilię. Czasami w sylwestra. Nigdy nie było łatwo. Cichą noc nie raz i nie dwa przerywa krzyk bólu
Kaszel, temperatura, zatrucia pokarmowe… Choroby nie znają kalendarzowych interwałów. Świst oskrzeli i białe naloty na migdałkach przychodzą zawsze nie w porę. Podobnie dzieje się z porodami, które nijak nie chcą dotrzymać wyznaczonych przez położników dat.

Dzieci zawsze chorują w święta – to jedno z takich twierdzeń, które bardzo często wygłaszają rodzice przychodzący z gorączkującymi maluchami do przychodni. Niestety, nie będzie dla nikogo żadnym pocieszeniem następne zdanie, że dzieci nie są wyjątkiem.
Organizacja świątecznej ochrony zdrowia to twardy orzech do zgryzienia. Wszyscy, także biały personel, chcieliby mieć wolny czas. Wiadomo jednak, że szpitale, nocna pomoc lekarska i pielęgniarska, pogotowie ratunkowe, zakłady opieki leczniczej, ale także domy pomocy społecznej i hospicja, nie mogą, nawet na małą chwilę, przerwać pracy. Ograniczenie planowych zabiegów, mniejsza obsada kadrowa, częściowe zamknięcie pracowni, poradni i sal rehabilitacyjnych, sprawiają jednak wrażenie bezruchu. Cicha noc?
Układanie grafików dyżurowych w Boże Narodzenie, sylwestra, Wielkanoc i tak zwane długie weekendy wymaga dużej zgodności zespołów. Najczęściej wszystkie newralgiczne daty planowane są od razu na początku roku. Ważna jest wówczas pamięć o tym, kto pracował w minione już święta. Nie oznacza to jednak braku tarć, nagłych zmian, losowych wypadków i… chorób, które dotykają przecież także lekarzy, pielęgniarki i położne. Jak wszystkich.
Zawsze pracuję w Wigilię. Czasami w sylwestra. Kiedy byłem asystentem w oddziałach pediatrycznych i noworodkowych, przypadał mi na zmianę pierwszy lub drugi dzień Świąt. Nigdy nie było łatwo. Kaszel, temperatura, zatrucia pokarmowe, drgawki, urazy, wysypki. Choroby nie znają kalendarzowych interwałów. Świst oskrzeli i białe naloty na migdałkach przychodzą zawsze nie w porę. Podobnie dzieje się z porodami, które nijak nie chcą dotrzymać wyznaczonych przez położników dat. Dlatego cichą noc nie raz i nie dwa przerywa krzyk bólu.
Dwadzieścia pięć lat temu zorganizowaliśmy po raz pierwszy Płocką Choinkę Lekarską. Zabawę dla dzieci połączono ze spotkaniem rodziców i dziadków, mniej lub bardziej znających się z dyżurów, a częściej skierowań i zaleceń. Wspólne kolędowanie i kotylionowe konkurencje kończyła tradycyjna wizyta Świętego Mikołaja rozdającego drobne upominki. Na jego powitanie i pożegnanie wszyscy śpiewaliśmy specjalnie napisaną z tej okazji piosenkę. Mimo moich kolekcjonerskich pasji tekst utworu zaginął i nie potrafię go, niestety, odtworzyć. Pewne jest jednak, że tematem zwrotek była nieobecność mamy lub taty, pełniących w Święta rolę tytułowego dyżurnego Mikołaja dla potrzebujących pomocy.
Choroby nie znają świąt. Warto jednak pamiętać o tych, którzy czuwają, by w razie konieczności wyjąć z gardła ość karpia i brokatowy pył z oka, założyć gips, zająć się bolącym brzuchem, przyspieszonym tętnem i bólem głowy po kompocie z suszonych owoców.
Ale nie wszystkie dolegliwości są pilne. Ocena stanu nagłego przychodzi ostatnio z coraz większą trudnością. Łatwość kupna i przyjmowania leków bez recepty przeciwstawiana jest ciągłemu pouczaniu, że każde niemal kichnięcie trzeba skonsultować z profesjonalistą. Od wielu lat zanika intuicja i umiejętność korzystania z doświadczeń poprzednich pokoleń. Reakcje chorujących są bardziej gwałtowne, niecierpliwe i oczekujące natychmiastowej poprawy.
Szum informacyjny mediów społecznościowych skutecznie niszczy zachowania racjonalne, a dyżurni Mikołaje mają coraz pełniejsze ręce roboty, polegającej w pierwszej kolejności na ustawianiu kolejek zgodnie z potencjalnym zagrożeniem życia. Nie powinny wówczas dziwić długie godziny oczekiwania na poradę, gdy już nie tylko lekarskich rąk, ale całego szeregu badań, w tym obrazowych i laboratoryjnych, trzeba, aby z czystym sumieniem, wydać dalsze zalecenia.
Jarosław Wanecki jest lekarzem pediatrą z Naszej Przychodni na Podolszycach, byłym – przez dwie kadencje – prezesem Okręgowej Izby Lakarskiej.
Udostępnij artykuł:


Zobacz także

Plebiscyt Płocczanin Roku 2025. Pięć nominacji, sześcioro wspaniałych. Muzycy, pisarze, społecznicy… – bez nich Płock nie byłby miastem, jakie znamy. Głosujcie
Autor: Arkadiusz Adamkowski
Plebiscyt. Nominowani do tytułu Płocczanina Roku 2025: duet KEVSKI – Gabriel Czerniejewski i Wiktor Mieczykowski
Autor: Arkadiusz Adamkowski
Plebiscyt. Nominowany do tytułu Płocczanina Roku 2025: Leszek Kopczyński
Autor: Arkadiusz Adamkowski
Plebiscyt. Nominowany do tytułu Płocczanina Roku 2025: Rafał Kowalski
Autor: Arkadiusz Adamkowski
Plebiscyt. Nominowana do tytułu Płocczanina Roku 2025: Romana Kuffel
Autor: Arkadiusz Adamkowski
Plebiscyt. Nominowany do tytułu Płocczanina Roku 2025: Andrzej Markowski
Autor: Arkadiusz Adamkowski
„10 razy zwalniałem Piotrka z pracy, 10 razy on zwalniał się sam. 10 razy mówił, że to ja nadaję się do zwolnienia. I tak… przepracowaliśmy 15 lat”
Autor: Koleżanki i koledzy z płockiej "Wyborczej"
„Wszyscy patrzą na mnie krzywo. Z oburzeniem lub ze strachem. Chcą usunąć mózg fatalny. Jestem dla nich nienormalny”. Siostra wspomina Piotrka, cytując Dezertera
Autor: Aśka Grochulska

