Ks. Andrzej RojewskiOD ŚWIĘTA DO ŚWIĘTA
Urodziny świętuje się z najbliższymi i przyjaciółmi. Dlaczego więc świętować dzisiaj urodziny Jezusa?
Jest dużo innych urodzin także z odległego czasu, które można by świętować. Jednak to wydarzenie rodzinne i ciche na miarę prostoty Maryi, Józefa i pasterzy, jest wspominane od wieków, choć pod umowną datą.
Dlaczego przybrało taki wymiar, zainspirowało szopki i obrazy artystów, dzieła wielkich kompozytorów i ludowych twórców? Dlaczego ma konkretną datę w naszym kalendarzu i stwarza okazję do podniosłych uroczystości kulturalnych i religijnych? Skąd bierze się szczególna atmosfera nocy i dnia Bożego Narodzenia? Skąd płynie potrzeba znalezienia się w gronie rodzinnym, jeśli tylko
można?
Z radości bycia razem, z obdarowywania i otrzymywania, z bliskości. Czy tylko to? Mówi się: „Święta, święta i po świętach”. Co czerpiemy z tych dni?
Święta Bożego Narodzenia, choć dzisiaj są wspomnieniem dokonanego już faktu, kierują nas ku przyszłości. Nasza uwaga, modlitwa, nabożeństwa koncentrują się na szopce, aby z niej odnowić
nadzieję, że Jezus ponownie przyjdzie „w blasku swej chwały, aby nam udzielić obiecanych darów, których czuwając z ufnością oczekujemy” (1 pref. adw.). W tej nadziei i ufności obchodzą także Boże Narodzenie chrześcijanie cierpiący ucisk i prześladowanie.
Słowo Boga stało się widzialne i dotykalne osobie Jezusa Chrystusa. Jego przyjście w ciele ukazuje miłość Boga do ludzi. Nowonarodzony pyta: „Czy Mnie kochasz i rozpoznajesz zarówno w 'najmniejszym’, jak i 'największym’ z twoich braci?”. Kim jest Bóg, który dla ukazania godności człowieka przyoblekł ludzkie ciało? Wielka to rzecz być człowiekiem, skoro Boży Syn chciał stać się jednym z nas.
„Pan niebiosów obnażony”, tak wielki, i tak łatwy na zranienie. Kim jest Bóg, który otworzył przed nami bramy swego królestwa? Kim jest Bóg, który tak nas ukochał? Boże Narodzenie jest wezwaniem do uznania i obrony godności najsłabszych i najbardziej podatnych na skrzywdzenie: dzieci w łonach matek, chorych i kalekich, starych w końcówce życia. Jezus w żłobie woła o większą uwagę i troskę o nich. Niech będą zaakceptowani i kochani, ponieważ są podobni do bezradnego, ogołoconego, leżącego w żłobie Bożego Syna. Błogosławieni ci, którzy poruszeni tym widokiem przychodzą im z pomocą.
Obdarowujmy i bądźmy obdarowani. Żyjmy radością, którą niosą święta, nie zapominając wszak o bezdomnych, samotnych i niekochanych.
Błogosławionego Bożego Narodzenia.
Na zdj.: Bartolome Esteban Murillo, „Pokłon pasterzy”, ok. 1650 r.
Udostępnij artykuł:

Zobacz także

Zwracam się do wszystkich posłów z płn. Mazowsza, bez względu na barwy partyjne: wspólnie podpiszmy projekt ustawy tworzącej Uniwersytet Mazowiecki
Autor: Piotr Zgorzelski
Ratusz obwieścił: „Psy samotne, bez kagańców ma czyściciel miasta chwytać i przetrzymawszy 1—3 dni, zabijać”. A co z kozami na trawnikach?
Autor: Michał Kacprzak
Uniwersytet w Płocku i co dalej? Odłóżmy ambicje, wykorzystajmy szansę, połączmy dwie uczelnie. To najlepsze rozwiązanie dla miasta
Autor: Roman Jaskulski
Przychodzi taki moment, gdy zaczynamy maleć. Rzecz w tym, by go szybko wychwycić
Autor: Jarosław Wanecki
Jak wzrokiem sięgnąć, wszędzie tam czekają kamienne schody, których pokonanie wynagradzają pocztówkowe panoramy
Autor: Jarosław Wanecki
Bocian biały i jego krewniak bocian czarny naturalnie mają długie czerwone nogi. A co oznacza, jeśli one są białe…
Autor: Aleksander Niweliński
Egzamin z polskiego dla lekarza, czyli… Między bezpieczeństwem pacjentów a zagrożonymi grafikami dyżurów
Autor: Jarosław Wanecki
Panie i panowie – oddzielnie. Jest pomysł, by plażę nad Wisłą podzielić na część męską i żeńską
Autor: Michał Kacprzak


