Ks. Andrzej RojewskiOD ŚWIĘTA DO ŚWIĘTA
Dziś uroczystość Trójcy Świętej. Dobry czas, by napisać więcej o znaku krzyża
W Piśmie świętym nie spotyka się terminu „Trójca”. Tym bardziej nie występuje też sformułowanie: „jeden Bóg w trzech osobach”. Najbardziej istotne misterium Boga jest objawione nie w słowach, lecz w faktach.
Stary Testament zawiera jasny przekaz o Bogu jako Ojcu Izraela, króla, sprawiedliwych. W Księdze Rodzaju i Izajasza czyta się także o Duch Bożym, który owładnął niektórymi osobami np. Balaamie. Stary Testament nie objawia Jedynego Boga w Trójcy Osób.
Autorzy Nowego Testamentu także nie piszą wprost o tej prawdzie. Pisali językiem biblijnym i koncentrowali na ukazaniu postaci Jezusa nauczającego, że jest jedno z Ojcem („Ja i Ojciec Mój jedno jesteśmy”) i zwiastującego dar Ducha. Przed chrześcijańską myślą teologiczną otwarta była jeszcze długa droga interpretacji tego faktu, zanim posługując się myślą grecką, Sobór w Nicei (325) i Chalcedonie (451) sformułował prawdę wiary, że Bóg jest jeden, ale w trzech Osobach.
W Ewangelii dzisiejszego dnia Jezus mówi o Duchu Prawdy, który „doprowadzi was (uczniów) do całej prawdy. Bo nie będzie mówił od siebie, ale powie wszystko, cokolwiek usłyszy, i oznajmi wam rzeczy przyszłe. On Mnie otoczy chwałą, ponieważ z mojego weźmie i wam objawi. Wszystko, co ma Ojciec, jest moje. Dlatego powiedziałem, że z mojego weźmie i wam objawi”.
Jezus nie daje wykładu misterium Trójcy Osób, ale daje znak widzialny i skuteczny, który ustawicznie przypomina, że jesteśmy zanurzeni w życiu Ojca i Syna i Ducha Świętego. Tym znakiem jest chrzest św. Tam, gdzie to było możliwe chrztu udzielano przez całkowite zanurzenie. Chciano w ten sposób powiedzieć, że Trójca Święta, Trójca miłości, staje się dla ochrzczonego środowiskiem życia, jak woda dla ryb.
Otrzymujemy możliwość poznania rzeczywistości Boga w prostych gestach, które przenikają do umysłu z dnia na dzień, z niedzieli na niedzielę.Należą do nich: znak krzyża i każdy z sakramentów świętych. Żyjący w V wieku św. Patryk, apostoł i patron Irlandii, nauczał lud o tajemnicy Trójcy Świętej na przykładzie trójlistnej koniczyny. – Jest ona obrazem prawdziwej i Jedynej Trójcy, Jedynego i Najwyższego Boga – mawiał. W Irlandii zaczęto też budować kościoły w kształcie trójlistnej koniczyny. Taki budynek był nie tylko symbolem Trójcy Świętej, ale także znakiem chrześcijanina, który jest żywą świątynią Boga w Trójcy Jedynego.
Tę prawdę przypomina klarownie znak krzyża świętego, którym znaczymy swoje ciała.
Znaczenie się krzyżem jest wyznawaniem wiary w obecność w chrześcijaninie Trójcy Boskich Osób. Inaczej mówiąc: krzyż przypomina wierzącemu jego rodowód i nabytą na chrzcie godność dziecka Bożego. Ci, których obmyła woda chrztu, mają prawo nazywać Boga „Ojcem” i modlić się do Niego słowami: „Ojcze nasz”. A gdy uczestniczą w Eucharystii – mają prawo przyjmować pokarm na życie wieczne. Jest to pokarm, który daje im Bóg Ojciec przez Chrystusa, w Duchu Świętym. w Mocy Jego miłości chleb staje się Ciałem, wino Krwią Chrystusa.
Znak krzyża woła także o wykonanie misji zleconej uczniom przez Jezusa: „Idźcie więc i nauczajcie wszystkie narody: udzielając im chrztu w imię Ojca i Syna i Ducha Świętego”.
Znaczenie siebie znakiem krzyża i wypowiadanie słów towarzyszących tej czynności ma w sobie blask Wielkanocy. Czyniąc ten znak z rozwagą człowiek budzi w sobie ufność i czerpie siłę do życia. Bo jeśli nawet jest obarczony krzyżem starości, niezawinionej choroby, czy jakimkolwiek cierpieniem duchowym, to żegnając się tym znakiem, wzywa pomocy Boga, który na krzyżu zwyciężył. Krzyż jest znakiem cierpienia, ale i zwycięstwa nad nim, jest znakiem miłości i wypływającej z niej ofiary. Jest taka prawidłowość, że kto kocha, ten ofiaruje. Kto kocha, ten także cierpi. Wyraźnie spełnia się ona w Chrystusie, który do końca nas umiłował.
Nikt nie zaprzecza prawdzie, że matka, która pragnie dziecka i rodzi je, opłaca miłość cierpieniem i krwią. Niekiedy nawet za życie dziecka płaci własnym życiem. Ojciec bierze na siebie ciężar utrzymania domu. Niejako odchodzi w cień, bo przecież najważniejszą osobą jest narodzony owoc ich życia. Nadto w pewien sposób rodzice wychowują dziecko nie dla nich samych, ale dla innych.
Krzyż kreślony w imię Trójjedynego Boga przypomina, że człowiek żyje nie dla siebie. „Bracia, nikt z nas nie żyje dla siebie” – pisze Paweł – ale dla Boga. Żyć dla Boga, znaczy żyć dla kogoś, dla innych. Czyniąc na sobie znak krzyża, prosi się Trójcę Świętą o natchnienie serca takim ładem.
Znakiem krzyża czynionego „W imię Ojca i Syna i Ducha Świętego” kończy się też pobyt człowieka na ziemi. Ciało wraca do środowiska z którego wzięło początek, a ożywiający je Duch Boży tam, skąd Ojciec i Syn posłali Go jako nadzieję, pokój i przyszłość człowieka. Wysławiamy zatem Boga, mówiąc: „Tobie cześć i panowanie, Tobie sława i uwielbienie na wieki, o błogosławiona Trójco” (antyfona z Jutrzni).
Ks. Andrzej Rojewski
Wieloletni wykładowca liturgiki w Wyższym Seminarium Duchownym w Płocku, obecnie kapelan Domu Seniora Leonianum
Udostępnij artykuł:
Zobacz także

Skala negatywnych skutków jest już niewyobrażalna i nie dotyczy wyłącznie młodych. Peron odjechał przede wszystkim nam, dorosłym
Autor: Jarosław Wanecki
Zagłębiak z Sosnowca, który sympatyzował z Górnikiem Zabrze, ale serce i sześć dekad życia oddał Płockowi i Wiśle. Szczepan Targowski nie żyje
Autor: Arkadiusz Adamkowski
Jedna osoba ranna po zderzeniu ciężarówki z autem osobowym
Autor: Gazeta Płocka
Rok bezwarunkowego więzienia, dożywotni zakaz prowadzenia aut, przepadek równowartości samochodu – sąd bezwzględny dla 33-latka…
Autor: Gazeta Płocka
Statek pasażerski z Warszawy do Płocka omijał zator lodowy. Zniesiony przez prąd rzeki rozbił się o filar mostu od strony Radziwia
Autor: Michał Kacprzak
Napady złości, agresja, izolacja, wady postawy, pogorszenie wzroku, zakłócenia snu, zaniedbanie szkoły… Co ci grozi, jeśli nadużywasz internetu
Autor: Jarosław Wanecki
Awaria na Podolszycach. Zimne kaloryfery i brak ciepłej wody w kranach w blokach, budynkach przy blisko 20 ulicach
Autor: Gazeta Płocka
Poszukiwany listem gończym „prokurator okręgowy” przez kilka tygodni zacierał za sobą ślady. Wpadł na jednym z płockich osiedli
Autor: Gazeta Płocka

