Gabriela Nowak-DąbrowskaGabriela Nowak-Dąbrowska

Jak czułaby się Tema, gdyby dziś usłyszała, że konfabuluje? Że ona, świadek tragicznych scen na Szerokiej w Płocku, zmyśla fakty?

Dziś w przestrzeni publicznej do głosu dochodzą osoby, które zaprzeczają zbrodniom nazistowskim, które kwestionują istnienie komór gazowych w Auschwitz, które głoszą tezę o tzw. „kłamstwie jedwabieńskim”, które kwestionują skalę zagłady Żydów, drastycznie zaniżając liczbę ofiar. Głoszą antysemickie hasła.

W piątek w 85. rocznicę deportacji społeczności żydowskiej z płockiego getta w Archiwum Państwowym została otwarta wystawa „Dla Was, niezapomnianych…”. Od dziś można ją oglądać, dziś publikujemy też ważne słowa Gabrieli Nowak-Dąbrowskiej z Fundacji Nobiscum, które tę ekspozycję otworzyły. Publikujemy tym bardziej, że odnoszą się do komentarzy w social mediach pod jednym z tekstów w naszym serwisie wystawę zapowiadających.

Kiedy dwa tygodnie temu przygotowywałam tekst dzisiejszej przemowy [na otwarcie wystawy Fundacji Nobiscum „Dla Was, niezapomnianych…”], pomyślałam, że zacznę od historii – od 24 czerwca 2023 roku. W tym czasie w Muzeum Treblinka uczestniczyliśmy w cyklicznie odbywającym się spotkaniu, podczas którego odczytywane są imiona ofiar obozu. Nagrywaliśmy też materiał filmowy do naszej produkcji poświęconej płocczanom, którzy latem 1943 roku wzięli tam udział w powstaniu zbrojnym. W drodze powrotnej otrzymałam wiadomość:

Droga Gabrielo,
dostałem kontakt do ciebie od Kuby Gutermana. W czwartek 29 czerwca wraz z siostrą jedziemy do Płocka, aby odwiedzić miasto i zbadać historię rodziny. Z przyjemnością porozmawiamy z Tobą o naszej rodzinie i podzielimy się wieloma zdjęciami, które znaleźliśmy. Jeśli będziesz w tym dniu dostępna, byłoby wspaniale się z Tobą spotkać”.

Itai Vishnia

Miałam opowiedzieć Państwu o mojej nieudanej próbie odtworzenia historii rodzinnej Itaia Vishni – założyłam bowiem, co miało okazać się błędem, że nazwisko, którego szuka Itai brzmiało Wisznia lub Wiśnia. Przeszukując akta stanu cywilnego natrafiałam jednak na mur – zaledwie 12 wpisów dotyczących osób noszących to nazwisko w Płocku i niewiele więcej zapisów w księgach ludności stałej. Już na początku spotkania Itai poinformował nas, że pierwszą rzeczą, którą zrobił z siostrą po przyjeździe do Płocka, było odwiedzenie rodzinnych grobów na cmentarzu żydowskim. Kto z Państwa był na cmentarzu przy ulicy Mickiewicza ten wie, ile tych grobów przetrwało do dziś. To był moment, w którym zrozumiałam, że pochopnie zaufałam intuicji.


Pomyślałam, że opowiem Państwu o samym Itaiu, który okazał się być wnukiem Abrama Papierczyka – płockiego krawca i członka zarządu partii Bund, a po wojnie jednego z założycieli Spółdzielni Pracy Dziewiarskiej im. Gerszona Dua, a dziś jest prężnie działającym w Stanach Zjednoczonych biznesmenem.


W tej historii miała być też mowa o kilkudziesięciu fotografiach dokumentujących życie rodziny Papierczyk, którymi podzielił się z nami Itai. A wśród nich o trzech wyjątkowych, zrobionych już w czasie II wojny światowej, w okupowanym Płocku. O niespełna czteroletniej Rachelce, jej płaszczyku z pomponami, mufce i kokardzie we włosach. O Chawie – pierwszej żonie Abrama – sympatycznej, młodej kobiecie, z której twarzy, nawet w najtrudniejszych chwilach, nie schodził uśmiech. Nawet na fotografii datowanej 9 stycznia 1941 roku, gdzie skreśliła do męża ostatnie słowa: „Abramie! Niech Ci to zdjęcie ulży w cierpieniach ku tęsknocie do nas!”.

Miałam wreszcie przytoczyć niezwykle ważne słowa Pawła Sawickiego z Fundacji Pamięć Treblinki, która organizuje wspomniane przeze mnie spotkania, podczas których odczytywane są imiona ofiar Zagłady, a które towarzyszą mi stale od wielu lat:

Jest taka opowieść żydowska, że człowiek umiera trzy razy: pierwszy raz w chwili śmierci, drugi raz, kiedy jego ciało jest grzebane i trzeci raz, kiedy po raz ostatni jego imię jest wypowiadane na ziemi”.

Zamiast tego, podzielę się z Państwem fragmentem wspomnień:

Zabrali wszystkich. Powtarzali: „Juden raus!”, „Juden raus!”. Pewnego ranka w lutym usłyszeliśmy te ich wrzaski. Pilnowali przy tym wejść do getta, żeby nikt nie mógł uciec. Wjeżdżały ciężarówki i wszyscy musieliśmy wsiąść. A ludzie, którzy przyszli z dziećmi… Pamiętam, była taka rodzina, która miała nowo narodzone dziecko. Jego ojciec zrobił z prześcieradła nosidełko. Rozerwali je. Zabierali ludziom niemowlęta i wyrzucali je z okien. Albo chwytali je za nóżki i uderzali ich główkami o drzewa, nie pozwalali zabierać ze sobą dzieci. Stłoczyli nas na tych ciężarówkach, ludzie dusili się na śmierć w drodze do obozu, gdzie wysłano nas z naszego rodzinnego miasta. Nie było miejsca, nie było więc wystarczająco powietrza. Ścisk był okropny”.

Autorką tych słów jest płocka Żydówka Tema Lichtensztajn. W 1994 roku, mając 76 lat, udzieliła swojemu wnukowi Joshui Newmanowi wywiadu, chcąc w ten sposób ocalić od zapomnienia wojenne doświadczenia, tragiczne wspomnienia, które nosiła w sobie przez całe życie i którymi nie potrafiła dzielić się z nikim spoza rodziny. Część jej wspomnień została włączona do archiwum, które stworzył sam Steven Spielberg.

Słowa Temy w zeszłym tygodniu zostały nazwane imaginacją i wymysłami przez jednego z płocczan, który postanowił wypowiedzieć się publicznie w kontekście artykułu zawierającego wspomnienia osób, które przeżyły piekło deportacji z płockiego getta zimą 1941 roku. Piekła, którego wstrząsające opisy konfrontują nas z bestialstwem, które jest dla nas dziś czymś niewyobrażalnym.

Anonimowy świadek tych wydarzeń zapamiętał inny moment:

Jedna z matek, nie zdążywszy szybko wejść z maleńkim dzieckiem na samochód, zostawiła wózek z dzieckiem przed wozem. Zauważywszy to, jeden z oprawców podbiegł i schwyciwszy maleństwo, rzucił je matce tak silnie, że na miejscu zostało zabite”.

Z kolei tym, co m.in. zatrzymał w pamięci Symcha Guterman, autor „Kartek z pożogi”, był krzyk:

Nagle dobiegły nas przerażone krzyki, przepełnione grozą. Przerażone krzyki kobiet wypełniły powietrze. Żydowskie ucho wcześniej przyzwyczaiło się do krzyków torturowanych, bitych, rannych, gwałconych kobiet, ale do dziś niczego podobnego nie słyszano. Przenikliwe krzyki setek kobiet, wszystkich jednocześnie, napełniały powietrze grozą, rozpalały duszę, potęgowały strach…„.

Jak czułaby się Tema, gdyby dziś usłyszała, że konfabuluje? Że sceny, których była świadkiem, a które opisała swojemu wnukowi, były jej imaginacją? Że zmyśla fakty?

Dziś w przestrzeni publicznej do głosu dochodzą osoby, które zaprzeczają zbrodniom nazistowskim, które kwestionują istnienie komór gazowych w Auschwitz, które głoszą tezę o tzw. „kłamstwie jedwabieńskim”, które kwestionują skalę zagłady Żydów, drastycznie zaniżając liczbę ofiar. Głoszą antysemickie hasła.


Państwa obecność w dzisiejszym dniu na tej sali, gdzie prezentujemy wystawę poświęconą żydowskim rodzinom związanym z Płockiem, również rodzinie Temy Lichtensztajn, nabiera szczególnego znaczenia, a słowa Chawy Papierczyk, które zapisała na jednej z fotografii: „Na pamiątkę dla Was, niezapomnianych…”, kierując je do męża i swojego rodzeństwa, stają się czymś więcej.

My, wszyscy tu obecni, chcemy i będziemy pamiętać. Sprzeciwiamy się kłamstwom i antysemityzmowi.

Wystawa jest dla Nich, dla niezapomnianych. Dla Rachelki, Chawy, Lejba, Tauby, Chanki, Lejzora, Dwojry Ides, Ruchli, Hindy, Elizy i Zosi. Ale też dla tych, którzy przeżyli piekło okupacji i pracy przymusowej. Dla 8700 płockich Żydów. Ich imiona staramy się przywracać od wielu lat.

Dziś na sali obecni są potomkowie kilku rodzin związanych z Płockiem, których losy prezentujemy na wystawie. Czuję się zaszczycona, stojąc dziś przed Wami. Dziękuję za waszą obecność, nieustające wsparcie i pracę na rzecz przywracania pamięci o naszej wspólnej historii.

Na wystawie obejrzą Państwo 70 fotografii pochodzących m.in. ze zbiorów naszych gości, ale też przeczytają historie rodzin związanych z Płockiem. Planszom towarzyszą dokumenty, które przygotowała pani Magdalena Młodziejewska, starszy kustosz Archiwum Państwowego w Płocku. Dokumenty te w przeważającej ilości dotyczą okresu II wojny światowej.

Chciałabym na koniec podziękować dyrekcji i pracownikom Archiwum Państwowego w Płocku za owocną i wieloletnią współpracę oraz nieocenione wsparcie merytoryczne.

Czytajcie też: Tu się uczyli, pracowali, wychowywali dzieci, przemierzali płockie ulice. Nagle ich świat przestał istnieć. Zostały ostatnie zdjęcia >>

Gabriela Nowak-Dąbrowska

Wiceprezes Fundacji Nobiscum.

Kategoria: News, Opinie

Udostępnij artykuł:

Polityka prywatności © 2026 Gazeta Płocka. Projekt i wykonanie: Hedea.pl