Widzę dziadka w filmie z 1937 r. Jest w Płocku, ma ok. 20 lat. Zaczynam rozumieć, jakiej społeczności on był częścią i co zostało utracone
Ale jednocześnie widzę, że to, co się stało w 1941 r. i przerwało życie żydowskiej społeczności, nie usunęło jej z historii miasta, nie unicestwiło. Rodziny Brygartów, Bomzonów i innych są jej częścią. Wystawa przywraca imiona temu miejscu i także w tym sensie jest ważna dla mnie i mojej rodziny – mówi Zeev Bomzon.
W 85. rocznicę deportacji społeczności żydowskiej z płockiego getta Fundacja Nobiscum przygotowała wyjątkową wystawę „Dla Was, niezapomnianych”. W Archiwum Państwowym przedstawia na niej losy 10 związanych z naszym miastem rodzin – są opisy, 70 zdjęć z rodzinnych zbiorów, można też oglądać dokumenty z zasobów płockiego Archiwum Państwowego.
Na otwarcie przybyli z USA, Kanady, Izraela potomkowie dawnych mieszkańców Płocka. Tak mówili:
Zeev Bomzon (Izrael):
Dorastałem w południowej Afryce, potem w Izraelu, ludzie pytali nas tam, skąd się wzięło to nazwisko, dość oryginalne, specyficzne. Odpowiadaliśmy, że pochodzi z Polski, ale szczegółów sami też nie znaliśmy. Dopiero później dowiedziałem się, że rodzina mieszkała w Płocku przez sześć pokoleń. Mój dziadek Izrael Abram Bomzon był właśnie tym szóstym pokoleniem. My z kolei jesteśmy teraz czterema pokoleniami, które dorastały w różnych miejscach na całym świecie.
Przed wojną Bomzonowie byli częścią dużej płockiej społeczności, ale potem przyszedł rok 1939, Żydzi zostali z Płocka deportowani, mój dziadek nigdy już do tego miasta nie wrócił. Nic nam o nim nie mówił, nie opowiadał o przodkach, rodzinie, nic nie wiedzieliśmy. Dopiero, gdy miałem 13 lat i musiałem stworzyć projekt do szkoły, trochę mi powiedział o wojnie, o tym, jak był przenoszony z jednego obozu do drugiego, natomiast w dalszym ciągu – ani słowa o tym, co było przed wojną. Taką przyjął zasadę i już. Widzę dziadka w filmie z 1937 r. Jest w Płocku, ma ok. 20 lat. I zaczynam rozumieć, jakiej społeczności on był częścią i co zostało utracone.
Ja pierwszy raz byłem w Płocku w 2019 r. Teraz jestem znów i widzę, że to, co się stało w 1941 r. i przerwało życie żydowskiej społeczności, nie usunęło jej z historii miasta, nie unicestwiło. Rodziny Brygartów, Bomzonów i innych są jej częścią. Wystawa przywraca imiona temu miejscu i także w tym sensie jest ważna dla mnie i mojej rodziny.
Mój dziadek Jakub był w Płocku lekarzem chorób wewnętrznych, odpowiadał za opiekę medyczną w szkołach podstawowych, nadzorował zdrowie uczniów i nauczycieli, kierował najuboższe dzieci do bezpłatnych ośrodków zdrowia. Ojciec Ryszard urodził się w 1922 r. W sierpniu 1939 r., mając zaledwie 17 lat, zgłosił się na ochotnika do rezerwy polskiej armii i już osiem dni później brał udział w walkach piechoty z Niemcami. Był w obozach jenieckich, wrócił do wojska, został dwukrotnie ranny i honorowo zwolniony ze służby. Po wojnie służył jeszcze jako tłumacz języka polskiego i angielskiego we Włoszech i w Anglii. Zeznania świadka, które znaleźliśmy w jego dokumentach, wskazują, że jego matka i siostra zginęły w warszawskim getcie.
Dziadek i ojciec ostatecznie dotarli do Kanady i tam ułożyli sobie życie. Jakub przez wiele lat kontynuował praktykę lekarską w Ottawie. Ojciec tam studiował, wychowywał nas, zmarł w 1968 r. w wieku 46 lat.
Ja w latach 90. dołączyłem do zespołu kanadyjskiego departamentu sprawiedliwości, zostałem prokuratorem ds. zbrodni wojennych. Jednak szczegóły historii rodziny ojca i to, jak bardzo ta praca była z nią związana, poznałem dopiero znacznie później. Jesteśmy dumni z tak bogatego dziedzictwa, z polskich i żydowskich korzeni. Mamy nadzieję spędzić tu jeszcze wiele czasu, poznać naszą rodzinę i naszą wspólną historię.
Nasza płocka historia to – jak w przypadku wielu innych rodzin – historia sprzed wojny. Ojciec, Sam, urodził się tu w 1920 r., Brygartowie byli dobrze sytuowani, mieli przy Szerokiej [dziś – Kwiatka] piekarnię i sady. Ale potem przyszła wojna i stracili wszystko. Przeżyło tylko kilkoro z kuzynostwa, ze zdjęcia prezentowanego na wystawie jedynie mój tata. Po wojnie rodzina przeprowadziła się do Chicago, podobnie jak w Płocku miała tam piekarnię. Potem przenieśliśmy się do Kalifornii i tam też, tak jak w Chicago, spotykaliśmy kolejnych potomków płockiej społeczności żydowskiej. Oni stawali się naszą rodziną, bo płockiej rodziny ze zdjęcia już nie było. Tata miał w Los Angeles sklep, z jego parkingu mógł patrzeć na ocean, mówił wtedy: „Teraz wiem, czuję, że przetrwałem”. Zmarł w sierpniu 2015 r. Po raz piąty jesteśmy w Płocku, teraz okazja dla nas, dzieci osób, które przeżyły Holocaust, jest szczególna.
Dwujęzycznej wystawie „Dla Was, niezapomnianych…” towarzyszą dokumenty ze zbiorów Archiwum Państwowego w Płocku, przybliżające dzieje płockich Żydów latach 1939-1945, wyselekcjonowane i przygotowane przez starszego kustosza Magdalenę Młodziejewską.
Wystawa Fundacji Nobiscum w Archiwum Państwowym (ul. Kazimierza Wielkiego 9b) została przygotowana dzięki dofinansowaniu Stowarzyszenia Żydowski Instytut Historyczny w Polsce. Jest dostępna dla zwiedzających od poniedziałku, 23 lutego, w godzinach pracy Archiwum, od poniedziałku do piątku.