Strzał dopaminy i dylemat: czy mogę zgłosić ten tekst do konkursu?
Kliknięcie „wyślij” zajmuje sekundę. W moim przypadku, młodej dziennikarki tuż przed obroną pracy licencjackiej, poprzedziły je długie dni wahania.

Miałam już upatrzony materiał do zgłoszenia, „Gazeta Płocka” opublikowała go wieki temu, no bez przesady – w listopadzie.
Rzecz o młodych ludziach z Płocka. O tym, dlaczego uciekli na studia do innych, większych miast, czy planują wrócić, czy jednak zostaną tam, gdzie łatwiej o pracę, gdzie większe są możliwości. Rozmawialiśmy – to znaczy głównie ja tych moich kolegów i koleżanki przepytywałam – były emocje, nawet jakieś multimedia powstały. Na Facebooka, TikToka – te sprawy….
Minęło pół roku, parę dni temu usłyszałam o konkursie „Biały Kruk” dla dziennikarzy mediów lokalnych. Pomyślałam: może to zgłoszę. Ale równie szybko przyszło pytanie, które nie dawało spokoju.
A może nie powinnam? Decyzja przestała być techniczna, stała się etyczna.
Organizatorem konkursu „Biały kruk” jest Samorząd Województwa Mazowieckiego, a patronuje mu marszałek Mazowsza. Nie o organizatora jednak chodzi, ale o zasadę. Czy dziennikarz powinien oddawać swoją pracę pod ocenę instytucji publicznej, którą być może kiedyś będzie opisywać?
Przez trzy lata o tym też rozmawialiśmy na zajęciach na dziennikarstwie i komunikacji społecznej na UKSW. Teraz przyszedł czas na praktykę.
Nie chciałam zgadywać, pomyślałam, że jeszcze raz poradzę się tych, którzy o dziennikarstwie wiedzą więcej. Napisałam do swoich wykładowców. Nie po to, żeby podjęli decyzję za mnie. Raczej po to, żeby poznać ich opinię. Odpowiedziały mi trzy osoby.
Odpowiedź nr 1
Prof. Paulina Olechowska, dr hab. w dyscyplinie nauko o komunikacji społecznej i mediach już na samym początku napisała tak:
„Podjęła Pani bardzo ciekawy temat, związany z młodzieżą i lokalnością – obydwa zasługują na dalszą kontynuację”.
A potem przeszła do sedna:
„Moja generalna ocena jest następująca: nie ma przeszkód natury etycznej, aby wziąć udział w konkursie organizowanym przez władze Samorządu Województwa Mazowieckiego. Świadczy o tym skład jury, w którym zasiadają eksperci i profesjonaliści reprezentujący różne środowiska dziennikarskie”.
Dodała jeszcze:
„Jeżeli tylko czuje się Pani na siłach stanąć do rywalizacji z innymi lokalnymi dziennikarzami – nie ma przeszkód, aby podjąć to wyzwanie”.
Przez chwilę pomyślałam, że może rzeczywiście przesadzam z tymi moimi wątpliwościami. Ale kilka godzin później przyszła…
… odpowiedź nr 2
Dr Piotr Łuczuk, medioznawca, publicysta oraz ekspert w dziedzinie cyberbezpieczeństwa i nowych technologii, specjalista w dyscyplinie nauk o komunikacji społecznej i mediach, zaczął zupełnie inaczej:
„Przyjmowanie nagród i udział w konkursach organizowanych przez samorządy to modelowy przykład konfliktu interesów i klasyczna forma socjotechniki, tzw. soft power. Dla młodego dziennikarza, który dopiero buduje swój warsztat, otrzymanie nagrody od burmistrza czy starosty może działać jak potężny strzał dopaminy. W dłuższej perspektywie warunkuje to jego zachowanie – uczy, że bezkrytyczne, »pozytywne« pisanie o władzy przynosi wymierne korzyści: prestiż i gratyfikację finansową. Zamiast weryfikować informacje, młody dziennikarz uczy się konformizmu”.
Czytałam to powoli pomiędzy kolejnymi tramwajowymi przystankami, w drodze do punktu, w którym umówiłam się na wydrukowanie pracy licencjackiej. Kilka zdań, które wprost mówiły o czymś, czego wcześniej nie brałam pod uwagę: że problemem może nie być sam konkurs, ale to, co robi z myśleniem dziennikarza.
W kolejnych fragmentach dr Łuczuk pisał:
„Wpływ na niezależność jest bezpośredni i dewastujący. Wytwarza się tzw. efekt mrożący (chilling effect). Dziennikarz, który został uhonorowany przez dany urząd, podświadomie włącza autocenzurę. Trudno jest bowiem prowadzić rzetelne śledztwo dziennikarskie, badać nieprawidłowości w przetargach czy zadawać niewygodne pytania osobie, z rąk której niedawno odebrało się dyplom i czek”.
Zatrzymałam się na tym zdaniu dłużej.
„Walutą w dziennikarstwie jest zaufanie. Odbiorcy lokalni są niezwykle wyczuleni na fałsz i szybko wyłapują dysonans poznawczy. Gdy widzą dziennikarza odbierającego nagrodę od władzy, którą ma kontrolować, automatycznie traci on w ich oczach status obiektywnego obserwatora i staje się przedłużeniem działu PR urzędu. To rodzi potężne niebezpieczeństwo – upadek zaufania do lokalnych mediów tworzy próżnię informacyjną. W tę lukę natychmiast wchodzą fake newsy, zmanipulowane narracje i dezinformacja”.
Mój „doradca” nie poprzestał na diagnozie.
„Instytucje samorządowe powinny wystrzegać się występowania w roli organizatora lub jurora w konkursach oceniających pracę dziennikarzy. To fundamentalne pomylenie ról kontrolera i kontrolowanego. Jeśli władze chcą wspierać lokalny rynek medialny, powinny robić to poprzez transparentne, zinstytucjonalizowane granty rozdzielane przez niezależne ciała doradcze, a nie poprzez uznaniowe nagrody.”
Na końcu pan doktor dodał jeszcze cały zestaw praktycznych zasad: oddzielenie redakcji od reklamy, oznaczanie tekstów promocyjnych dopiskiem „Materiał partnera”, jawność finansowania. Ale to już nie była odpowiedź na moje pytania.
Kilka godzin później przyszła…
… odpowiedź nr 3…
Dr Maciej Chudkiewicz, dziennikarz Newsmax Polska, trener procesów rozwojowych | ekspert ds. komunikacji i pracy z zespołami zaczął spokojniej:
„Samorząd samorządowi nierówny, nie ma podległości. Medium płockie nie ma nic wspólnego z samorządem województwa mazowieckiego tak jak nie ma podległości miasta wobec województwa”.
A potem dodał:
„Większość nagród jest rozdawana przez kogoś i nie ma nagród naprawdę niezależnych, niezwiązanych z dużym biznesem, określonym środowiskiem lub władzą”.
I jeszcze jedno:
„Nagroda jest przyznawana post factum, trudno tu mówić o korupcji”.
… i nr 4 i 5
– Gdyby był Pan na moim miejscu – zgłosiłby Pan ten materiał?
Bartłomiej Machnik, autor i prowadzący program „Machnik o wizerunku” (kiedyś „Twój Branding”) w TV Biznes24: – Zdecydowanie!
Dr Tomasz Knecht, były pracownik Super Expressu (szef produktu): – Tak.
Dostałam kilka sposobów patrzenia na ten sam problem: od pełnej akceptacji udziału, przez ostrzeżenie przed wpływem instytucji, po bardziej pragmatyczne spojrzenie na realia lokalnych mediów. Każdy z tych głosów był spójny w sobie, ale żaden nie unieważniał pozostałych. Po tych odpowiedziach nie miałam mniejszej liczby pytań. Miałam ich więcej. Ale były to inne pytania niż na początku. Już nie: „czy to jest dobre czy złe?”. Raczej: „co to może zrobić z moją pracą, zaufaniem, decyzjami?”. Zrozumiałam, że etyka dziennikarska nie zawsze daje proste odpowiedzi. Częściej zmusza do ważenia ryzyk, nawet wtedy, gdy żadna z opcji nie jest idealna.
Siedziałam przed otwartym formularzem zgłoszeniowym. Nie rozwiałam wszystkich wątpliwości. Uznałam jednak, że materiał nie powstał z myślą o konkursie. Nie pisałam go dla samorządu ani pod gust jury. Pisałam go dla czytelników. A skoro tak, to nie chciałam, żeby o jego losie zdecydował wyłącznie mój lęk przed popełnieniem błędu. Pomyślałam też, że być może moje wątpliwości przydadzą się innym młodym dziennikarzom, którzy kiedyś staną przed podobną decyzją.
Kliknęłam: „wyślij”.
Udostępnij artykuł:


Zobacz także

Cztery auta, w tym radiowóz, zderzyły się w centrum. Dwie osoby, w tym policjant, przewiezione do szpitala
Autor: Gazeta Płocka
Akcja ratunkowa na Wiśle w okolicach portu w Nowym Duninowie. „Kilkanaście metrów od brzegu motorówka nabiera wody” – takie zgłoszenie odebrali strażacy
Autor: Gazeta Płocka
Płocczanie chcą windy ze skarpy nad Wisłę! Ale miasto boi się odważnych decyzji. Nie myśli przyszłościowo. Wystarczają mu półśrodki
Autor: Arkadiusz Adamkowski
Filmowe i literackie Mazowsze: Wakacyjna podróż śladami twórców i bohaterów
Autor: Materiał Partnera
Startuje przetarg na zaprojektowanie i rozbudowę DK 60 między Płockiem a Gostyninem wraz z budową obwodnicy Łącka
Autor: Opr. Arkadiusz Adamkowski
Kiedy lato zamienia się w koszmar
Autor: Materiał Partnera
Uniwersyteckie Q&A. Jak będzie się nazywała nasza uczelnia? Co z patronem? Kto działa na jej szkodę? Czy powinna się połączyć z filią politechniki?
Autor: Arkadiusz Adamkowski
Zwracam się do wszystkich posłów z płn. Mazowsza, bez względu na barwy partyjne: wspólnie podpiszmy projekt ustawy tworzącej Uniwersytet Mazowiecki
Autor: Piotr Zgorzelski


