Michał KacprzakMichał Kacprzak
STUTYGODNIK PŁOCKI

Jak kapelan katolicki, prawosławny i ewangelicki w towarzystwie rabina przysięgę wojskową w Płocku odbierali

A potem „przez ulice miasta przedefilował cały garnizon, budząc podziw i radość wśród mieszkańców brawurową postawą naszych żołnierzy”.

„Stutygodnik Płocki” nr 50, 10-16 grudnia 1925 r.

Życie społeczne

  • Pożegnanie inżyniera Marynowskiego (10 XII)

„Onegdaj liczne grono miejscowej inteligencji żegnało w sali Hotelu Angielskiego p. inżyniera Marynowskiego, który wobec wykończenia i oddania odcinka kolei Kutno – Płock, opuszcza nasze miasto i wyjeżdża do Łucka, aby tam objąć kierownictwo budowy kolei. W szeregu przemówień, nacechowanych prawdziwym żalem z powodu wyjazdu p. Marynowskiego podkreślano jego niepospolite zalety, dzięki którym umiał zjednać sobie w tak stosunkowo krótkim czasie tyle sympatji, szacunku i przyjaźni. Żegnając go, życzono mu, aby na nowej placówce i w nowem otoczeniu spotkał tyle i tak z całego serca życzliwych mu ludzi, jak w Płocku. Do tych życzeń i redakcja nasza dołącza swoje skromne życzenia wszelkiej pomyślności w Łucku”.

  • Straszny wypadek! (11 XII)

„Wczoraj około godziny 1 po poł. niejaki Jan Konaszewski, fornal majątku Parzeń, własności p. K. Kokoszczyńskiego, wiózł 9 metrów pszenicy na wozie parokonnym do spichrza Stow. Rolniczego. […] Trzeba było zawrócić. Woźnica tedy zawrócił, ale podjeżdżając pod górkę, na zakręcie tył wozu zsunął się ze skarpy. Próżno woźnica zachęcał konie głosem i biczem do pociągnięcia, niestety, ciężar wozu przeważył i stała się rzecz straszna… W jednym momencie wóz, konie i woźnica stoczyli się po stromej skarpie w dół ku Wiśle. Spadająca lawina zatrzymała się dopiero na drugim tarasie.

Gdy nadbiegli ludzie z pomocą, oczom ich przedstawił się zgrozę budzący widok. Po skarpach z popękanych worków sypała się wszędy pszenica; wóz leżał w drzazgach, a obok niego tarzały się strasznie poranione konie i ledwie znaki życia dający Konarzewski. Gdy przybyła policja, jeden koń już nie dawał żadnego znaku życia, drugi dogorywał. To też dobito go. Ciężko potłuczonego Konaszewskiego z ogólnemi obrażeniami ciała i silnem wstrząśnieniem mózgu odstawiono do szpitala Św. Trójcy.

Wysokość, z jakiej spadł wóz, Konaszewski i konie, wynosi mniej więcej 5 pięter. O całym wypadku zawiadomiono tegoż jeszcze dnia p. Kokoszczyńskiego w Parzeniu”.

  • Reklama
  • Spadł z góry Płockiej i czuje się wcale dobrze! (12 XII)

„Jak się dowiadujemy, Stanisław Kulaszewski, furman z majątku Parzeń, którego spotkał straszny wypadek stoczenia się z góry Płockiej, poza potłuczeniem nie odniósł poważniejszego szwanku, ma się dobrze i w tych dniach po wypisaniu się ze Szpitala Św. Trójcy wraca do swych zajęć”.

  • Pro Christo et Patria” (12 XII)

„… pod tym hasłem Płocki Katolicki Związek Polek urządza 3 konferencje »O zadaniach kobiety, jako katoliczki i polki w dobie obecnej«. Konferencje odbywać się będą w kaplicy gimn. im. Reginy Żółkiewskiej (Kolegialna, 23) w dniach 16, 17 i 18 b. m. Początek o godz. 4 m. 45 po południu punktualnie”.

  • Pisemko socjalistyczne w Płocku (14 XII)

„W tych dniach ukazał się Nr 1 czasopisma p. t. »Nasze Jutro«. Miesięcznik społeczno demokratyczny, podpisany przez Pekrula Zygmunta, jako redaktora i wydawcę. Pismo to jako placówka socjalistyczna zapowiada, że dążyć będzie do skupienia klasy pracującej, do wszechstronnego oświetlania zjawisk życia społecznego, budzenia myśli krytycznej i umożliwienia tym klasom samodzielnego rozstrzygania zawiłych zagadnień społecznych”.

  • Dręczenie koni (16 XII)

„Otrzymujemy liczne zapytania, dlaczego konie dorożkarskie, stojące całemi godzinami na stacji dorożek i samochodów (plac Kanoniczny) nie są okrywane derkami. Przepis taki w Warszawie stosowany jest w całej rozciągłości, zresztą zabezpieczenie koni od mrozu i śniegu leży w interesie przedewszystkiem właścicieli dorożek”.

Życie gospodarcze

  • Ceny w cukierniach (14 XII)

„Podaliśmy za pismami warszawskiemi wiadomość, że cech cukierniczy w Warszawie zawiadomił właściwe władze, że od dnia 9 grudnia r. b. obniża ceny za wszelkie napoje o gr. 5 na szklance. A u nas w Płocku – przed kilku dniami podniesiono cenę »małej czarnej«, herbaty oraz innych napoi, ciastek zaś o 25 proc.

Kiedyż i nasi pp. cukiernicy to uczynią”.

Z garnizonu

  • Zaprzysiężenie rekrutów garnizonu płockiego (15 XII)

„Onegdaj t. j. w niedzielę dn. 13 b. m. o godz. 9 m. 30 przed przepięknie umajonym zielenią ołtarzem polowym przed kościołem garnizonowym odbyła się uroczystość zaprzysiężenia rekrutów garnizonu płockiego. Mszę świętą odprawił kapelan garnizonowy ks. Słonicki, a potem w obecności dowódcy garnizonu p. puł. Koiszewskiego, który cały czas asystował ceremonji z odkrytą głową, odbierali przysięgę: ksiądz katolicki kapelan Słonicki oraz specjalnie przysłani z D. O. K. duchowny prawosławny, pastor ewangielicki i rabin. Uroczystość zakończyła się o godz. 12-ej w południe, poczem przez ulice miasta przedefilował cały garnizon, budząc podziw i radość wśród mieszkańców brawurową postawą naszych żołnierzy”.

Na zdj.: Przysięga wojskowa, Kraków 1938 r., źródło: NAC

Z Wisły

  • Wisła stanęła (11 XII)

„W nocy z soboty na niedzielę Wisła na szerokiej pod Płockiem przestrzeni zamarzła w zimie obecnej po raz pierwszy”.

Kronika kryminalna

  • Tajemnicze morderstwo pod Radziwiem (14 XII)

„Duże wrażenie w całem Radziwiu, w Płocku i Popłacinie uczyniło morderstwo, dokonane w sposób tajemniczy na osobie 25 letniej niejakiej Juljanny Nowakowej.

Małżeństwo Nowaków nie było szczęśliwe. Całe Radziwie wiedziało o tem. Patrząc na ich dysharmonję, na zaniedbywanie żony przez męża, na pocieszenie się tegoż ostatniego z inną, wreszcie ciągłe kłótnie, kończące się bójkami doprowadziły do tego, że Juljanna zamieszkała u matki w Popłacicie.

W ostatnich dniach spotkało ją jeszcze jedno nieszczęście. Jedyny synek z tego małżeństwa zachorował i umarł w szpitalu Św. Trójcy w Płocku. Zgnębiona stratą tą tragicznie nieszczęśliwa matka w czwartek ub. wracała do matki do Popłacina po pogrzebie swego ukochanego »syneczka«.

Nie sądzonem jej atoli było dojść do matczynej zagrody. Zaniepokojona długą nieobecnością córki matka w piątek rano pobiegła do Płocka i dochodząc do Radziwia w tak zw. »brzózkach« znalazła trupa córki, zamordowanej w sposób tajemniczy. […] W związku z tem morderstwem, ujęto męża Nowakowej, którego na – razie osadzono w areszcie policyjnym w Radziwiu. Dalsze żywo prowadzone śledztwo trwa i miejmy nadzieję, że doprowadzi do wykrycia sprawców tego ohydnego mordu”.

  • Jaki właściwie nr. telefonu ma policja w Radziwiu? (15 XII)

„Z takiem pytaniem należy się zwrócić do odnośnych władz. W tych dniach bowiem posterunek policji państwowej został przeniesiony z dawnej swej siedziby na stację kolejową. Dotychczasowy Nr 60 mieści się obecnie w mieszkaniu przodownika, a jeśli się dzwoni pod Nr 217 odpowiada kolej, a z posterunkiem policji rozmówić się nie można.

Chyba jednak policja jako straż czynna i inne władze bezpieczeństwa publicznego winny przed wszystkimi innymi być zaopatrzone w telefon, nie dla własnej wygody, lecz dla wygody publiczności, której niejednokrotnie zależeć może na szybkiem powołaniu policji lub dokładnej informacji czy radzie ze strony strażnicy praw, jaką jest zawsze i wszędzie policja”.

Z teatru

  • Teatr Miejski w Płocku (10 XII)

„W czwartek, 10 b. m. po raz ostatni wieczorem świetna komedja Stefana Kiedrzyńskiego »Zabawa w miłość«, która wstępnym bojem zdobyła sobie uznanie szerokiej publiczności, śliczne kostjumy pań, doskonała gra artystów piękne dekoracje powinny ściągnąć do teatru wszystkich.

W sobotę, 12 b. m., ukaże się po raz pierwszy genjalne dzieło angielskiego pisarza o wszechświatowej sławie, K. Dickensa »Świerszcz za kominem«”.

Z kina

Rozmaitości

  • Nie wiedzieli jeszcze o rewolucji rosyjskiej (12 XII)

„Na dalekiej północy w zatoce Behringa leży wyspa zwana »Wielki Diomad«. Niedawno przybył do brzegów wyspy wielki okręt wojenny »Worowskij«. Zdumienie załogi wywołała zupełna nieświadomość mieszkańców o rządach sowieckich i o zaszłych zmianach.

Mieszkańcy byli pewni, że w Rosji nadal panuje car. Do brzegów wyspy nie zawinął od dziesięciu lat żaden okręt, któryby przyniósł im wieści ze świata”.

Na zdj. na górze strony: Przysięga wojskowa, Kraków 1938 r., źródło: NAC

Pisownia oryginalna

Michał Kacprzak

Harcerz, historyk z Małachowianki

Kategoria: News, Opinie, Stutygodnik Płocki

Udostępnij artykuł:

Polityka prywatności © 2026 Gazeta Płocka. Projekt i wykonanie: Hedea.pl