Piąty kolejny mecz Wisły bez zwycięstwa, ostatnie było 25 sierpnia. „Zespół dostaje pięć dni wolnego”…

… bo – jak wyjaśnia trener – „musimy leczyć rany, musimy się wyleczyć”.

W Gdańsku zagrali niedawny lider, a przed aktualną 11. kolejką piąta drużyna Ekstraklasy (Wisła) i ostatnia – Lechia, choć jej sytuacja byłaby znacznie lepsza, gdyby nie minusowe pięć punktów przed startem bieżącego sezonu.

Gdańszczanie wyszli na prowadzenie w 29. minucie. Po wrzucie z autu piłkę do środka zgrał Tomas Bobcek. Na polu karnym zrobiło się zamieszanie, do futbolówki dopadł Kacper Sezonienko, po jego uderzeniu wtoczyła się do bramki tuż przy prawym słupku. Nafciarze wyrównali tuż po przerwie, gdy oddali jedyny celny strzał w tym meczu. Po dośrodkowaniu z rzutu wolnego z prawego skrzydła efektownym wolejem popisał się Dani Pacheco. Po jego soczystym strzale piłka odbiła się od poprzeczki i powróciła w pole karne, gdzie na szóstym metrze akurat stał Marcin Kamiński. Po jego uderzeniu głową bramkarz Lechii nie miał najmniejszych szans na obronę. 

Na ostatnie 20 minut Misiura wpuścił na boisko Łukasza Sekulskiego, który miał kilkutygodniową przerwę w grze z powodu kontuzji.

Podczas pomeczowej konferencji prasowej Mariusz Misiura mówił, że „jedna i druga drużyna mogła ten mecz wygrać”. Dodawał, ze „mamy za cel w każdym meczu wygrywać, a jeżeli się tego nie uda zrobić, to zremisować, więc cieszę się bardzo, że tutaj zrobiliśmy punkt”.

Na to John Carver , szkoleniowiec Lechii: „Oczywiście jestem zawiedziony, że mamy tylko punkt po tym meczu, ale nie jestem zawiedziony grą. Straciliśmy bramkę z rzutu wolnego przy dobitce zawodnika z głowy, ale poza tym nasz bramkarz nie miał za dużo roboty. Nie zapominajmy, że graliśmy dziś z rywalem, który jest bardzo zdyscyplinowany, ma dobrego trenera i dobre miejsce w tabeli oraz nie traci zbyt wiele bramek. Staraliśmy się do końca wywalczyć to zwycięstwo, ale czasami tak jest, że po prostu się nie uda, no i bramkarz rywali również zaliczył dobre interwencje. Biorąc wszystko pod uwagę, jestem zadowolony z tego jak zagraliśmy i chcę, żeby tak moje zespoły grały”.

To był już piąty z rzędu – wliczając Puchar Polski – mecz Wisły bez zwycięstwa. Ostatni raz nafciarze wygrali 25 sierpnia z Zagłębiem Lubin.

Teraz będzie przerwa na mecze reprezentacji. Dopiero w poniedziałek, 20 października, Wisła zagra w Płocku z Bruk-Bet Termalicą Nieciecza.

Lechia Gdańsk – Wisła Płock 1:1 (1:0)

Bramki: 1:0 – Kacper Sezonienko (29 min.), 1:1 – Marcin Kamiński (49 min.)

Lechia: 18. Alexander Paulsen, 2. Bartłomiej Kłudka, 8. Aleksandar Ćirković (83′ 7. Bohdan Viunnyk), 10. Rifet Kapić, 15. Maksym Diachuk, 27. Matus Vojtko, 79. Kacper Sezonienko, 80. Matej Rodin, 89. Tomas Bobcek, 90. Dawid Kurminowski, 99. Tomasz Neugebauer.

Wisła: 12. Rafał Leszczyński – 19. Andrias Edmundsson, 35. Marcin Kamiński, 4. Marcus Haglind-Sangré – 5. Bojan Nastić (61′ 13. Quentin Lecoeuche), 8. Dani Pacheco (83′ 25. Nemanja Mijušković), 14. Dominik Kun, 17. Matchoi Djaló (61′ 2. Kevin Čustović), 21. Žan Rogelj – 66. Iban Salvador (61′ 6. Krystian Pomorski), 99. Deni Jurić (71′ 20. Łukasz Sekulski).

Żółte kartki: Sezonienko – Salvador, Jurić.

Fot. Sebastian Wiciński / Wisła Płock SA

Kategoria: News, Sport

Udostępnij artykuł:

Polityka prywatności © 2026 Gazeta Płocka. Projekt i wykonanie: Hedea.pl