Miał siedzieć na falochronie, ostatecznie twardo stanął na nogi i coś kręci
Mówili na niego: biały Indianin. Od czwartku ma w Płocku swój pomnik z tabliczką z napisem „Tu byłem… I tu powróciłem. Tony Halik, uczeń Małachowianki i Jagiellonki w 90. rocznicę wyprawy tratwą w nieznane”.
IMIĘ/IMIONA I NAZWISKO: Mieczysław Sędzimir Antoni Halik.
URODZONY: w Toruniu, 24 stycznia 1921 r.
RODZICE: Zbigniew i Helena, właściciele majątku ziemskiego Tupadło, a później Żabin. Postanowili, że ich pierwsze dziecko musi urodzić się w Toruniu. Po narodzinach wrócili do swojego rodzinnego majątku, a później zamieszkali w Płocku.
DZIECIŃSTWO. Mieczysław Sędzimir Antoni bardzo młodo stracił ojca. Koledzy wspominali, że od najmłodszych lat marzył o dalekich podróżach i wyjazdach. Na mapach zaznaczał miejsca, które chciał zobaczyć. Zaplanował, że ucieknie do Brazylii, aby poznać indiańskie plemiona, postanowił więc nauczyć się języka portugalskiego. Jako 14-latek popłynął bez zgody rodziców na tratwie do Wolnego Miasta Gdańska. Straż Graniczna odstawiła go do domu.
NAUKA: najpierw uczył się w płockim Liceum im. Stanisława Małachowskiego, lecz ukończył Liceum Ogólnokształcące im. Władysława Jagiełły, do którego się przeniósł. W radiowej „Dwójce” tak kilka lat temu opowiadała wieloletnia nauczycielka Małachowianki Elżbieta Ciesielska-Zając:
Tony dwukrotnie chodził do Małachowianki, ale jej nie skończył. Pierwszy raz w pierwszej klasie wytrwał do kwietnia, wtedy zniknął. Wszyscy myśleli, że się utopił, a za trzy tygodnie przywiozła go straż portowa z Gdyni. Schował się na brazylijskim statku. W następnym roku przyszła jego matka do dyrektora szkoły, poprosiła, by przyjął go jeszcze raz, ten ustąpił. Uczeń wytrzymał tym razem do maja. Jak już zniknął, to nie wrócił…
II WOJNA ŚWIATOWA. W kwietniu 1943 r. został wcielony do 6. Baterii Szkolnej 11. Ciężkiego Zapasowego Dywizjonu Obrony Przeciwlotniczej Luftwaffe. Latem otrzymał przydział do 40. Eskadry Średnich i Ciężkich Bombowców Luftwaffe, został przeniesiony do Francji. W 1944 r. zdezerterował z Wehrmachtu i przyłączył się do francuskiego ruchu oporu. Tam dołączył do 4. dywizji piechoty Polskich Sił Zbrojnych na Zachodzie. Gdy skończył kurs w szkole podchorążych, przydzielono go do 15. Pułku
Artylerii Lekkiej, jako kaprala. Podczas II wojny światowej zetknął się z kamerą. Zasmakował również dziennikarstwa – listy, w których opisywał swoje perypetie wojenne wydrukowało angielskie czasopismo. W 1947 r. został odznaczony francuskim Krzyżem Wojennym (Croix de Guerre) oraz Medalem za Wojnę 1939-1945.
PO WOJNIE. W 1948 r. podpisał kontrakt z argentyńska linią lotniczą i to tam wyemigrował z żoną Pierrette Andrée Courtin. Cztery lata później przyjął obywatelstwo argentyńskie, które pozwalało mu na większą swobodę w podróżowaniu. W Buenos Aires założył szkółkę lotniczą. Fascynowali go Indianie. Często wyjeżdżał do puszczy amazońskiej.
JĘZYKI: portugalski, angielski, hiszpański, włoski, francuski, niemiecki, rosyjski, władał też kilkoma
narzeczami Indian.
NAJDŁUŻSZA PODRÓŻ: jeepem z Ziemi Ognistej na Alaskę. Zaczęła się w 1957 r., trwała 1536 dni, Halik z ekipą przemierzyli 182 624 km, zwiedzili 21 krajów, wybudowali 14 mostów, napotkali temperatury od minus 50 do plus 60 stopni Celsjusza. W 1962 r. umieścili flagi Polski i Argentyny za kręgiem polarnym. W trakcie podróży urodził się jego syn Ozana – imię otrzymał na cześć Indianina, który uratował podróżnikowi życie.
BIAŁY INDIANIN – tak był nazywany przez samych Indian.
DZIENNIKARZ. W latach 50. był korespondentem m.in. “Life’a” oraz NBC, to wtedy nadano mu przydomek Tony. „Człowiek do zadań specjalnych” – tak był określany przez innych dziennikarzy i kolegów. Ryszard Kapuściński, uznawany za „cesarza reportażu”, bardzo cenił jego talent dziennikarski. W latach 1960-1970 Halik pracował w Meksyku jako korespondent NBC na Amerykę Łacińską, pełnił też funkcję prezesa Związku Dziennikarzy Zagranicznych. Często odwiedzał w tym czasie Polskę, brał udział w programach telewizyjnych np.: „Kawiarenka pod globusem”, „Klub sześciu kontynentów”. Jako dziennikarz rozmawiał z Henrym Kissingerem, Fidelem Castro, Lechem Wałęsą, a prezydentowi Richardowi Nixonowi w 1972 r. towarzyszył podczas pobytu w Polsce.

W POLSCE osiadł w 1975 r. po otrzymaniu karty stałego pobytu. Nadal jednak podróżował po świecie i jeszcze przez 24 lata z Elżbietą Dzikowską (poznali się rok wcześniej) przemierzał niedostępne, dziewicze miejsca. Stworzyli superduet dziennikarski i podróżniczy. W 1976 r. razem z Edmundem Guillenem odnaleźli legendarną stolicę Inków – Vilcabamb. Prowadzili cykliczne i popularne programy telewizyjne, np. „Tam, gdzie pieprz rośnie”, „Tam, gdzie rośnie wanilia”, „Pieprz i wanilia”. Ich wyprawy to skarbnice pamiątek, które często były urozmaiceniem prowadzonych programów: ciekawa i niespotykana broń, plemienne ozdoby, myśliwskie trofea, ceramika, amulety, niepowtarzalne kapelusze.
CIEKAWOSTKI. Ulubionym pisarzem Tony’ego Halika był Karol Dickens. Sam podróżnik interesował się też tematyką UFO. Jego pasją było również żeglarstwo, w latach 1987-1988 podróżował na „Darze Młodzieży”. Zrealizował ok. 400 czterysta filmów dokumentalnych, napisał kilkanaście książek, wiele artykułów do gazet, współtworzył komputerową „Encyklopedię świata”.
TONY HALIK ZMARŁ 23 maja 1998 r. po długiej chorobie. Spoczywa na Cmentarzu Bródnowskim w Warszawie. W 2002 r. został tam wykonany pomnik z granitu – krzyż z zawieszonym na nim plecakiem (autorem jest znany polski rzeźbiarz – profesor Gustaw Zemła).
***
Te informacje wybrała i opracowała Maria Tykałowska z Wojewódzkiej Biblioteki Publicznej Książnicy Kopernikańskiej w Toruniu, a w międzyczasie w Płocku…
***
… zaczęło się myśleć, w jaki sposób przypomnieć płockie wątki z życia Halika, uczcić go, a jednocześnie wykorzystać do promocji miasta.
W poprzedniej dekadzie powstała koncepcja uatrakcyjnienia surowego dość falochronu przy molo. Autor zaplanował napis „Płock”, podświetlaną fontannę, pnącza i pomnik-rzeźbę Tony’ego Halika w dość niecodziennym/karkołomnym miejscu. Na kilka lat temat jednak przycichł, przywołali go na nowo członkowie facebookowej grupy „Łączy nas Płock”, podchwyciła radna Daria Domosławska. Sama przypomina o tym dziś na swoim fanpejdżu.
Najpierw jednak Tony Halik został patronem molo.
– Dziękuję za kontynuowanie pamięci o Tonym, który był wyjątkowym człowiekiem i rzeczywiście marzył i realizował te marzenia – mówiła w grudniu Elżbieta Dzikowska. – On o Płocku zawsze pamiętał, opowiadał mi o szkołach, o tym, jak skonstruował tu pierwsze radyjko. No i że stąd właśnie los po raz pierwszy skierował go w świat. Gdziekolwiek dziś, Tony, jesteś, niech ci będzie pięknie i wiedz, że Płock o tobie pamięta. Jesteś płocczaninem.

Prezydent przyznawał, że na razie na nabrzeżu jest tabliczka z patronem molo, ale… – Podejrzewam, że na tym nie koniec – zwracał się do podróżniczki Andrzej Nowakowski. Wspominał o przywołanych już w tym tekście planach ustawienia na nabrzeżu pomnika Tony’ego Halika: – Był już taki projekt – chłopak siedzący na falochronie.
– Tylko jak go przedstawić, w jakim powinien być wieku?
– Chyba licealnym – podpowiadała Elżbieta Dzikowska.
Minął niecały rok i w piątek byliśmy świadkami odsłonięcia pomnika. Na ostatnim etapie jego przygotowania w rolach głównych wystąpiło dwóch Marków: Chojnacki i Zalewski. Pierwszy został fundatorem rzeźby, a drugi ją wykonał. Było kilka jej wersji, ostateczną wybrała Elżbieta Dzikowska.


Zdjęcia na górze i dole strony – fot. UMP
Udostępnij artykuł:
Zobacz także

Skala negatywnych skutków jest już niewyobrażalna i nie dotyczy wyłącznie młodych. Peron odjechał przede wszystkim nam, dorosłym
Autor: Jarosław Wanecki
Zagłębiak z Sosnowca, który sympatyzował z Górnikiem Zabrze, ale serce i sześć dekad życia oddał Płockowi i Wiśle. Szczepan Targowski nie żyje
Autor: Arkadiusz Adamkowski
Jedna osoba ranna po zderzeniu ciężarówki z autem osobowym
Autor: Gazeta Płocka
Rok bezwarunkowego więzienia, dożywotni zakaz prowadzenia aut, przepadek równowartości samochodu – sąd bezwzględny dla 33-latka…
Autor: Gazeta Płocka
Statek pasażerski z Warszawy do Płocka omijał zator lodowy. Zniesiony przez prąd rzeki rozbił się o filar mostu od strony Radziwia
Autor: Michał Kacprzak
Napady złości, agresja, izolacja, wady postawy, pogorszenie wzroku, zakłócenia snu, zaniedbanie szkoły… Co ci grozi, jeśli nadużywasz internetu
Autor: Jarosław Wanecki
Awaria na Podolszycach. Zimne kaloryfery i brak ciepłej wody w kranach w blokach, budynkach przy blisko 20 ulicach
Autor: Gazeta Płocka
Poszukiwany listem gończym „prokurator okręgowy” przez kilka tygodni zacierał za sobą ślady. Wpadł na jednym z płockich osiedli
Autor: Gazeta Płocka

