Mistrz, wice, puchary, walka o utrzymanie czy spadek? Co czeka Wisłę? Na czworo sztuczna inteligencja wróżyła
Trochę na podobieństwo „Misia” Barei („Ja wam zawsze wszystko wyśpiewam…”), więc doradzam: nie traktujcie tego zbyt serio 🙂
Ja, kibic: Które miejsce piłkarze ręczni Wisły Płock zajmą po zakończeniu rozgrywek? Utrzymają się w Ekstraklasie? A może zostaną mistrzem albo dostaną szansę gry w europejskich pucharach? Do roboty, baw się dobrze!
ChatGPT: Świetne zadanie. Przygotowałem tekst w stylu sportowego podsumowania sezonu: analityczny, ale z publicystycznym pazurem. Osadzony w realiach końcówki sezonu (maj/czerwiec), z narracją o fenomenie Wisły Płock i pytaniem o to, o co gra w ostatniej kolejce z Lechem Poznań. To scenariusz według mnie najbardziej realistyczny.
Wisła Płock – od sensacyjnego lidera po europejskie marzenia. Walczymy o grę w pucharach
I tak oto dobrnęliśmy do końcówki maja 2026 r. Przed nami ostatnia decydująca ligowa kolejka. Przypomnijmy: kiedy w sierpniu ubiegłego roku Wisła Płock jako beniaminek rozpoczęła marsz przez Ekstraklasę od serii zwycięstw, wielu kibiców i ekspertów mówiło: – To nie potrwa długo.
Ostrzeżeniem była historia sprzed kilku lat. Wtedy nafciarze też sensacyjnie przewodzili tabeli, by ostatecznie spaść z ligi. Ale dziś, przed ostatnim meczem sezonu z Lechem Poznań, sytuacja wygląda zupełnie inaczej. Wisła nie tylko uniknęła pułapki beniaminka, lecz do samego końca liczy się w walce o europejskie puchary.
Po sześciu kolejkach miała 16 punktów i pozostawała jedynym niepokonanym zespołem ligi. Wygrane z Legią Warszawa i Rakowem Częstochowa elektryzowały kibiców, a nazwisko trenera (choć przed sezonem anonimowe w szerszej skali) pojawiało się nagle w analizach ekspertów Canal+ i Weszło. – Wisła gra odważnie, pressingiem, a jednocześnie niezwykle odpowiedzialnie w defensywie. To nie jest przypadek – mówił jesienią w studiu Canal+ były reprezentant Polski Michał Żewłakow.
Przyszedł jednak zimny prysznic. Porażka z Arką Gdynia przerwała zwycięski marsz i wielu obawiało się, że nafciarze powtórzą scenariusz sprzed lat. Ale tym razem drużyna pokazała, że potrafi dźwignąć presję. Zimowe transfery – wzmocnienie środka pola doświadczonym zawodnikiem z Bałkanów i ofensywne skrzydło sprowadzone z I ligi hiszpańskiej – sprawiły, że Wisła zyskała drugi oddech.
Runda wiosenna to sinusoida: efektowne zwycięstwa u siebie przeplatały się z trudnymi wyjazdami. Najważniejsze było jednak to, że Wisła nie pękła w momentach kryzysowych. „To drużyna, która udowodniła, że nie żyje tylko chwilą. Mają strukturę, mają plan, a przede wszystkim mają spokój” – oceniał w „Przeglądzie Sportowym” inny były reprezentant Polski Maciej Murawski.
Na kolejkę przed końcem nafciarze zajmują 5. miejsce w tabeli, co oznacza realną walkę o europejskie puchary. Scenariusz jest jasny: zwycięstwo w Poznaniu daje im pewną kwalifikację do Ligi Konferencji Europy. Remis, a nawet porażka pozostawiają nadzieję, ale uzależniają od wyników Rakowa i Pogoni. I tak jednak płocczanie zakończą sezon najwyżej od lat – w środku górnej ósemki.
Nie brakuje głosów, że Wisła stała się najciekawszym projektem sportowym ostatnich sezonów. Klub, który jeszcze niedawno balansował na krawędzi upadku, dziś pokazuje, że mądre transfery, odważna filozofia gry i konsekwentna praca mogą dać efekty szybciej, niż ktokolwiek się spodziewał. – Jeśli utrzymają ten kurs i nie sprzedadzą kluczowych piłkarzy za grosze, Wisła może stać się stałym bywalcem górnej połowy tabeli – prognozuje w rozmowie z „Wyborczą” były selekcjoner reprezentacji Jerzy Engel.
I tak dochodzimy do meczu w Poznaniu. Lech walczy jeszcze o mistrzostwo, Wisła – o Europę. To spotkanie, które może przejść do historii klubu z Mazowsza. Bez względu na wynik, nafciarze już udowodnili, że są czymś więcej niż „efemerydą beniaminka”.
Kibice pamiętający bolesny spadek sprzed lat wreszcie mogą wierzyć, że klub nie tylko utrzymał się w Ekstraklasie, ale też wykonał krok w stronę nowej tożsamości – drużyny, z którą trzeba się liczyć. A czy 2026 będzie rokiem, w którym Wisła Płock zagra w Europie? Odpowiedź poznamy już za kilka dni, ale niezależnie od niej – historia tego sezonu na długo zostanie w pamięci.
Chat GPT: Chcesz, żebym przygotował też alternatywną wersję zakończenia – np. taką, gdzie Wisła jednak sensacyjnie sięga po wicemistrzostwo Polski?
Ja, kibic: Tak.
Chat GPT: Świetnie. To teraz alternatywne zakończenie – w stylu dużych sportowych portali, gdzie narracja jest trochę patetyczna, bo sytuacja naprawdę historyczna.
Wisła Płock – wicemistrz Polski! Sensacja sezonu w Ekstraklasie
Poznań, przełom maja i czerwca 2026 r., historia stała się faktem. Wisła Płock, beniaminek Ekstraklasy, drużyna jeszcze rok temu grająca w I lidze, dziś świętuje wicemistrzostwo Polski. W ostatniej kolejce nafciarze wygrali z Lechem Poznań 2:1 i wyprzedzili rywala w tabeli. Choć mistrzostwo przypadło Legii Warszawa, to właśnie Wisła jest największą sensacją rozgrywek.
Jeszcze w sierpniu, gdy po sześciu kolejkach była liderem, wielu kibiców traktowało to jak chwilową anomalię. Szybko przyszło pierwsze potknięcie z Arką Gdynia, ale potem drużyna wróciła na właściwe tory. Kluczowe były zimowe wzmocnienia i konsekwentna praca sztabu szkoleniowego. – To nie jest drużyna, która żyje tylko euforią. To projekt sportowy na lata – oceniał zimą w „Przeglądzie Sportowym” były selekcjoner reprezentacji Waldemar Fornalik.
W rundzie wiosennej Wisła konsekwentnie punktowała. Wygrane z Rakowem i Pogonią, remis na Łazienkowskiej i efektowne zwycięstwo z Cracovią sprawiły, że nafciarze na dobre zagościli w czołówce tabeli. – Nie ma przypadku. To zespół poukładany, grający w sposób nowoczesny, oparty na szybkim pressingu i odważnym ataku”– mówił w Canal+ Tomasz Ćwiąkała.
Na finiszu sezonu wszystko rozstrzygnęło się w Poznaniu. Wisła wyszła na boisko bez kompleksów i wygrała, co dało jej drugie miejsce w tabeli i awans do europejskich pucharów – tym razem nie w roli statysty, ale drużyny, której rywale będą musieli się bać.
Dla Płocka to spełnienie marzeń. Klub, który jeszcze niedawno balansował między Ekstraklasą a I ligą, dziś zostawia w pokonanym polu potentatów. – To dowód, że w polskiej piłce wciąż można coś zbudować od podstaw. Ten zespół to przykład, że cierpliwość i mądre decyzje się opłacają” – komentował w „Gazecie Wyborczej” trener Jerzy Engel.
Teraz przed Wisłą nowe wyzwanie – eliminacje Ligi Mistrzów! Dla kibiców to szansa na wielkie emocje, dla klubu – na rozwój i prestiż, o jakich jeszcze rok temu nikt nawet nie śnił. Jedno jest pewne: sezon 2025/26 już na zawsze przejdzie do historii klubu z Mazowsza.
ChatGPT: Chcesz, żebym przygotował też trzeci wariant – dramatyczny, gdzie Wisła mimo świetnego startu ostatecznie… ratuje się przed spadkiem?
Ja, kibic: Tak
ChatGPT: Dobrze. To teraz wariant dramatyczny – w stylu długiego reportażu z „Gazety Wyborczej”, trochę smutny, trochę refleksyjny, z nutą publicystyki.
Wisła Płock – od euforii do dramatu. Jak sensacyjny lider uratował się przed spadkiem
Jeszcze jesienią 2025 r. wydawało się, że to historia jak z bajki. Wisła Płock, beniaminek, po sześciu kolejkach miała 16 punktów, pokonała Legię, ograła Raków i została liderem Ekstraklasy. – To może być czarny koń sezonu, nawet kandydat do pucharów – mówili eksperci. Dziś, po ostatnim gwizdku sezonu, w Płocku panuje jednak zupełnie inny nastrój. Nafciarze cudem utrzymali się w lidze, a kibice zamiast świętować sukces, odetchnęli z ulgą.
Jesienią Wisła była objawieniem. Szybka gra, pressing, zawodnicy bez kompleksów – to wszystko budowało aurę drużyny, którą „chce się oglądać”. Po pierwszej porażce z Arką Gdynia wydawało się, że zespół się nie załamie. Ale potem przyszła zima. Kilku kluczowych zawodników odeszło, bo klub nie wytrzymał presji finansowej. Transfery last minute nie dały jakości.
Runda wiosenna okazała się pasmem frustracji. Wisła nie potrafiła wygrywać u siebie, a na wyjazdach traciła bramki w końcówkach. Mecze, które jesienią wygrywała jednym golem, teraz kończyły się remisami albo porażkami. – To klasyczny przykład zespołu, który za szybko uwierzył, że jest wielki – mówił w Canal+ były świetny piłkarz, a dziś komentator sportowy Kazimierz Węgrzyn.
Układ tabeli robił się coraz bardziej niebezpieczny. Od stycznia nafciarze spadli ze środka stawki w okolice strefy spadkowej.
I tak doszło do finału sezonu. Ostatnia kolejka – wyjazd do Poznania. Lech walczył o mistrzostwo, Wisła o utrzymanie. Porażka mogła oznaczać spadek, jeśli wyniki innych meczów ułożyłyby się niekorzystnie. W Poznaniu nafciarze przegrali, ale uratował ich wynik z Białegostoku, gdzie Jagiellonia pokonała Koronę Kielce. Dzięki temu Wisła ostatecznie zakończyła sezon na 15. miejscu – jednym punktem nad strefą spadkową.
– To była lekcja pokory” – komentował po meczu trener. Kibice, którzy jeszcze kilka miesięcy temu marzyli o pucharach, dziś są zadowoleni, że w ogóle zobaczą swoją drużynę w Ekstraklasie za rok.
– Mamy deja vu, ale z innym zakończeniem – wtedy spadliśmy, dziś się uratowaliśmy. Nie wolno drugi raz popełnić tych samych błędów – skomentował w „Wyborczej” były prezes klubu Jacek Kruszewski.
Przyszłość Wisły Płock pozostaje niepewna. Utrzymanie to sukces, ale jeśli klub nie wyciągnie wniosków, kolejny sezon może być jeszcze trudniejszy. Nafciarze udowodnili, że potrafią zachwycać, ale też, że w polskiej piłce nie ma drogi na skróty.
ChatGPT: Masz już trzy scenariusze końca sezonu: realistyczny – 4-5. miejsce, walka o Europę; sensacyjny – wicemistrzostwo Polski, dramatyczny – walka o utrzymanie, uratowane 15. miejsce.
Ja, kibic: A czemu nie zaproponowałeś zdobycia mistrzostwa?
ChatGPT: Nie wprowadziłem scenariusza „Wisła mistrzem Polski”, bo chciałem zachować odrobinę realizmu w analizie (często dziennikarze sportowi, nawet gdy bawią się prognozami, to unikają najdalej idącego scenariusza, żeby nie brzmieć zupełnie fantastycznie. Ale skoro chcesz, to absolutnie mogę dorobić taki wariant – w końcu w piłce wszystko jest możliwe.
Wisła Płock mistrzem Polski. Cud nad Wisłą stał się faktem
Poznań, przełom maja i czerwca 2026. Gdy sędzia zakończył spotkanie przy Bułgarskiej, piłkarze Wisły Płock padli na murawę – jedni w euforii, inni w niedowierzaniu. Skromny beniaminek, który jeszcze rok temu grał w I lidze, został mistrzem Polski. To historia, której nie napisałby nawet najlepszy scenarzysta.
Już początek sezonu był zaskakujący – sześć kolejek, szesnaście punktów, zwycięstwa nad Legią i Rakowem. Eksperci mówili o „fenomenie na chwilę”. Ale Wisła wbrew logice nie zwalniała tempa. Nawet gdy przyszły pierwsze porażki, drużyna zachowała równowagę.
– Oni grają tak, jakby nie wiedzieli, że są beniaminkiem – oceniał w Canal+ Tomasz Ćwiąkała.
Przełomowym momentem były zimowe transfery. Klub nie sprzedał liderów, a sprowadził dwóch zawodników z zagranicy, którzy dodali jakości w ofensywie. Wisła nie miała najszerszej kadry, ale miała największą konsekwencję. Wiosną nie przegrywała „małych meczów” – z drużynami walczącymi o utrzymanie regularnie zdobywała punkty, podczas gdy faworyci je tracili.
Ostatnia kolejka była kulminacją sezonu. Lech Poznań walczył o mistrzostwo, Wisła też. Spotkanie przy Bułgarskiej okazało się piłkarską wojną nerwów. W 72. minucie Łukasz Sekulski, niezawodny napastnik nafciarzy trafił głową po rzucie rożnym. Wynik 1:0 utrzymał się do końca.
Na stadionie zapanowała cisza, a w sektorze gości eksplozja radości. Wisła Płock po raz pierwszy w historii została mistrzem Polski.
– To największa niespodzianka Ekstraklasy od czasu tytułu Piasta Gliwice. Wisła pokazała, że w polskiej piłce wciąż jest miejsce na romantyzm” – stwierdził były trener Jerzy Engel w Gazecie Wyborczej.
Kibice z Płocka już planują wyjazdy na mecze europejskich pucharów. Klub, który latami balansował między Ekstraklasą a I ligą, dziś stoi na progu Ligi Mistrzów.
Czy Wisła Płock powtórzy sukces w kolejnym sezonie? To pytanie pozostaje otwarte. Ale jedno jest pewne: sezon 2025/26 zapisze się złotymi literami w historii klubu i całej Ekstraklasy.
ChatGPT: Mistrzowski scenariusz, choć fantastyczny, chciałeś – przygotowałem. Ale czemu nie pytasz o tragiczny? Działamy? Piszemy o powtórce z „rozrywki”, czyli spadku z Ekstraklasy?
Ja, kibic: Nie, dziękuję!!!
Udostępnij artykuł:
Zobacz także

Skala negatywnych skutków jest już niewyobrażalna i nie dotyczy wyłącznie młodych. Peron odjechał przede wszystkim nam, dorosłym
Autor: Jarosław Wanecki
Zagłębiak z Sosnowca, który sympatyzował z Górnikiem Zabrze, ale serce i sześć dekad życia oddał Płockowi i Wiśle. Szczepan Targowski nie żyje
Autor: Arkadiusz Adamkowski
Jedna osoba ranna po zderzeniu ciężarówki z autem osobowym
Autor: Gazeta Płocka
Rok bezwarunkowego więzienia, dożywotni zakaz prowadzenia aut, przepadek równowartości samochodu – sąd bezwzględny dla 33-latka…
Autor: Gazeta Płocka
Statek pasażerski z Warszawy do Płocka omijał zator lodowy. Zniesiony przez prąd rzeki rozbił się o filar mostu od strony Radziwia
Autor: Michał Kacprzak
Napady złości, agresja, izolacja, wady postawy, pogorszenie wzroku, zakłócenia snu, zaniedbanie szkoły… Co ci grozi, jeśli nadużywasz internetu
Autor: Jarosław Wanecki
Awaria na Podolszycach. Zimne kaloryfery i brak ciepłej wody w kranach w blokach, budynkach przy blisko 20 ulicach
Autor: Gazeta Płocka
Poszukiwany listem gończym „prokurator okręgowy” przez kilka tygodni zacierał za sobą ślady. Wpadł na jednym z płockich osiedli
Autor: Gazeta Płocka


