Jarosław WaneckiCZAS WYTCHNIENIA
Wniosek z „sedesowej podroży” powinien być co najmniej jeden. Darmowa toaleta w przestrzeni publicznej jest sprawą godności człowieka
Poczucie bezpieczeństwa sanitarnego jest jednym z najważniejszych elementów urlopu, a nawet szerzej – naszej codzienności.
Dostęp do czystej ubikacji, gdzie bez skrępowania można załatwić potrzeby fizjologiczne, umyć ręce, wymienić podpaskę i spojrzeć w lustro, spędza sen z powiek niejednego pilota wycieczki i niepokoi turystów wyruszających w różne zakątki świata.
Dziecięce wspomnienie zatrzymującego się pod lasem autobusu, z którego wychodzący dzielą się na panie (dziewczynki) idące w lewo i panów (chłopców) w prawo, na szczęście przeszło do lamusa. Współcześnie planowe przerwy w drodze do celu odbywają się najczęściej na stacjach benzynowych, w popularnych fast foodach lub miejscach obsługi podróżujących (MOP), zlokalizowanych wzdłuż autostrad.
Nadal nie wszędzie toalety są bezpłatne. Jednym z istotnych marketingowo sukcesów rodzimej sieci Orlen w Niemczech było zdjęcie bramek pobierających opłaty. O ile jednak w krajach Azji darmowe korzystanie z toalet jest normą, to już komfort wejścia i wyjścia z nich może być niespodzianką. Dużej determinacji wymagają Indie, choć hotelowym łazienkom nie można niczego zarzucić. Zaskakująco różnorodne są przybytki w Chinach – od wieloosobowych murowanych latryn począwszy, aż po komfortowe pokoje toaletowe na lotniskach, wyposażone w małe sedesy dla dzieci. Z reguły oferowane są tradycyjne ubikacje kucane, w zależności od państwa, nazywane także tureckimi lub arabskimi, ale nieobce przecież w krajach europejskich, np. w Grecji czy Bułgarii. Ich budowa i utrzymanie w czystości są oczywiście tańsze, a według części teoretyków, także zdrowsze dla korzystających, ale dla wielu osób bywa jednak kulturowym szokiem, podobnie jak powrót do wychodków zamykanych na haczyk, z serduszkiem wyciętym na drzwiach.
Kto jeszcze pamięta płockie podwórka z ustępami zewnętrznymi? Prawie sto lat temu rozpowszechnił je premier Felicjan Sławoj Składkowski (urodzony w Gąbinie), w ramach akcji poprawy zdrowotności i świadomości higienicznej społeczeństwa. Będące powodem przedwojennych kpin sławojki systematycznie, ale nieostatecznie znikają z polskiego krajobrazu, co wykazują dane GUS (2020), z których wynika, że nadal milion mieszkań w naszym kraju nie ma domowej toalety.
Zatykając zatem nos w innych strefach czasowych, warto tę historię połączyć z zabrudzonym i niedomykającym się toitoiem, proponowanym podczas ekskluzywnego koncertu muzycznego lub WC w renomowanej restauracji, w której nigdy nie ma papieru i mydła, mimo złotych kranów i marmurowych umywalek.
Washlet to najbardziej zaawansowana na świecie technologia toalety ze zintegrowanym bidetem. Pomysł pochodzi z lat 60. XX wieku i opracowany został w Szwajcarii, ale od 45 lat udoskonalają go Japończycy.

Elektroniczno-mechaniczny system klasycznej muszli klozetowej połączony z komputerem osobistym obsługiwanym za pomocą panelu sterującego pozwala na korzystanie z funkcji suszarki (zastępującej papier toaletowy), podgrzewanego siedziska, opcji masażu, regulowanego strumienia i temperatury wody przy „czyszczeniu rodzinnym” (to eufemizm opisujący mycie odbytu) i podmywaniu oraz automatyzacji spłukiwania i podnoszenia pokrywy.
Dysze nigdy nie dotykają ciała użytkownika i podlegają podwójnemu samooczyszczeniu. Słuchanie muzyki podczas korzystania z washletu jest pomysłem na izolację psychiczną i odblokowanie zahamowań, które mogą być powodem zaparć czy wzdęć. Tylko w Kraju Kwitnącej Wiśni kobiety nie stoją w dłuższej kolejce.
Toaleta japońska nie jest bajką. Dotyczy to także perfekcyjnie umytych ubikacji publicznych. Czystość „samurajów” pokonuje wszystkie inne rozwiązania, ośmieszając wręcz marketingowy chwyt WC Mozart w Wiedniu. Rozglądając się wokół, „syndrom washletu” raczej światu długo nie zagrozi.

Wniosek z „sedesowej podroży” powinien być co najmniej jeden. Niezależnie od stron świata dedykuję go rządzącym. Darmowa toaleta w przestrzeni publicznej jest sprawą godności człowieka. Jej brak to powód późniejszych interwencji medycznych, od błahych do poważnych. Dziecko nie powinno sikać w krzakach, a senior ograniczać picia, idąc na spacer. Epidemia chorób przewodu pokarmowego i układu moczowego wymaga zmiany cywilizacyjnej, o którą walczymy od stulecia. Na zdrowie.
Jarosław Wanecki
Lekarz, prezes Płockiego Towarzystwa Przyjaciół Teatru, podróżnik
Na zdj.: WC dla rodziców z dziećmi na chińskim lotnisku w Xian. Fot. Jarosław Wanecki
Udostępnij artykuł:

Zobacz także

Piotr Sadczuk: Po trzech latach mam poczucie dobrze spełnionego obowiązku. Jeszcze raz dziękuję, Wisło, za wszystko, co mi dałaś…
Autor: Arkadiusz Adamkowski
Inwestycje w bezpieczeństwo, transport i kulturę: Podsumowanie „Informacji z Mazowsza”
Autor: Materiał Partnera
Wisła odpowiada: „Jedyną osobą, która spowodowała odejście trenera Misiury, jest trener Misiura”
Autor: Arkadiusz Adamkowski
Z Płocka do Warszawy w niecałe 50, do Łodzi w 75, a do Katowic w 140 minut. Nasze miasto na najnowszej mapie linii pociągów dużych prędkości
Autor: Arkadiusz Adamkowski
„Sokół” – jeden jedyny autobus na nowej prywatnej linii Płock – Sierpc. Uruchomił ją p. Edmund Cybulski
Autor: Michał Kacprzak
Pigcasso to świnia. A Congo – małpa, konkretnie szympans. Jedno z jego dzieł miał na ścianie swej pracowni Picasso
Autor: Aleksander Niweliński
211 – tyle dni średnio, ale bywa, że i ponad rok czeka się na pierwszą wizytę u okulisty. Długie kolejki są nawet do gabinetów prywatnych
Autor: Jarosław Wanecki
Dwa auta zderzyły się na skrzyżowaniu ul. Przemysłowej i Narodowych Sił Zbrojnych
Autor: Gazeta Płocka




