Duma mnie rozpiera, że prowadzę drużynę, która ma charakter, odrabia stratę do ostatniej minuty, zawodnicy z ławki się nie obrażają…

… tylko chcą odwrócić losy meczu, grają dla Wisły… – mówił trener Mariusz Misiura po meczu z Zagłębiem, w którym nafciarze wyszarpali zwycięstwo w doliczonym czasie gry. Drużyna z Płocka pozostaje jedyną niepokonaną w Ekstraklasie.

Na początku meczu cieszyli się lubinianie. W 20. minucie Adam Radwański zwiódł obronę, dokładnym podaniem obsłużył Marcela Regułę, który pewnym strzałem otworzył wynik spotkania. Do przerwy wynik już się nie zmienił.

– Pierwsza połowa to zasłużona kara dla nas i prowadzenie Zagłębia – komentował po meczu trener Wisły Mariusz Misiura. – Mieliśmy sprecyzowane założenia, że idziemy do wysokiego pressingu bardzo agresywnie i nie pozwalamy obrońcom mieć otwartej piłki bez presji, bo wtedy często jest długa piłka za linię obrony, szybki atak. I tak właśnie się stało, straciliśmy bramkę, byliśmy bardzo źli z takiej naszej niekonsekwencji. Co w przerwie? Duży spokój, pokazane trzy materiały wideo, zmodyfikowany pressing, zmodyfikowana pozycja Daniego Pacheco, i co najważniejsze, co mi się podobało, że nie było więcej sztucznego mówienia, bicia piany, tylko zawodnicy nie mogli się doczekać, kiedy ta przerwa się skończy i będą mogli wyjść na boisko. I myślę, że było widać od pierwszych minut, że drużyna chce ten wynik jak najszybciej odwrócić.

W drugiej połowie podopieczni Mariusza Misiury zaczęli przejmować kontrolę nad meczem. W 58. minucie rzut karny zamienił na bramkę Łukasz Sekulski i było już 1:1. Kiedy wydawało się, że nafciarze będą się musieli pogodzić ze zdobyciem tylko jednego punktu, w doliczonym czasie gry piłka trafiła do Ibana Salvadora, który huknął z dystansu z półwoleja, trafiając idealnie i zapewniając gospodarzom cenne trzy punkty w ostatniej akcji meczu.

– Na przedmeczowej odprawie na odprawie, prezentując pierwszy skład, pokazałem też ławkę rezerwowych i powiedziałem: patrzcie jaka jest tutaj silna ławka, prawdopodobnie to są zawodnicy, którzy dzisiaj będą mogli przesądzić o losach meczu. I tak się stało. Świetne, uważam, wszystkie zmiany, świetna energia z ławki. Jak sędzia doliczył tylko trzy minuty, to było u nas wielkie oburzenie, że czemu tylko trzy. No i duma mnie rozpiera, że prowadzę taką drużynę, która ma charakter, odrabia stratę do ostatniej minuty, zawodnicy z ławki nie są obrażeni, tylko chcą odwrócić losy meczu, grają dla Wisły Płock… Dalej punktujemy. Cel był taki, żebyśmy jak najszybciej zapunktowali do przerwy reprezentacyjnej. Mam nadzieję, że na tym nie poprzestaniemy i że w Gdyni drużyna będzie dalej taka głodna zwycięstw.

Wisła Płock – Zagłębie Lubin 2:1 (0:1)

Bramki: 0:1 – Marcel Reguła 20’, 1:1 – Łukasz Sekulski 57’, 2:1 – Iban Salvador 90’+3

Wisła: 12. Rafał Leszczyński – 19. Andrias Edmundsson, 35. Marcin Kamiński, 4. Marcus Haglind-Sangré – 2. Kevin Čustović, 8. Dani Pacheco, 14. Dominik Kun (81′ 5. Bojan Nastić), 30. Wiktor Nowak, 13. Quentin Lecoeuche (59′ 17. Matchoi Djaló) – 20. Łukasz Sekulski (C) (81′ 66. Iban Salvador), 11. Jorge Jimenez (73′ 6. Krystian Pomorski).

Zagłębie: 30. Dominik Hładun, 3. Roman Yakuba, 5. Aleks Ławniczak, 8. Damian Dąbrowski (C), 9. Michail Kosidis (81′ 11. Arkadiusz Woźniak), 18. Adam Radwański (76′ 71. Kamil Nowogoński), 19. Jakub Sypek (46′ 77. Kajetan Szmyt), 25. Michał Nalepa, 35. Luka Lučić (81′ 16. Josip Ćorluka), 39. Filip Kocaba, 44. Marcel Reguła (68′ 27. Bartłomiej Kłudka).

Fot. Sebastian Wiciński / Wisła Płock S.A.

Kategoria: News, Sport

Udostępnij artykuł:

Polityka prywatności © 2026 Gazeta Płocka. Projekt i wykonanie: Hedea.pl