„Przepraszam, że zabrałem was w podróż po marzenia”. Po klęsce w finale prezes SPR Wisła Płock mówi o bólu i rozczarowaniu… A co z trenerem?
Dzień po przegranej walce o złoto Artur Stanowski stanął przed dziennikarzami i nie ukrywał emocji. Padły słowa o zawiedzionych ambicjach, konieczności rozliczeń.
Zacznijmy od początku. Najpierw, w ubiegłym roku, ktoś wymyślił opowieść o sezonie, który ma być przełomem. Nie kolejnym dobrym rokiem. Nie kolejną próbą utrzymania pozycji w Polsce. W Płocku mówiono o czymś większym – o sezonie, który miał potwierdzić, że klub wszedł na poziom pozwalający nie tylko nie oddawać mistrzostwa kraju, ale również realnie liczyć się w Europie.
Po dwóch finałowych meczach z Kielcami z tej opowieści zostało niewiele.
Potencjometr rozczarowania dzisiaj by pękł
Dlatego dzień po przegranym mistrzostwie Polski prezes SPR Wisła Płock Artur Stanowski nie usiadł przed dziennikarzami z gotowym zestawem uspokajających formułek, opowieści o „sportowej lekcji” itp. Nie było prób przykrywania porażki planami na przyszłość. Były przeprosiny.
– Gdybyśmy mieli potencjometr rozczarowania, to dzisiaj by pękł. Chciałem przeprosić wszystkich za to, że zabrałem was w podróż po marzenia – zaczął prezes, nie ukrywając, że to on kilka miesięcy temu mówił, że to będzie nasz sezon.
To zdanie wracało później jeszcze kilka razy. Bo odpowiedzialność – przynajmniej w warstwie deklaracji – Stanowski próbował wziąć na siebie. Powtórzył to, zapytany dlaczego w briefingu nie bierze udziału trener nafciarzy Xavi Sabate. Dodawał, że w sporcie można przegrać. Ale nie dało się nie odczytać między wierszami, że nie chodzi o sam fakt utraty tytułu. Chodzi o to, jak Wisła ten finał przegrała.
Zrealizowaliśmy 25 procent celów
W Płocku od miesięcy budowano narrację wokół drużyny kompletnej – z szerokim składem, dużymi nazwiskami, europejskimi ambicjami i budżetem mającym pozwalać walczyć nie tylko z krajową konkurencją. Po finale pojawiło się więc pytanie nie o to, czy Industria była lepsza. Tylko dlaczego Wisła nie wyglądała jak Wisła. To pytanie wracało w trakcie briefingu pod różnymi postaciami: o przygotowanie, o bramkarzy, o decyzje kadrowe, o liderów. Prezes nie chciał wskazywać winnych. Ale przyznał coś istotnego.
– Biznesowo i matematycznie zrealizowaliśmy 25 procent celów.
Klub postawił sobie cztery założenia. Wygrać wszystkie krajowe trofea i zrobić kolejny krok w Europie – wejść do ćwierćfinału Ligi Mistrzów. Wyszło jedno.
– Jeżeli realizujesz 25 procent planu, to znaczy, że coś poszło nie tak.
Najważniejszą datą ma być teraz 8 czerwca
To dzień, na który zwołano radę nadzorczą SPR Wisła. Formalnie – podsumowanie sezonu. Nieformalnie – początek rozliczeń.
Stanowski wielokrotnie podkreślał, że nie chce podejmować decyzji pod wpływem emocji. Ale też nie próbował uspokajać sytuacji. Padło pytanie o przyszłość trenera. Prezes przypomniał, że kontrakt Xaviego Sabate obowiązuje do 2028 roku. Ktoś wtrącił, że po radzie nadzorczej może już nie być szkoleniowca, inny dorzucił: – Albo prezesa.
– Albo prezesa – powtórzył Stanowski. – W sporcie trzeba być przygotowanym na każdy wariant. Ja się od odpowiedzialności nie migam. W zarządzaniu klubem przyjąłem dewizę sir Alexa Fergusona, który powiedział o Manchesterze United, że nigdy nikt nie będzie wyżej od klubu.
Więcej młodych Polaków w zespole
Choć spotkanie dotyczyło finału, sporo miejsca zajęła przyszłość. Stanowski przyznał, że utrata mistrzostwa komplikuje sytuację Wisły w europejskich pucharach. Zmienia się format Ligi Mistrzów. Będzie więcej grup, mniej miejsca na błędy i trudniejsze rozstawienie. Prezes mówił o możliwych „grupach śmierci” i coraz większej sile europejskich rywali. Wymieniał Berlin, Flensburg, Magdeburg, Barcelonę czy przebudowujący się Paryż.
Jeszcze kilka miesięcy temu w Płocku mówiło się o gonieniu europejskiej czołówki. Dziś bardziej słychać, że czołówka znowu przyspieszyła.
Jednocześnie klub nie wysyła sygnału o kryzysie finansowym. Prezes zapewniał, że sytuacja jest stabilna, co więcej – trwają rozmowy z obecnymi sponsorami i nowymi partnerami. Ale przyznał też, że… – … łatwiej otwierać drzwi jako mistrz Polski niż jako srebrny medalista.
Stanowski wrócił też do idei „repolonizacji Wisły”. Przekonywał, że celem pozostaje wprowadzanie polskich zawodników do pierwszego zespołu. Nie ukrywał, że chce większej liczby minut dla młodych graczy i budowy zaplecza nie tylko dla Wisły, ale całej ligi.
Zwrócił się również do kibiców: dziękował tym, którzy byli w Orlen Arenie, i tym, którzy pojechali do Kielc. Przyznał też, że klub czyta komentarze i nie zamierza udawać, że ich nie ma. – Kibice są dla sportu najważniejsi – komentował.
Jak ci głowa nie dojeżdża, to grasz z wątroby
Prezes mówił też o „wiślackim DNA”.
– Ta drużyna musi do niego wrócić. Bo „wiślackie DNA” jest takie, że jak ci głowa nie dojeżdża, to grasz z wątroby.
Na końcu Stanowski wrócił do celu.
Nie europejskiego. Nie finansowego. Nie długofalowego.
– Celem numer jeden jest odbicie mistrzostwa i powrót tytułu do Płocka.
Prezes Wisły nie wycofał się też z planów awansu nafciarzy do Final Four Ligi Mistrzów, choć w jego ustach nie zabrzmiało to już tak przekonująco jak jeszcze kilka dni temu.
Na zdj.: Artur Stanowski
Udostępnij artykuł:
Zobacz także

Z Gąbina i Dobrzykowa – MAN-y, z Siecienia też i jeszcze Steyr, ze Słupna i Kanigowa ciężkie Jelcze, weterani dróg. Kolejne zastępy gasiły wielki pożar w Płocku [WIDEO]
Autor: Gazeta Płocka
Pożar na Wielkiej Płycie. Stan na godz. 23.30. Zawalił się dach hali. Trwa dogaszanie ognia [WIDEO]
Autor: Gazeta Płocka
Pożar na Wielkiej Płycie. Płonie hala. Czarny dym widać z kilkudziesięciu kilometrów. Ewakuowani mieszkańcy pobliskiego bloku [WIDEO, ZDJĘCIA]
Autor: Gazeta Płocka
OSP Słupno świętowało. Mszę odprawił proboszcz strażak, „jubileuszowy tajemniczy prezent wielkości telewizora” wręczyli druhom wójt i szef rady gminy – obydwaj, a jakże, też strażacy
Autor: ja
Samochód zjechał z drogi, uderzył w barierki i spadł z wiaduktu. Nie żyją kierowca i pasażer
Autor: Gazeta Płocka
Filmowe migawki z tygodnia. „Bezpieczne miasteczko” Orlenu i jego atrakcje
Autor: ja
Mężczyzna zmarł podczas policyjnej interwencji na Podolszycach Południe. Sprawę bada prokuratura
Autor: Gazeta Płocka
Po blisko ćwierć wieku Zbigniew Kruszewski przestaje kierować Towarzystwem Naukowym Płockim. Nowym prezesem – znany lekarz i rektor
Autor: Jarosław Wanecki




