Jarosław WaneckiJarosław Wanecki

Panie i panowie od kultury i edukacji, następnym razem przyjdźcie bez specjalnego zaproszenia. I nie wychodźcie przed rozpoczęciem pod pretekstem…

… spraw ważniejszych niż spojrzenie na młode pokolenie, którego pasje są równie istotne, jak docelowe zawody i perspektywa rankingu maturalnego na Mazowszu.

Przyjmując zaproszenie na kolejną uczniowską premierę w Alma Mater Plocensis, stanąłem w sytuacji, kiedy większość wykonawców była mi znana już nie tylko z poprzednich realizacji, ale także ze wspólnej pracy przy dwóch jubileuszowych koncertach. Teatr SFERA pod kierunkiem Elizy Wójtewicz-Brzozowskiej i Moniki Andrzejczyk w ciągu zaledwie kilkunastu tygodni przygotował projekt, który zamienił aulę z freskami Drapiewskiego w salę kinową.

Ale nie ekran był tym razem bohaterem wieczoru, tylko filmowe przeboje zaśpiewane bez kompleksów przez Małachowiaków.


Dyrektor Katarzyna Góralska po zakończonej owacjami gali przyznała w kuluarach, że trzeba będzie pokaz powtórzyć, mimo odwiecznych słów o braku środków na tego typu inicjatywy. Jeśli zatem filmowy refren się urzeczywistni, chciałbym dedykować go płockim artystom profesjonalnym oraz ludziom odpowiedzialnym za kulturę i edukację.


Panie i panowie, następnym razem przyjdźcie bez specjalnego zaproszenia i nie bójcie się spojrzeć na talenty warte tynfa i wsparcia. Przyjdźcie albo przynajmniej nie wychodźcie przed rozpoczęciem pod pretekstem spraw ważniejszych, niż spojrzenie na młode pokolenie, którego pasje są równie istotne, jak docelowe zawody i perspektywa rankingu maturalnego na Mazowszu.

Muzyczne wydarzenia z najstarszej polskiej szkoły średniej, dzięki świetnie prowadzonemu chórowi, wcześniejszym próbom teatralnym, a teraz wokalnym osiągnięciom muzyki rozrywkowej, nie zmieszczą przymiotników w felietonie. Cóż bowiem znaczy prasowy tekst, dumna niegdyś recenzja i wypełnione zachwytami linijki, gdy słowa, które w nich padają, większość odbiorców traktuje jak szkolną laurkę. Jest na to tylko jedno lekarstwo: wysłuchać, obejrzeć, przeżyć, a wówczas nie da się już tak łatwo wyrzucić do kosza prośby o pomoc w planowaniu spektaklu, dekoracji, nagłośnienia i oświetlenia na poziomie odrobinę wyższym niż przegrzewający się reflektor.


W amerykańskiej szkole na poziomie tradycji płockiej Małachowianki, poza zwykłym przyswajaniem wiedzy każdy uczeń ma przywilej angażowania się w sport i kulturę, co stanowi zewnętrzną dumę placówki, gdzie nauka, to ważny, ale nie jedyny, element wychowania. Podczas czytania wywiadu z laureatem Nagrody Nobla z Harwardu czy Oxfordu nikogo nie dziwi opowiadanie o teatrze uczniowskim i szekspirowskich rolach autorytetów medycyny, chemii, czy fizyki. Sztuka jest częścią dobrego życia. Bez niej trudno o empatię, stabilność rodziny i społeczeństwo obywateli. Gdy każdy śpiewa sam sobie, nie tylko ścieżka filmu się urywa.

Teatr szkolny ma w Płocku wiekowe tradycje. Warto to zauważyć i zacząć promować, aby nie przegapić kogoś, komu się chce i kto mógłby w zamian dać chwałę rodzinnemu miastu.

Jarosław Wanecki

Lekarz, prezes Płockiego Towarzystwa Przyjaciół Teatru.

Kategoria: Kultura, News, Opinie

Udostępnij artykuł:

Polityka prywatności © 2026 Gazeta Płocka. Projekt i wykonanie: Hedea.pl