Wyjątkowe (kultowe?) dla paru pokoleń płocczan miejsce, „naturalne serce handlu i usług” w centrum, wystawione na sprzedaż

Ten „zakorzeniony w miejskiej tożsamości”, „unikalny teren inwestycyjny o ogromnym potencjale” i powierzchni ponad 6 tys. m kw. sprzedający wyceniają na 8,6 mln zł. Co tam może być? Mieszkania?

Tak przynajmniej mogłoby wynikać z oferty sprzedającego: „Nieruchomość o powierzchni 6 336 m kw. stanowi interesującą propozycję pod realizację projektu mieszkaniowego w centralnej części miasta, z bardzo dobrą ekspozycją i dostępem komunikacyjnym”.

Sprzedający to Targpol, a sprzedawane „miejsce, które od dekad funkcjonuje w świadomości mieszkańców jako naturalne serce handlu i usług” to targowisko przy Królewieckiej, z wejściami także od al. Jachowicza, i ul. Kupieckiej.

Właściwe miejsce

„Rynek Targpol to lokalizacja o niepowtarzalnym charakterze, doskonale rozpoznawalna i trwale zakorzeniona w miejskiej tożsamości” – zachęca dalej do transakcji spółka. Według niej w grę wchodzi tam „nowoczesna, wielofunkcyjna inwestycja, która harmonijnie połączy funkcję mieszkaniową z przestrzeniami handlowo-usługowymi”.

Według sprzedającego to „miejsce, które nie wymaga budowania ruchu od zera. Przez lata funkcjonowania rynku wytworzyły się tu stały przepływ pieszych, naturalne przyzwyczajenia zakupowe mieszkańców, silne skojarzenie z handlem, usługami i codzienną aktywnością miejską. Dzięki temu partery handlowo-usługowe nowej inwestycji mają gwarantowany potencjał komercyjny, a lokale użytkowe będą intuicyjnie postrzegane jako >>właściwe miejsce<< na sklepy, usługi, gastronomię czy punkty lokalne”.

Jestem z tym miejscem związana zawodowo i sentymentalnie

Dzisiejszy rynek przy Królewieckiej jest w tym miejscu od lat 60.-70. ubiegłego wieku (został spadkobiercą nieformalnego targowiska funkcjonującego w otoczeniu nieistniejącej już Podkowy – owoce, warzywa, rożne produkty sprzedający wykładali wzdłuż Królewieckiej i Nowego Rynku). W 1992 r. kupcy zawiązali spółkę, podpisali z gminą umowę na dzierżawę tego terenu. Następnie go kupili, stając się właścicielami. I wreszcie, w ostatnim kwartale ub.r., podczas walnego zgromadzenia zdecydowali o likwidacji spółki.

– Powody są prozaiczne: ubywa chętnych do prowadzenia tu biznesu. Sprzedaż internetowa, galerie handlowe, kolejne dyskonty zrobiły swoje, klienci gdzie indziej robią zakupy, nie zarabiamy na pokrycie kosztów. Niewiele pomógł remont, po którym otworzyliśmy to miejsce na nowo w 2001 r. Związani z nim kupcy są coraz starsi, dzieci nie chcą iść ich śladem, nie widzą tu wielkich zysków. Poza tym młodzi chcieliby, żeby warunki były bardziej komfortowe, stoiska były ogrzewane, miały toalety itd. Kilkoro młodych może jeszcze by się znalazło, ale większość ma zupełnie inne plany – mówi nam Małgorzata Rachowicz-Kwiatkowska, wieloletnia prezes, obecnie likwidator spółki.

Czy żałuje?

– Oczywiście, że tak – odpowiada. – Sama, zanim jeszcze związałam się z tym miejscem zawodowo, chętnie tu przychodziłam, robiłam zakupy. Było wszystko: owoce, warzywa, z podpłockich miejscowości rolnicy przywozili jajka, śmietanę, były odzież, buty, kwiaty. Tak, ja też, jak wielu płocczan, z rynkiem przy Królewieckiej jestem związana sentymentalnie.

Ludzie wciąż by tu przychodzili

Małgorzata Rachowicz-Kwiatkowska powtarza, że teren przy Królewieckiej sprawdziłby się pod zabudowę mieszkaniowo-usługową. – Ludzie są do tego miejsca przyzwyczajeni, w dalszym ciągu chętnie by tu przychodzili. Ja też widzę tu mieszkania na wyższych kondygnacjach, a handel i usługi na parterze. Projektant musiałby tylko poradzić sobie z kształtem tego miejsca, które jest dość długim i wąskim terenem, zabudowanym sąsiadami, z niezbyt szerokimi wjazdami od Królewieckiej i 1 Maja – twierdzi nasza rozmówczyni.

Ma świadomość, że taki układ nie każdemu musi odpowiadać. Mimo to ma nadzieję, że w ciągu roku transakcja dojdzie do skutku.

Na zdj.: rynek przy Królewieckiej (fotografie publikujemy dzięki uprzejmości i za zgodą spółki Targpol)

* Zawarte w tekście cytaty – z ofert sprzedaży

Kategoria: News

Udostępnij artykuł:

Polityka prywatności © 2026 Gazeta Płocka. Projekt i wykonanie: Hedea.pl