Edward Koziński – zawodnik, trener, przyjaciel, ojciec. Jeden z tych, dzięki którym trwa piękny płocki sen o piłce ręcznej [WIDEO]
Michał Kublik, dziennikarz, prezentował i promował w Orlen Arenie swoją najnowszą książkę poświęconą Edwardowi Kozińskiemu: „Kontrę wyprowadzamy zawsze, ale nie zawsze ją kończymy”.

Edward Koziński był wychowankiem Jutrzenki Płock i kapitanem pierwszej historycznej siódemki tego klubu z 1962 r.
Potem – długoletni zawodnik Wisły, trener jej grup młodzieżowych i pierwszej drużyny. Karierę trenerską rozpoczął w 1969 r. w Płocku. Po raz trzeci wprowadził Wisłę do najwyższej klasy rozgrywkowej, w której nafciarze występują do dziś. W sezonie 2001/2002 zdobył z nimi mistrzostwo Polski, był to drugi tytuł w historii klubu. Również pod jego wodzą Wisła po raz pierwszy zagrała w Lidze Mistrzów.
Pracował także jako trener piłki ręcznej w Kasztelanie/Mazurze Sierpc (1997-1999), w Azotach Puławy (2005-2006), Nielbie Wągrowiec (2006-2007) i (2009-2010). Ciekawostka: w 2010 r. otrzymał tytuł honorowego obywatela miasta Wągrowiec. Na wniosek Płockiego Klubu Olimpijczyka został odznaczony złotym medalem za zasługi dla Polskiego Ruchu Olimpijskiego.
Książka podzielona jak mecz
– Chciałem, żeby ta książka zawierała coś więcej niż samą historię. Chciałem, żeby miała duszę piłki ręcznej z poprzednich lat. I żeby pokazywała Edwarda Kozińskiego jako osobę ponadczasową. Jako trenera, który wyznaczał trendy, linię rozwoju nie tylko Wisły Płock. Ta książka łączy lata, w których powstawała piłka ręczna w Płocku, z dniem dzisiejszym – mówił Michał Kublik.
Słuchało go kilkadziesiąt osób: żona i syn pana Edwarda, jego znajomi, koledzy, zawodnicy sprzed lat, ale i młodzi kibice Wisły.
– Napisałem tę książkę żywym, reporterskim językiem, nie jest to typowa biografia. A zaczyna się jakby nie była o piłce ręcznej – zastrzegał. Ale dodawał, że… jest podzielona jak piłkarski mecz: na pierwszą i drugą połowę, trzy timeouty. Przypominał, że w tym roku przypada 50. rocznica pierwszego awansu do I ligi i otwarcia hali Chemika, z którą długo byli związani nasi szczypiorniści. Również okrągłe 30 lat temu nafciarze zdobyli pierwszy złoty medal i tytuł mistrzów Polski.
– A odkąd na początku lat 90. weszli na podium, nie zeszli z niego do dziś – uzupełniał Kublik. – Koło, które puścili w ruch Stanisław Suliński, Edward Koziński, Zdzisław Garbacki, cały czas się kręci. M.in. dzięki pracy tych ludzi piękny płocki sen o piłce ręcznej trwa. Ta trójka spowodowała, że płocka piłka ręczna wpisała się w historię miasta i Europy. Ta książka to mój hołd dla Edwarda Kozińskiego, ale i całej plejady wspaniałych zawodników, działaczy, wszystkich, którzy ponad 60 lat temu podjęli decyzję o tworzeniu piłki ręcznej w Płocku i potem ją rozwijali.
Nie był teoretykiem
Kozińskiego wspominał Wojciech Majchrzak, współtwórca, zawodnik i długoletni kapitan Wisły oraz trener pierwszego zespołu, zespołów młodzieżowych, wieloletni działacz sportowy: – Edek był moim młodszym kolegą, potem przyjacielem. Wszedł do piłki ręcznej kiedy my już ją zaczęliśmy tworzyć. Był jednym z najlepiej wyszkolonych zawodników w Polsce. Grał jako kołowy i obrońca, później jako trener nie był teoretykiem. Poza tym miał coś, co pozwalało mu prowadzić zespoły do sukcesu.
„Ty, ty i ty, dzisiaj po południu…”
Na premierze książki był też Andrzej Miszczyński, podopieczny trenera Kozińskiego, później wybitny zawodnik Wisły, wreszcie jej prezes. – Przypomina mi się 1975 rok… – opowiadał, jak zaczęła się jego przygoda ze szczypiorniakiem. – Siódma klasa Szkoły Podstawowej nr 16, na zajęciach wf. pojawia się Edek. Patrzy,jak biegamy, mówi: „Ty, ty i ty, dzisiaj po południu w hali Chemika”… Wszyscy Edka nazywają trenerem, natomiast on miał dla nas dwie ważniejsze cechy. Był dla nas przede wszystkim nauczycielem, wychowawcą, dopiero potem trenerem. Były takie okresy w moim życiu, np. w wakacje, kiedy mieliśmy trzytygodniowe zgrupowania i kiedy z Edkiem spędzałem więcej czasu niż z moim ojcem. Śmiało mogę powiedzieć, że miał nie mniejszy wpływ na ukształtowanie mnie jako młodego człowieka, niż mój ojciec.
Andrzej Miszczyński i jego dziewczyna, Edward Koziński i syrena 105 – co ich wszystkich łączy? Posłuchajcie:
Książka o Edwardzie Kozińskim jest częścią wydania, o którym autor mówi: kolekcjonerskie. Sam opowiada, jakie niespodzianki zawiera:
Zawodnicy i kibice byli dla trenera drugą rodziną, a hala była drugim domem
Edward Koziński zmarł 31 grudnia 2019 r. Adam Małachowski pisał w płockiej „Wyborczej”: „Od dłuższego czasu chorował, miał problemy z sercem. Ale nawet wtedy, gdy leżał w szpitalu na oddziale kardiologii, miał przy sobie laptopa i oglądał mecze piłkarzy ręcznych Orlen Wisły. Jeszcze nie tak dawno, podczas ostatniej rozmowy z „Wyborczą” w połowie listopada, podkreślał: „Co zrobić, ja piłkę ręczną mam we krwi”. I się śmiał. Jak tylko zdrowie pozwalało, był na każdym meczu w Orlen Arenie. Przychodził do hali na półtorej godziny przed meczem. To był taki zwyczaj trenera jeszcze z czasów, kiedy był aktywny na ławce trenerskiej. Przyglądał się wtedy poszczególnym zawodnikom, obserwował, jak się prezentują na rozgrzewce, witają z kolegami na boisku. Po tym był w stanie określić, czy dany zawodnik jest w dobrej dyspozycji, czy też nie”.
– Był człowiekiem skromnym, altruistą, nie zabiegał o dobra materialne – podkreślał podczas uroczystości pogrzebowej w Maszewie Dużym ks. Witold Zembrzuski. – Pracując jako wychowawca, trener zawsze był zaangażowany w to, co robi. Robił to z poświęceniem. Wisłę Płock i piłkę ręczną miał w sercu. Potrafił dzielić się z innymi swoją pasją, zaraził też nią najbliższych – syna Krzysztofa i wnuka Wiktora. Przez lata pracy zawodnicy i kibice byli dla trenera drugą rodziną, a hala była drugim domem. Nie mogło więc was teraz zabraknąć. Bo w tej wielkiej rodzinie piłki ręcznej ma mnóstwo wychowanków, reprezentantów Polski, olimpijczyków, z których był zawsze dumny, zwłaszcza wtedy, gdy odnosili sukcesy. Teraz z góry będzie nie tylko im kibicował, ale stojąc przed Bogiem, także wypraszał dla nich łaski.
Na górnym zdj. od lewej: Maria Kozińska, Krzysztof Koziński, Michał Kublik
Udostępnij artykuł:
Zobacz także
Konsultacji społecznych w sprawie centrum integracji cudzoziemców chce Konfederacja. PiS-owi zarzuca hipokryzję
Autor: Arkadiusz AdamkowskiŚmiertelny wypadek na drodze krajowej nr 50 pod Wyszogrodem
Autor: Gazeta PłockaAleja Jana Pawła II zapłonęła, inne ulice opustoszały. Kibice wstrzymali doping, nie było hejnału. 20 lat temu, dzień po dniu, tak Płock żegnał Papieża
Autor: Arkadiusz AdamkowskiKrzywy zgryz a sztuczna inteligencja. Co je łączy? 3D i skanery zamiast wycisków… postęp jest ogromny
Autor: Jarosław WaneckiPaweł z OSP Wierzbica – druh z sercem do pomagania
Autor: Materiał PartneraŚmigłowiec w barwach Orlenu „wyląduje” na dachu stacji paliw przy Łukasiewicza i zostanie tam już na stałe [PRIMA APRILIS]]
Autor: Arkadiusz AdamkowskiJak doszło do śmiertelnego wypadku pod Sierpcem – wyjaśniają policjanci
Autor: Gazeta Płocka20 kwietnia nie kupicie alkoholu. „Ze względu na utrzymanie porządku publicznego, któryby mógł być zakłócony przez rezerwistów” [STUTYGODNIK]
Autor: Michał Kacprzak