PÓŁ ŻARTEM…: Gdyby Płock nie pogardził projektem swojego Burj Khalifa, to nami, a nie Dubajem, zachwycałby się dziś Mentzen i tu robiłby selfie

… PÓŁ SERIO: Może więc dobrze, że Płock pogardził? A może uważacie, że niedobrze?

Na czasie, bo oto kilka dni temu Sławomir Mentzen opublikował na platformie X serię zdjęć z Dubaju, gdzie spędzał świąteczno-noworoczną przerwę. Stanął na tle wieżowców, napisał: „Polska, gdyby nie wszystkie gatunki socjalistów, PiS, PO, SLD, PSL, Gazeta Wyborcza i TVN : )”. Lider Konfederacji zachwycił się sukcesem gospodarczym Zjednoczonych Emiratów Arabskich, zasugerował, że to dzięki brakowi „socjalistów”.

Później dodał jeszcze: „Najwyższy budynek na świecie – Burj Khalifa w zamierzeniu jego projektantów miał symbolizować rozmiar głupoty socjalistów, lewaków, zwolenników socjalu dla imigrantów, fanów regulacji i wysokich podatków, klimatystów, płaskoziemców oraz dziennikarzy. Wyszło doskonale”.

Posypały się komentarze z lewicy i prawicy: A migracja zarobkowa w ZEA? A uciszanie wypadków śmiertelnych, poniżanie ludzi, brak praw pracowniczych przy budowie? A cenzura, brak wolności słowa? Albo: „autorytarne państwo, w którym 90 proc. mieszkańców bez praw haruje na błyskotki 10 proc. klasy panów to mokry sen szefa Konfederacji”?

Jak to się ma do Płocka? Otóż był projekt budowy w samym centrum miasta „płockiego Burj Khalifa”, oczywiście takiego na skalę naszych możliwości.

Najpierw centrum kulturalno-rozrywkowe, potem galeria handlowa

Do rzeczy. W 2004 r. do ówczesnego prezydenta Płocka Mirosława Milewskiego przyszła firma IT Poland Development. Zaproponowała, że wydzierżawi plac między antypodkową a al. Jachowicza i wybuduje tam multipleks sieci Cinema City. Razem z teatrem miał on stworzyć centrum kulturalno-rozrywkowe. Przygotowany został projekt. Dwukondygnacyjny budynek miał mieć 3300 m kw. powierzchni. Jego elewację w znaczącej części miała stanowić przeszklona ściana wykończona szarymi aluminiowymi panelami, całość oświetlona neonami i światłami z projektorów.

Pomysł upadł, bo ostatecznie na dzierżawę i zabudowę placu nie zgodzili się radni. Aby ich ominąć, ratusz oddał plac miejskiej spółce Rynex. Ta jednak musiała ogłosić konkurs na zagospodarowanie Nowego Rynku. Cinema City przegrało w nim z amerykańską Grupą Polimeni, która zaproponowała postawienie handlowej Galerii Podkowa. Tu pisaliśmy o niej w szczegółach:

I wtedy, w przededniu podpisania umowy na budowę centrum, gdy przygotowywane były ostatnie formalności potrzebne do sfinalizowania transakcji, konkurencyjny wobec ratuszowego projekt zagospodarowania Nowego Rynku zgłosił marszałek Mazowsza Adam Struzik. W poznańskim biurze architektonicznym Tomasza Durniewicza zamówił „wytyczne urbanistyczno-architektoniczne dla obszaru Nowego Rynku”.

Ponad 100 m w górę, 2-3 kondygnacje w dół

Pracownia Durniewicza w Płocku projektowała w 2003 r. budynek Kauflandu, dwa lata później galerię handlową Mosty – tak przynajmniej wynika z jej strony internetowej (nie ma tam jednak informacji czy to jej projekty zostały zrealizowane).

Na liście jest też studium programowo-przestrzenne Nowego Rynku. Z archiwalnych materiałów wynika, że architekci z Wielkopolski wytknęli Płockowi, że ważny miejski plac potraktowali jak zwykłą działkę budowlaną. Orzekli, ze zwykła galeria handlowa obniży jego rangę. Nazywanie centrum handlowego miejscem magicznym czy atrakcją turystyczną uznali za mało przekonujące.

Poznańscy architekci utrzymywali, że można zachować plac, przypominali, że „inne europejskie miasta, zagospodarowując przestrzeń publiczną, wybierają raczej obiekty kultury, np. słynne Muzeum Guggenheima w Bilbao. Dopiero takie przedsięwzięcia powinny przyciągać inwestorów, generować następne projekty”.

Zaproponowali, żeby – owszem – wprowadzić na plac nowe funkcje: handlu, usług, gastronomii, kina, rozrywki, ale jednocześnie zmienić jego posadzkę, zaplanować elementy małej architektury: fontanny, ławki, rzeźby, zieleń, zbudować palmiarnię nawiązującą kształtem do nieistniejącej podkowy. Tumską natomiast przedłużyć – tę rolę miałaby spełnić parterowa pierzeja z ażurową kolumnadą (tam: handel, usługi, gastronomia).

Najbardziej efektowna miałaby być dominanta placu – ponadstumetrowa wieża z tarasem widokowym (z widokiem na całe miasto i Wisłę) i restauracją. Do tego dwie lub trzy kondygnacje podziemne z handlem, usługami, gastronomią, parkingami.

Marszałek vs. prezydent

Pisała płocka „Wyborcza”, że „poznańskie wytyczne to policzek dla prezydenta miasta, który zgodził się na kubaturową zabudowę przestrzeni przed teatrem. Marszałek bronił jej, bo jako właściciel sceny teatralnej bał się, że przyćmi ją konkurencja markowych butików i wielosalowego kina. A przecież właśnie zlecił remont teatru za 21 mln zł”.

Co na to prezydent Mirosław Milewski?

Zapewniał, że „nie ma żadnego konfliktu między nim a marszałkiem. Struzikowi obiecał dwie rzeczy – że dopilnuje, by galeria nie dominowała nad teatrem i nie zakorkowała centrum. Konkurencyjny projekt należy więc pewnie traktować w kategoriach ciekawostki”.

A teraz ma być sala koncertowa

Spory trwały kilka lat, nie tylko z urzędem marszałkowskim; ostatecznie wymusił on przeprojektowanie całego kompleksu, częściowe jego obniżenie, przeniesienie wejścia w pobliże teatru. Mimo to  w 2010 r. Amerykanie wycofali się z budowy centrum handlowego, wypowiedzieli umowę, zwrócili dzierżawiony plac Ryneksowi.

W rezultacie nie powstały tam ani Cinema City, ani Galeria Podkowa, ani płocki Burj Khalifa. Ostatecznie na Nowym Rynku ma być filharmonia – sala koncertowa.

Na zdj. na górze strony: z lewej – rysunek ze studium programowo-przestrzennego Nowego Rynku z 2005 r. autorstwa Pracowni Tomasza Durniewicza, z prawej – Burj Khalifa (fot. Pixabay)

Kategoria: News, Płock niespełniony

Udostępnij artykuł:

Polityka prywatności © 2026 Gazeta Płocka. Projekt i wykonanie: Hedea.pl