Piłkarze strzelali, piłka ich nie słuchała, kibice chowali twarze w dłoniach… „Z jednej strony jesteśmy zadowoleni, z drugiej mamy niedosyt”

Wisła Płock zremisowała z Widzewem Łódź 0:0 w meczu 2. kolejki PKO Bank Polski Ekstraklasy. Obie drużyny stworzyły sobie kilka znakomitych okazji, ale w decydujących momentach raziły rzadko spotykaną nieskutecznością.

Inna sprawa, że świetnie spisywali się bramkarze – Rafał Leszczyński po stronie gospodarzy i Bartłomiej Drągowski w barwach Widzewa.

Już na początku spotkania blisko zdobycia bramki byli Said Hamulić (raz się pomylił, raz zbyt daleko wypuścił w polu karnym piłkę) i Olaf Kobacki (w 13. minucie wyszedł sam na sam z Drągowskim, ale naciskany przez obrońcę nie trafił w bramkę). Z drugiej strony trzykrotnie przed szansą stanął Sebastian Bergier. Napastnik Widzewa dwukrotnie przegrał pojedynki z Leszczyńskim, a raz posłał piłkę nad poprzeczką. W doliczonym czasie gry miał szansę na bramkę po raz czwarty – ponownie lepszy był Leszczyński.

Po przerwie Wisła ponownie ruszyła do ataku. Dwóch dogodnych okazji znów nie wykorzystał Hamulić, którego zatrzymał Drągowski.

Atakuje Said Hamulić

Goście odpowiedzieli m.in. próbą Emila Kornviga, a w końcówce gospodarze byli o krok od zwycięstwa – po uderzeniu Žana Rogelja piłka odbiła się od poprzeczki, boiska i wyszła w pole. Zabrakło milimetrów do szczęścia. Mimo mocnego naporu nafciarzy w doliczonym czasie gry, nie udało się zdobyć zwycięskiej bramki i spotkanie zakończyło się bezbramkowym remisem.

Zdaniem trenerów

Aleksandar Vuković (Widzew Łódź):

– Graliśmy dobrą pierwszą połowę, stworzyliśmy wiele sytuacji po wielopodaniowych akcjach i po szybkim ataku. Było kilka groźnych stałych fragmentów, gdzie byliśmy blisko, żeby spokojnie mecz zamknąć już pierwszej połowie. Rywal miał sytuację sam na sam po błędach, które się zdarzają, ale z czasem nie będą się zdarzać. I tyle jeżeli chodzi o pierwszą połowę. Druga była bardziej wyrównana, poprzez stałe fragmenty zepchnięto nas pod własne pole karne, nie mieliśmy siły wyjścia do przodu, pomogło nam szczęście, kiedy była poprzeczka. Jedna niespalona akcja w obronie – nie zachowaliśmy się dobrze, natomiast Bartek Drągowski zalicza kolejny dobry występ. Przyjmujemy znowu punkt i patrzymy w przód, zauważyłem duży progres względem pierwszego meczu z Motorem.

Adam Majewski (Wisła Płock):

– Z jednej strony jesteśmy zadowoleni, z drugiej mamy niedosyt. Końcówka mogła się podobać kibicom, remis jest zasłużony. Stworzyliśmy przynajmniej o jedną sytuację więcej niż Widzew, na boisku zrobiły się duże przestrzenie, rywali dopadło zmęczenie. Kibicom mógł się podobać ten mecz. No i gdyby strzał Žana po bardzo efektownym uderzeniu wpadł, myślę, że byłaby euforia na stadionie. Cieszymy się z jednego punktu, no ale wielka szkoda że nie udało się zdobyć trzech.

Wisła Płock – Widzew Łódź 0:0

Wisła: Rafał Leszczyński – Marcin Flis, Marcin Kamiński, Marcus Haglind-Sangré – Patryk Kun, Dani Pacheco (81′ Krystian Pomorski), Adam Radwański, Žan Rogelj – Olaf Kobacki (70′ Jurica Pršir), Said Hamulic (81′ Łukasz Sekulski), Jorge Jimenez (66′ Dion Gallapeni).

Widzew: Bartłomiej Drągowski – Christopher Cheng (66′ Mario García), Steve Kapuadi, Przemysław Wiśniewski, Marcel Krajewski – Mariusz Fornalczyk (73′ Ángel Baena), Emil Kornvig, Juljan Shehu, Fran Álvarez – Sebastian Bergier (66′ Giannis Papanikolaou), Karol Świderski.

Żółte kartki: Flis – Alvarez, Shehu, Papanikolaou, Świderski.

Sędzia: Mateusz Piszczelok (Katowice).

Fot. Sebastian Wiciński / Wisła Płock SA

Kategoria: News, Sport

Udostępnij artykuł:

aa

Polityka prywatności © 2026 Gazeta Płocka. Projekt i wykonanie: Hedea.pl