Jak siedem lat temu Płocczanie drzew przy Kilińskiego bronili [FOTO, WIDEO] i jak dziś ratusz i prezydent ich językiem mówią
Al. Kilińskiego była latem 2019 r. areną jednej z najgłośniejszych w Płocku batalii o miejskie drzewa. Kilka lat później, zamiast wycinać, miasto samo chce je dosadzić i urządzić ogród deszczowy.
Trwa informacyjna zielona ofensywa magistratu. Prezydent Płocka Andrzej Nowakowski dopiero co pochwalił się w social mediach, że „jeden z największych płockich parków powstaje właśnie na Międzytorzu, pomiędzy ul. Graniczną a torami kolejowymi” i że „między drzewami czuć już parkowy klimat”. Nie minęła doba, a w kolejnym wpisie podkreśla, że w mieście „przybywa zielonych terenów rekreacyjnych, w których można przyjemnie spędzać czas”, i jako takie miejsce wymienia i opisuje Al. Kilińskiego między ul. Padlewskiego a Sienkiewicza.
Ratusz do końca sierpnia czeka na oferty w przetargu na projekt i budowę tam ogrodu deszczowego z półsuchym zbiornikiem retencyjnym i rowem biofiltracyjnym. „Tego rodzaju miejsca zbierają deszczówkę i stopniowo oddają ją do ekosystemu” – wyjaśnia Nowakowski i zapowiada: „(…) zagospodarujemy roślinnością hydrofitową około 1400 mkw. terenu, a także dosadzimy blisko 30 drzew”. Informuje, że to jeden z elementów unijnego projektu „Zielono-niebieski Płock. Adaptacja do zmian klimatu”.
Finału należy się spodziewać za ok. roku, wszystko może kosztować 1,5 mln zł.
Tak zaczął się protest
Wpis prezydenta – żeby być precyzyjnym, raczej obsługującego jego facebookowe konto ratuszowego biura prasowego – wywołał reakcję.
Akurat w tym momencie najwyraźniej ktoś mniej skupił się na dyskusji o retencji, bardziej na wypomnieniu wydarzeń sprzed siedmiu lat. Bo właśnie przy Kilińskiego w 2019 r. doszło do jednego z najgłośniejszych w Płocku protestów przeciwko miejskiej wycince drzew.
Jest okazja, by go przypomnieć, tym bardziej, że historia zatoczyła pewne koło.
W związku z remontem alei pod topór miało pójść wtedy nawet 50 drzew: klony, graby, wiąz, jarząb; tylko między ul. 3 Maja a Sienkiewicza – 22 sztuki, a reszta w dalszej części inwestycji, sięgającej w kierunku Kolegialnej, a później także Mostowej i Rybaków.



Ratusz tłumaczył się wówczas, że projektujący remont starali się ocalić jak najwięcej zieleni, ale nie wszystkie drzewa można było pozostawić.
„Ale dla Płocka to wciąż czarna magia”
Część drzew miała być chora, spróchniała lub zagrzybiona, część rosła według urzędników zbyt blisko jezdni, a inne kolidowały z planowaną infrastrukturą: kolektorem deszczowym, drogą, ścieżką rowerową. Miasto zapowiadało nasadzenia zastępcze. Sprawa wywołała ogromne emocje… Nowy Zielony Płock (była taka organizacja) zorganizował wydarzenie na Facebooku „Stop wycince drzew przy ul. Kilińskiego w Płocku”. Ludzie publikowali zdjęcia kilku pierwszych świeżo ściętych drzew, zostawiali komentarze pełne złości.
Arek Gmurczyk z Nowego Zielonego Płocka przekonywał, że nawet część drzew uznawanych za chore można próbować ratować. „Wszędzie walczy się o każde drzewo, szczególnie to stare, jak o najcenniejszy skarb, coraz powszechniej korzysta się z usług chirurgów drzew, dendrologów. Ale dla Płocka – jak widać – to wciąż czarna magia” – komentował.
Aktywiści kwestionowali także argument, że drzewa są zbyt blisko krawężnika. „Idąc tym tropem, trzeba by wyciąć wszystko, bo teoretycznie we wszystko można wjechać samochodem” – argumentował Gmurczyk. Krytykował również wycinkę związaną z budową infrastruktury rowerowej. „W cywilizowanych krajach odchodzi się od szerokich ulic, robi się przestrzenie przyjazne ludziom, rowerom, a nie tory do wyścigów samochodowych” – twierdził.
Szczególnie mocno wybrzmiewał argument, że nowych sadzonek-rekompensat nie można traktować jako prostego zamiennika dorosłego drzewa.
Tu obejrzycie, jak wszystko relacjonowała TVP3 >>
Ludzie zwracali uwagę na problem… retencji wody
Sprawa trafiła również bezpośrednio do prezydenta. Aktywiści spotkali się z Andrzejem Nowakowskim, a po jednym ze spotkań zapowiedziano kolejne rozmowy i konferencję prasową. Sam prezydent… przyznał wtedy, że protesty i naciski grup broniących miejskiej zieleni są potrzebne. Co ważne z perspektywy dzisiejszych zapowiedzi zadeklarował ponowne przeanalizowanie planów dotyczących Kilińskiego.
Jednocześnie zastrzegał jednak i powtarzał, że „wszystkich drzew nie da się uratować, bo niektóre są już chore, a inne trzeba usunąć, żeby było miejsce na wykonanie prawo- i lewoskrętów”.
Kilka dni później była pikieta. Wzięło w niej udział około 100 osób. Były transparenty, hasła i żądania większego szacunku dla miejskiej zieleni. Protestujący pytali, dlaczego ochrona drzew nie została potraktowana jako ważny element inwestycji już na etapie projektowania. Oraz: „Dlaczego w Paryżu drzewa mogą stać tuż przy jezdni, a w Płocku trzeba je wyciąć?”. Ludzie zwracali też uwagę na… problem retencji wody i sens budowania kanalizacji deszczowej w sytuacji, gdy wodę opadową można zagospodarowywać w miejscu jej powstawania.



Podczas jednej z konferencji padło również pytanie, dlaczego dopiero po rozpoczęciu sporu miasto zaczęło się zastanawiać nad możliwością uratowania części drzew. „Kiedy byliśmy u prezydenta na spotkaniu w tej sprawie, nawet nie wiedział, ile drzew na Kilińskiego ma być wyciętych, dopytywał o to swoich urzędników” – mówił Gmurczyk. I dodawał: „To jest dowód, że ta kwestia nie ma dla naszych rządzących żadnego znaczenia”.
Wtedy miasto przekonywało z kolei, że inwestycja nie oznacza rezygnacji z zieleni. Zapowiadano jesienne nasadzenia: 95 drzew, 9652 krzewów i 4091 wieloletnich roślin ozdobnych, pnączy i bylin. Ratusz podkreślał, że liczba nowych nasadzeń w skali całego miasta jest większa od liczby wycinek. Wiceprezydent Piotr Dyśkiewicz mówił, że w poprzednim roku wycięto około 1,5 tys. drzew, natomiast nowych posadzono ponad 2,4 tys.
„Bo zawołam kolegów z lasu!”…
Spór o Kilińskiego nie zakończył się wraz z pikietą. W lipcu 2019 roku drzewa stały się wręcz niemymi uczestnikami protestu. Na ich pniach ktoś przytwierdził kartki z napisami: „Mieszkam tu!”, „Chcę tu rosnąć!”, „Nie wycinajcie mnie!”, „Bo zawołam kolegów z lasu!” czy „Będę tu za 200 lat. A ty?”.



Autorzy tej akcji pozostali anonimowi. Tłumaczyli, że chcieli zwrócić uwagę mieszkańców na planowaną wycinkę. „W dzisiejszych czasach drzewa w mieście są na wagę złota” – pisali.
Warto było protestować
Kulminacja tamtego sporu przyniosła zmianę planów. W sierpniu 2019 r. pojawiła się informacja, że uda się uratować przynajmniej 37 drzew! Z pierwotnie planowanych ponad 50 wyciętych miało zostać 14. Dyrektor Miejskiego Zarządu Dróg Tomasz Żulewski nie wykluczał przy tym, że w trakcie realizacji uda się ocalić jeszcze kilka kolejnych.
W 2021 r. miasto poinformowało, że w ramach rekompensaty posadziło wzdłuż całej al. Kilińskiego 56 młodych drzewek. Natomiast w 2024 r. – 28 kolejnych w miejscu, gdzie jest planowana najnowsza inwestycja.
Od protestu minęło siedem lat i realizując kolejny ważny ekologiczny projekt, ratusz mówi tak, jak kiedyś aktywiści. O retencji, adaptacji do zmian klimatu, roślinności hydrofitowej, ogrodzie deszczowym, zbieraniu deszczówki i stopniowym oddawaniu jej do ekosystemu. A wtorkowy wpis prezydenta nie jest wyłącznie informacją o nowej inwestycji, ale okazją do przypomnienia, że dokładnie w tym samym miejscu protestowano, żeby część istniejących drzew w ogóle przetrwała remont. Planowany ogród deszczowy jest pewnym symbolicznym dopisaniem kolejnego rozdziału do tamtej historii.
W 2019 roku argumentem było to, że część drzew przeszkadza inwestycji. Mieszkańcy pytali, czy można projektować miasto tak, by drzewa nie były przeszkodą. Dziś ono samo podkreśla, że zieleń i retencja są elementami nowoczesnego zagospodarowania.
Fot. Tomasz Niesłuchowski
Udostępnij artykuł:
Zobacz także

Droga krajowa nr 60 w Goślicach zablokowana po zderzeniu auta osobowego z ciężarówką
Autor: Gazeta Płocka
Cztery osoby ranne w wypadku na drodze krajowej nr 62 w Popłacinie
Autor: Gazeta Płocka
Czarodziejski Płock, magiczne Mazowsze… Zapraszamy w podróż szlakiem niezwykłych zamków, postaci i wydarzeń, które przez stulecia kształtowały nasz region
Autor: Materiał Partnera
Przyjechał na Tumską pan Szałański z Krynicy, patrzy na swą słynną, kochaną przez Płocczan cukiernię, i oczom nie wierzy. Pustki! Gdzie starzy goście? Co się stało?
Autor: Michał Kacprzak
Wisła Płock wywozi ze Szczecina jeden punkt. Ta zdobycz nie pozwala jej jednak wydostać się ze strefy spadkowej
Autor: Arkadiusz Adamkowski
100P!łock. Zmiany na przystankach autobusowych, utrudnienia w ruchu podczas niedzielnego półmaratonu
Autor: Gazeta Płocka
„Zdarzenie drogowe” na starym moście. Nissan wjechał w barierki
Autor: Gazeta Płocka
Chwile grozy na skrzyżowaniu Bielskiej i Sienkiewicza. Na szczęście nikt nie ucierpiał
Autor: Gazeta Płocka



