Jarosław WaneckiTRAKTAT O WIESŁAWIE MYŚLIWSKIM
Tym razem wyjmę łuskę fasoli z zakopiańskiego teatru, przy której aktorzy opowiadali o miłości, ziemi, śmierci, świetle i święconych jajkach
Bo gdy ludzie spotykają się przy stole i wokół leku słów, od razu czują się zdrowsi.
Czterdzieści lat temu moja polonistka z III LO przyniosła książkę „Kamień na kamieniu”. Po jej przeczytaniu zdecydowaliśmy, że przygotuję na jej podstawie krótki monodram. Potem kilka razy, ubrany w zgrzebną koszulę, siadałem na kuchennym stołku w szkolnej sali gimnastycznej i na scenie Spółdzielczego Domu Kultury, tocząc opowieść o wyższości jajek święconych nad nieświęconymi. I ku zdziwieniu dorosłych frazy Wiesława Myśliwskiego uciszały śmiechy i szepty rówieśników, zachwyconych fragmentami powieści.
W zakopiańskim teatrze minionej jesieni łuskaliśmy fasolę i słowa w spektaklu brawurowo wyreżyserowanym przez Emilię Nagórkę. Wróciły wtedy do mnie proste, a jednocześnie odkrywcze, przypowieści z dzieł podwójnego laureata literackiej NIKE.
„Pierwsze światło jest zupełnie inne, niż kiedy się już świeci i tu, i tam. I są światła żyjące i światła umarłe. Takie, co tylko świecą, i takie, co pamiętają. Co odpychają i zapraszają. Co patrzą i nie poznają. Co niechby świeciły najjaśniej, a ślepe są. I takie, co ledwo się tlą, a widzą aż po koniec życia. Nie ma dla nich granic, czasu, przestrzeni. Są w stanie przywołać najdawniejszą pamięć, choćby roztrwonioną czy nawet gdy człowiek został z niej wydziedziczony. Pamięć jest takim lecącym do nas światłem dawno zgasłej gwiazdy. Czy niechby tylko naftowej lampy. Tyle że nie zawsze jest w stanie do nas dolecieć za naszego życia. Zależy, z jakiej odległości leci i w jakiej odległości my od niej jesteśmy. Bo to nie są równe odległości. A w ogóle może wszystko jest pamięcią. Cały ten nasz świat, odkąd jest. Czyją? Tego nie wiem”.
Przygotowując w Małachowiance „Kolędę Polską”, wpisałem do scenariusza akapit o Bożym Narodzeniu i wspomnieniu bohatera o tym, że „jak dawniej wszyscy razem śpiewacie”. Przekonywałem Wojtka ze szkolnego teatru „SFERA”, jaką moc mają zdania Myśliwskiego. I rzeczywiście, gdy tylko zaczął recytację, aula wypełniona po brzegi, wstrzymała w zasłuchaniu oddech, a sceniczny stół połączył jak opłatek, święcone jajka, chleb i świąteczne życzenia zdrowia.
„Z ziemi źródła biją i pot ludzki wsiąka w ziemię. I w tej ziemi, a nie innej człowiek się rodzi. A pamiętasz, jak ktoś w świat wyruszał, brał zawsze trochę ziemi ze sobą w węzełek. I Bóg zstąpił na ziemię. I człowieka po śmierci chowa się w ziemi. Mówi się, że gdzie człowiek się urodził, ziemia jego kołyską. I śmierć jakby cię z powrotem do niej tylko położyła. I buja cię, buja…”.
W Płockim Ośrodku Kultury i Sztuki raz w miesiącu spotykają się miłośnicy literatury, by dzielić się swoimi wrażeniami po przeczytaniu zadanych lektur. Na kwiecień wybrano „Traktat o łuskaniu fasoli” Wiesława Myśliwskiego, nie wiedząc przecież, że spotkanie przy bibliotecznym stole, będzie równocześnie pośmiertnym wspomnieniem wielkiego pisarza. Chętnie słucham relacji z tych debat i nie uczestnicząc w nich, chętnie dopowiadam swoje uwagi. Tym razem wyjmę łuskę fasoli z zakopiańskiego teatru, przy której aktorzy opowiadali o miłości, ziemi, śmierci, świetle i święconych jajkach. Bo gdy ludzie spotykają się przy stole i wokół leku słów, od razu czują się zdrowsi.
Jarosław Wanecki
Lekarz, prezes Płockiego Towarzystwa Przyjaciół Teatru
Na zdj.: „Traktat o łuskaniu fasoli” w Teatrze „Witkacy” w Zakopanem. Reżyseria: Emilia Nagórka, w ramach Sceny Propozycji Aktorskich. Fot. Zakopane.pl/Iwona Toporowska
Udostępnij artykuł:
Zobacz także

Pod Płockiem wykoleił się pociąg, a na Górze Płockiej wóz stoczył się po śliskiej drodze – jeden koń zabity, drugi potłuczony
Autor: Michał Kacprzak
Mamy to! Powiało Europą na Tumskiej – w starym nowym lokalu tłumy, do tańca gra jazzband, tylko gdzie bęben?
Autor: Michał Kacprzak
Zdrowie jest zbyt ważne, by oddać je szarlatanom. Niestety, gdy maleją możliwości porad lekarskich, budzą się demony
Autor: Jarosław Wanecki
Opowiem wam o Dzieciach Płocka, druhu Milke, swoim dzieciństwie. I o tym, jak Berlin zawojowaliśmy
Autor: Dariusz Michalski
Na płockim targu jak na bazarze Różyckiego. Miejscowi ofiarami warszawskich kombinatorów. A było nie grać w te trzy naparstki (vel kubki)…
Autor: Michał Kacprzak
Bez mapy, bez GPS-u, czasem samotnie. Jak pokonać pół świata, tysiące kilometrów i ani razu nie zgubić drogi do celu?
Autor: Aleksander Niweliński
Jesień nie ułatwia podejmowania nowych wyzwań, ale może trzeba spróbować i pomyśleć o zmianie stylu życia…
Autor: Jarosław Wanecki
Dziś Kościół obchodzi święto, które wiąże się ze św. Heleną i odnalezioną przez nią cenną relikwią
Autor: Ks. Andrzej Rojewski




